Przepisy, które właśnie wchodzą w życie, regulują też kwestie kontroli drogowej samochodów prowadzonych przez 
funkcjonariuszy "pod przykryciem". Sytuacje, w których niczego nieświadomy policjant ruchu drogowego zatrzymuje kierowcę - kolegę z policji lub innej służby na tzw. dokumentach legalizacyjnych, zdarzają się i - jak mówią nieoficjalnie policjanci  - wcale nie tak rzadko. Informacje o takich pojazdach znajdują się w CEPiK-u (Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców) w wyodrębnionym zbiorze danych. Problem w tym, że "drogówka" nie ma do tego zbioru bezpośredniego dostępu. - Stąd uregulowanie tej kwestii było konieczne - mówią w rozmowie z Prawo.pl eksperci. 

 


Na co powinni uważać kierowcy? 

W rozporządzeniu zachowano większość obecnie obowiązujących przepisów dotyczących kontroli ruchu drogowego. Pewne kwestie zostały doprecyzowane, inne rozszerzone - np. katalog możliwości wpuszczenia kierowcy kontrolowanego pojazdu do radiowozu.  Jedna z istotnych zmian to dopuszczenie, by policyjne radiowozy, ale też pojazdy innych służb i organów uprawnionych do kontroli drogowej, mogły parkować w miejscach zabronionych. 

Chodzi o postój w czasie kontroli i w sytuacji gdy nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Radiowozy, ale też samochody Straży Granicznej, Służby Celno-Skarbowej czy Inspekcji Transportu Drogowego, będą mogły stać na chodnikach, w zatokach przystanków autobusowych (poza godzinami kursowania autobusów), na powierzchni wyłączonej i w miejscu obowiązywania zakazu zatrzymywania się. Uzasadniano to tym, że często są to miejsca, w których dochodzi do największej liczby przewinień ze strony kierowców i właśnie tam postój jest konieczny. 

Czytaj: Policjant z drogówki skontroluje funkcjonariusza "pod przykryciem">>

- To zmiana, którą oceniam jako pozytywną, na pewno może wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa na drogach - mówi w rozmowie z Prawo.pl adwokat Michał Burtowy. Podobnie ocenia zapis, zgodnie z którym policjant w trakcie tzw. kaskadowych kontroli trzeźwości (gdy "hurtem" kontrolowani są kierowcy na danym odcinku) ma jedynie podawać przyczynę zatrzymania i na żądanie okazywać legitymację. Prawnik zaznacza, że ma to uzasadnienie praktyczne i - co ważne - nie narusza praw kierującego, bo może on żądać wylegitymowania się funkcjonariusza. 

Z kolei od stycznia 2020 r.  policjant, a także inspektor Inspekcji Transportu Drogowego, funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej, Straży Granicznej oraz Służby Celno-Skarbowej, będzie mógł sprawdzić podczas kontroli drogowej przebieg zarówno pojazdu zatrzymanego do kontroli, jak i przewożonego np. na lawecie. Aktualny przebieg wpisze do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Będzie także możliwość, w przypadku zastrzeżeń po wstępnej kontroli technicznej pojazdu użytkowego – np. ciężarowego lub autobusu, skierowania go na bardziej szczegółowe badania. To w ocenie - Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, pomoże wyeliminować z dróg niesprawne samochody.

Mandat opłacimy kartą - w radiowozie

Rozporządzenie rozszerza też katalog możliwości wpuszczenia kierowcy kontrolowanego pojazdu do radiowozu. Policjant będzie mógł to zrobić, jeśli np. kierowca zadeklaruje chęć zapłaty mandatu za pomocą karty płatniczej lub innego instrumentu płatniczego. 

Czytaj: Prędkość, brawura, bezmyślność - więcej ofiar na drogach>>

W rozporządzeniu precyzyjnie określono obowiązki kierowcy w trakcie kontroli. Powielono obecnie obowiązujące zapisy, że ma on: zatrzymać pojazd, trzymać ręce na kierownicy i nie wysiadać z pojazdu, chyba, że na żądanie kontrolującego, a na jego polecenie wyłączyć silnik, włączyć światła awaryjne i - co jest nowością - "umożliwić dokonanie identyfikacji pojazdu, w szczególności przez udostępnienie komory silnika oraz innych miejsc w pojeździe". 

Odpady... pod szczególną kontrolą 

Zgodnie z rozporządzeniem nowym uprawnionym do kontroli w zakresie transportu odpadów są są inspektorzy Inspekcji Ochrony Środowiska. Dokonują oni kontroli w obecności np. policjanta.  W razie wątpliwości, co do przewożonego ładunku, wolno będzie także zerwać plombę zabezpieczającą, a następnie założyć plombę zastępczą. 

Z takiej czynności musi jednak zostać sporządzony protokół - jego oryginał otrzyma kierowca, a kopia trafi do archiwum organu kontroli drogowej.  Sprecyzowano także, że plomby umieszczane przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, mogą być zrywane tylko przez tę służbę. 

- Co to oznacza w praktyce? Policjant będzie musiał w takiej sytuacji, zanim kontrola się rozpocznie, wezwać funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, by zerwali plombę - mówi Jacek Kudła, specjalista w zakresie czynności operacyjno-rozpoznawczych. 

Zmiany dla funkcjonariuszy "pod przykryciem" 

Rozporządzenie reguluje sytuacje, w których policjanci podczas kontroli zatrzymują swoich kolegów na dokumentach legalizacyjnych - czy to z policji, czy z innych służb. 

- Zapisano, że jeżeli w wyniku weryfikacji informacji o pojeździe okaże się, że nie ma go w rejestrze (CEPiK-u), policjant ma ustalić czy pojazd zarejestrowany jest w trybie 73 ust. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Innymi słowy, czy należy do Policji, ABW, CBA, Straży Granicznej czy innej służby. Takie sytuacje są bardzo trudne, bo pamiętajmy, że funkcjonariusza biorącego udział w takich czynnościach obowiązuje tajemnica nawet o klauzuli ściśle tajne. Nie może ujawnić co robi. Może jedynie powiedzieć, że prowadzone są czynności policyjne i pojazd zarejestrowany jest w trybie powyższego artykułu - dodaje.

Policjant takiej weryfikacji może dokonać na podstawie dokumentów okazanych mu przez kierującego pojazdem. Jeżeli się natomiast okaże, że auto nie ma badań technicznych lub nie jest ubezpieczone, to kontrolujący ma dopuścić taki samochód do dalszego użytkowania ale... przez okres nie dłuższy, niż 7 dni.  

- Co w przypadku zwykłych aut nie jest możliwe - mówi Kudła. 

A takie "przeoczenia" brak badań technicznych, czy ubezpieczenia - jak mówią nieoficjalnie funkcjonariusze - też się z zdarzają. - Tłumaczy się je zazwyczaj potrzebami czy wymogami prowadzonej akcji - dodają.  

 


Z takiej kontroli ma być sporządzana notatka służbowa, a jej kopia - ma niezwłocznie, najpóźniej w kolejnym dniu roboczym - zostać przesłana organowi, który pojazd rejestrował. To do tego organu należą dalsze kroki, np. związane z wyjaśnieniem dlaczego auto nie miało badań technicznych. 

Projekt określa również czynności, które mają być podjęte w sytuacji, gdy auto wykorzystywane do akcji jest niesprawne - co również czasem się zdarza - zagraża bezpieczeństwu lub nie spełnia norm związanych z ochroną środowiska. - Wydaje się wtedy kierowcy polecenie powstrzymania się od dalszego używania pojazdu i podjęcia we własnym zakresie czynności zmierzających do usunięcia go z drogi - dodaje Kudła.