W sobotę 25 maja br. na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się konferencja p.t "Blaski i cienie współczesnego prawa autorskiego". Większość prelegentów odnosiła się do najnowszej skargi polskiego rządu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie dyrektywy o prawach autorskich. Zdaniem ministra kultury artykuł 17 dyrektywy "zagraża wolności w internecie i jest sprzeczny z wolnością słowa, idei, a także - kreowania nowych treści".

Czytaj: Polska skarży do TSUE dyrektywę o prawach autorskich

Linkowanie bezpłatne

- Nie dostrzegam w dyrektywie autorskiej, które by w istotny sposób zmieniały sytuację, która jest wypracowana w praktyce, na podstawie orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - komentuje skargę prof. Wojciech Machała z Uniwersytetu Warszawskiego. - Najlepszym przykładem będzie kontrowersyjny art. 17 Dyrektywy 2017/790, nakładający na dostawców umów on-line obowiązek zawierania umów licencyjnych z organizacjami reprezentującymi podmioty praw wyłącznych. To rozwiązanie traktuje o publicznym upublicznianiu utworów jest już obecne w orzecznictwie. Dyrektywa nie limituje linkowania, to będzie nadal bezpłatne - podkreśla prof. Machała.

Jedno z przykazań w dyrektywie

- Na odbiór dyrektywy autorskiej wpływa nieumiejętność czytania i odczytywania tekstów oraz nieprzestrzeganie 10 przykazań, w tym przykazanie "nie kradnij" - stwierdził prowokacyjnie prof. Jacek Sobczak z Uniwersytetu Warszawskiego, sędzia SN w stanie spoczynku. Przykazanie to dotyczy nie tylko przedmiotów materialnych, ale także - niematerialnych - dodał i stwierdził, że opór w przyjmowaniu dyrektywy wiąże się z identyfikowaniem dyrektywy autorskiej z ACTA, wiążąca się z ograniczaniem wolności. Jest to identyfikacja błędna - akcentował prof. Sobczak. Podobnie zarzut o cenzurze nie jest trafny, gdyż nie ma jeszcze urzędu cenzorskiego, ale w trakcie implementacji mogą powstać takie instytucje.

Prof. Sobczak uważa, że cała dyrektywa to rozszerzenie znanej w literaturze prawniczej dyrektywy 96/6/WE o dostawie usług internetowych.

Art. 17 dyrektywy mówi o obowiązku filtrowaniu treści, ale dotyczy to tylko dużych firm, takich jak YouTube - uspakajał prof. Sobczak. - Filtrowanie nie spowoduje konieczności skasowania dotychczasowych treści prawa autorskiego - dodał.

Nowy typ roszczenia

Prof. Grzegorz Tylec z KUL zauważył, że art. 17 Dyrektywy nakłada na ustawodawcę polskiego obowiązek wykreowania nowego typu roszczenia. - Chodzi o roszczenie do prawa korzystania z utworu w ramach dozwolonego użytku prywatnego. Teraz takie roszczenie na gruncie ustawy o Prawie autorskim nie funkcjonuje.

Czytaj: Polska przeciwna dyrektywie o prawach autorskich>>

- To jest wolność naturalna. Jeśli dostawca usług internetowych to ogranicza, to obecnie użytkownik nie ma żadnego roszczenia. Nie jest możliwe powoływanie się na art. 5 kc, czyli zasady współżycia społecznego - dodał. - Wolność wypowiedzi nie może być jednak podstawą roszczenia o legalność użycia utworów - dodał.

Prof. Tylec zwrócił uwagę, że w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie zawsze konflikt między prawem własności autora a wolnością wypowiedzi jest rozstrzygany na korzyść twórców.

Pożytki z dyrektywy dla bibliotek i muzeum

Dyrektywa autorska jest korzystna dla instytucji kultury - podkreśliła dr Ksenia Kakareko z UW. - Do tej pory archiwa i biblioteki bały się wykorzystywać swoje zbiory w celu tzw. użytku dozwolonego ( np. digitalizacja, a także stworzenie prezentacji w 3D). Muzeum bało się pozwów z powodu nadużycia pola eksploatacji, które do tej pory nie było w taki sposób wykorzystane.

- Dyrektywa autorska otwiera się możliwość nowoczesnego wykorzystania utworów, gdyż pojawi się jedna zryczałtowana licencja dla instytucji kultury - powiedziała dr Kakareko.

Oświadczenie Izby Wydawców Prasy

Izba Wydawców Prasy  jest zbulwersowana zaskarżeniem przez rząd do TSUE dyrektywy autorskiej. Działanie takie zamiast do dbałości o ochronę i wzmocnienie polskich środowisk kreatywnych, prowadzi do osłabienia polskiej kultury. godząc w interesy polskich twórców. Według wydawców zaskarżenie sprzyja interesom globalnych firm internetowych, głównie kosztem krajowych małych i średnich przedsiębiorstw, w tym wydawców i zatrudnionych przez nich dziennikarzy. a także kosztem start-upów.

Nie implementowanie dyrektywy autorskiej w najbliższym czasie, do czego prowadzi decyzja rządu - zniweczy dotychczasowy dorobek, który pada łupem dbających jedynie o własne interesy podmiotów, żerujących na cudzej twórczości.

Warto dodać, że dyrektywa autorska 2019/790 wejdzie w życie 6 czerwca 2019 r., a musi być implementowana do 7 czerwca 2021 r., czyli za dwa lata.