Prawo do kontaktu z prawnikiem bywa w Polsce iluzoryczne - przekonały się o tym w piątek osoby, które policja zatrzymała na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Z relacji wielu z nich wynika, że nie mieli dostępu do pomocy prawnej. Czasem przeszkodą było to, że żadnego prawnika nie znali.


Wątpliwy tymczasowy areszt dla działaczki LGBT>>

Ograniczanie praw zatrzymanego

Sprawę piątkowych zdarzeń z urzędu zbadał rzecznik praw obywatelskich - wskazał, że policja dopuściła się wielu nieprawidłowości, dotyczyły one m.in. poszanowania praw zatrzymanych na posterunkach policji, w tym dostęp do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez policję wobec zatrzymanych.  W podobnym tonie wypowiedziało się Amnesty International.

 


 

- Niezrozumiałe i nieproporcjonalne do zarzucanego czynu zastosowanie wobec Margot tymczasowego aresztowania przelało czarę goryczy. Niechęć do opresyjnego państwa wyprowadziła działaczy i sympatyków środowiska LGBT+ na ulicę dla wyrażenia protestu przeciwko działaniom władz państwowych. Manifestacja, podczas której próbowano przeszkodzić w wywiezieniu Margot do aresztu spotkała się z wyjątkową brutalnością funkcjonariuszy policji. Użyto nieproporcjonalnej i nieuzasadnionej sytuacją przemocy wobec zgromadzonych, w tym wobec dziennikarzy, posłów i polityków. Zatrzymywano również osoby postronne, nieuczestniczące w zgromadzeniu. Naruszone zostało także prawo do obrony. Obrońcom odmawiano informacji o miejscu, do którego przewieziono zatrzymanych, zatrzymanym utrudniano skontaktowanie się z obrońcami i nakłaniano ich do złożenia oświadczenia, że nie wnoszą skarg na zatrzymanie - wskazuje Amnesty International.

 

W sercu umiłowanie wolności i numer do prawnika

Jak podkreśla adwokat Karolina Pilawska z Kancelarii TPZ, bezwzględnym uprawnieniem osoby zatrzymanej jest zarówno prawo do kontaktu z profesjonalnym pełnomocnikiem (adwokatem lub radcą prawnym), jak i żądanie powiadomienia osoby najbliższej. Tyle że policja zabiera zatrzymanemu telefon, a dziś mało kto zna nawet numer do osoby najbliższej, a co dopiero do adwokata.

- Moim zdaniem na zatrzymanym ciąży obowiązek złożenia wniosku o kontakt i powiadomienie, a na organie procesowym już dalsze czynności - ocenia prawniczka. - Warto wspomnieć, że numer do prawie każdego adwokata czy radcy znajduje się w internecie, na oficjalnych stronach – odpowiednio rejestradwokatow.pl i rejestrradcow.pl. Samo już podanie imienia i nazwiska pełnomocnika bez trudu winno wystarczyć do odnalezienia przez organ telefonu. Co do osoby najbliższej – jeśli taki numer znajduje się w książce telefonicznej telefonu, który miał przy sobie zatrzymany, moim zdaniem nie jest nadużyciem, jeśli na wniosek tejże osoby funkcjonariusz odnajdzie odpowiednie dane. Wręcz jest to jego powinność - mówi Karolina Pilawska.

 

Dodaje, że art. 261 k.p.c. w zw. z art. 245 § 3 k.p.k. mówi jedynie o wskazaniu osoby do kontaktu, a nie jej danych. Jeśli ich ustalenie jest możliwe przy pomocy rzeczy, które ma przy sobie zatrzymany, organ powinien to zrobić. - Jeśli ktoś nie ma „przygotowanego” adwokata – najlepiej, jeśli osoba z rodziny, która jest powiadomiona o zatrzymaniu, udzieli adwokatowi tymczasowego pełnomocnictwa w imieniu zatrzymanego. Wówczas może on już działać w imieniu zatrzymanego, pod warunkiem późniejszego zatwierdzenia takiego pełnomocnictwa -  radzi prawniczka.

 

Jak mówi Prawo.pl dr Monika Całkiewicz, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, zatrzymany co do zasady nie ma prawa używać swojego telefonu, ale policjant ma obowiązek umożliwić mu skorzystanie z przysługujących uprawnień, w tym do zawiadomienia - na żądanie zatrzymanego - osoby najbliższej.

- Może się zdarzyć, że zatrzymany nie pamięta numerów do swoich bliskich, ale wówczas logiczny jest wniosek, że należy mu umożliwić odtworzenie takiego numeru, o ile nie ma rzeczywistych przeszkód - nie można na przykład oczekiwać, że Policja pojedzie do domu zatrzymanego po notes z telefonami kontaktowymi. Nie jest natomiast żadnym utrudnieniem sięgnięcie po odebrany przy zatrzymaniu telefon i pozwolenie na zajrzenie do kontaktów, oczywiście pod nadzorem policjanta - tłumaczy.

 

Dodaje, że analogicznie jest z prawem do kontaktu z radcą prawnym lub adwokatem. Jeśli zatrzymany ma w notesie, który mu odebrano, nazwisko i numer telefonu prawnika, to należy mu ten notes udostępnić.

- Obowiązkiem organu jest umożliwienie skorzystania z uprawnień, a nie szukanie przeszkód na siłę. Poza tym jest to kwestia zwykłej ludzkiej przyzwoitości i etyki zawodowej policjanta - mówi dr Całkiewicz.

 

 

Przepisy warto doprecyzować

- Zdaję sobie sprawę, że członkowie palestry często „przeszkadzają” funkcjonariuszom w prowadzeniu czynności procesowych, szybkość postępowania nie powinna jednak wyprzedzać jakości, szczególnie jeśli może stracić na tym osoba potencjalnie zagrożona sankcjami karnymi, w tym i tą najdotkliwszą – pozbawieniem wolności - mówi aplikant adwokacki Andrzej Zorski. - Używanie przez funkcjonariuszy argumentu, że zatrzymany nie znał numeru do kogoś z rodziny czy adwokata, jest absurdalny. Większość z nich zapewne miała przy sobie notes lub telefon, w którym te numery, lub chociażby numer do osoby najbliższej, się znajdowały - ocenia.

 

Według adwokat Karoliny Pilawskiej przepisy są nieostre i powinny ulec zmianie - powinny pojawić się nowe przepisy, które doprecyzują tę kwestię.
- Jeśli nie w randze ustawowej – moim zdaniem powinno w tym zakresie zostać wydane rozporządzenie (oczywiście po uprzedniej delegacji ustawowej) opisujące tryb postępowania w takim przypadku, w szczególności odnośnie tego, jak winny być ustalane dane kontaktowe - tłumaczy. Dodaje, że KPK liczy sobie już 23 lata i od tej pory kwestie technologiczne bardzo się zmieniły i warto dostosować do nich aktualne praw.

 

- Jeżeli są problemy ze zrozumieniem tych przepisów przez policję, to oczywiście trzeba się zastanowić, czy nie jest potrzebne sprecyzowanie tych kwestii w rozporządzeniu tak, by procedura była jasna, a prawa zatrzymanego respektowane - mówi dr Monika Całkiewicz.

 

Dla zatrzymanego adwokat z listy

To nie jest nowy problem - w zeszłym roku Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwracała uwagę, że Polska nie wdrożyła w pełni dwóch unijnych dyrektyw: o dostępie do adwokata oraz w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym. Nasz kraj zapewniał wielokrotnie, że nie ma konieczności zmiany przepisów, bo te obowiązujące chronią zatrzymanych i zapewniają im dostęp do adwokata czy radcy prawnego. 

 


Naczelna Rada Adwokacka, Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie i Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwracały uwagę, że konieczne jest zniesienie barier dostępie do obrońcy. Postulowali, by listy adwokatów były dostępne w każdym komisariacie i by zasadą było, że każdemu, przed pierwszym przesłuchaniem lub niezwłocznie po zatrzymaniu, należy zapewnić możliwość skontaktowania się z wybranym przez siebie adwokatem. - W komisariatach powinna znajdować się lista adwokatów, którzy byliby tzw. adwokatami z wyboru. Lista powinna być udostępniana każdej osobie zainteresowanej - wskazano w rekomendacjach.

Kolejną kwestią są  dyżury adwokackie – pomoc prawna z urzędu. Autorzy postulatów przypominają, że dyrektywa dotycząca pomocy prawnej z urzędu obowiązuje i mimo niedostatków polskiego prawa można się na nią powoływać.

- Każdej osobie, wobec której zachodzi uzasadniona obawa występowania przesłanek tzw. obrony obligatoryjnej, należy zapewnić pomoc prawną z urzędu przed pierwszym przesłuchaniem lub niezwłocznie po zatrzymaniu. W tym celu należy stworzy system dyżurów adwokackich. a koszty pomocy prawnej z urzędu ponosi Skarb Państwa - podnoszą. 

 

Więcej na temat postulatów: Dla służb adwokat to "przeszkadzacz" - nadal bariery w dostępie do obrony>>