Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Przemysław Walas: Decyzja prezydenta osłabia walkę z przemocą w internecie

Weto prezydenta do ustawy mającej ograniczać szkodliwe treści w internecie wpisuje się w szeroko powielaną przez prawicowych i konserwatywnych polityków narrację przekonującą społeczeństwo, że każda forma regulowania internetu i mediów społecznościowych jest zamachem na wolność słowa – mówi Przemysław Walas, kierownik rzecznictwa w Kampanii Przeciw Homofobii. I podkreśla, że środki do walki z przemocą w sieci nadal nie będą w Polsce dostępne, a osoby LGBT+ pozostaną w sytuacji ryzyka.

Przemysław Walas: Decyzja prezydenta osłabia walkę z przemocą w internecie

Krzysztof Sobczak: Osoby LGBT+ są jedną z najczęściej atakowanych grup w internecie. Stają się obiektem mowy nienawiści, gróźb, szczucia i systemowego nękania. Dlatego w tych środowiskach z nadzieją oczekiwano na wejście w życie ustawy wprowadzającej w Polsce zasady unijnego Aktu o usługach cyfrowych. Weto prezydenta Karola Nawrockiego to duże zaskoczenie?

Przemysław Walas: Niestety nie, ponieważ weto prezydenta wpisuje się w szeroko powielaną przez prawicowych i konserwatywnych polityków narrację przekonującą społeczeństwo, że każda forma regulowania internetu i mediów społecznościowych jest zamachem na wolność słowa. Ustawa miała wprowadzić w Polsce konkretne mechanizmy ograniczające mowę nienawiści i przemoc w internecie, w tym obowiązki dla platform cyfrowych, które dotychczas często ignorowały zgłoszenia nadużyć. Dla osób LGBT+, szczególnie narażonych na ataki i dyskryminację w internecie, to była szansa na wzmocnienie ich pozycji wobec platform i wyposażenia państwa w skuteczniejsze narzędzia. Weto prezydenta oznacza, że te środki nadal nie będą dostępne, a osoby LGBT+ pozostaną w sytuacji ryzyka.

Czytaj: Weto ustawy o blokowaniu treści w internecie. Karol Nawrocki przywołuje Orwella>>

Czy stanowisko zaprezentowane przez prezydenta można uznać za akceptację i zachętę dla mowy nienawiści w internecie? Że to nie żaden hejt tylko konstytucyjnie chroniona wolność słowa?

Nie uważam, by można było powiedzieć, że weto to bezpośrednia zachęta do nienawiści. Na pewno jednak bezpośrednim skutkiem odrzucenia ustawy jest brak nowych mechanizmów, które miałyby ograniczać hejt i groźby w sieci. W praktyce oznacza to, że platformy internetowe nadal będą miały pozorną kontrolę nad treściami, jakie są na nich publikowane. Raport Amnesty International „Śmierć przez tysiąc cięć. Jak wspomagana technologicznie przemoc na platformie X uderza w polską społeczność LGBTI” obnażył prawdę, że platformy internetowe nie tylko nie reagują na homofobię i transfobię, ale co więcej, czerpią z tego korzyści w postaci zaangażowania użytkowników i wzmacniania algorytmów. Weto w tym kontekście może być postrzegane jako sygnał, że problem nie jest traktowany priorytetowo, co w konsekwencji utrudnia zwalczanie systemowej przemocy w internecie. Ponadto pomijany jest całkowicie art. 32. Konstytucji, który mówi o prawie każdej osoby do równego traktowania i zakazu dyskryminowania.

Czytaj: Eksperci: Weto w sprawie usług cyfrowych nie jest merytoryczne>>

Rząd zapowiada przygotowanie kolejnej ustawy. Czy możliwe jest opracowanie przepisów, realizujących cele Aktu o usługach cyfrowych, które podpisze prezydent? Szczególnie, gdy poznaliśmy jego uzasadnienie do odmowy złożenia podpisu pod tamtą ustawą.

Przygotowanie ustawy, która jednocześnie realizowałaby cele Aktu o usługach cyfrowych i byłaby akceptowalna dla prezydenta, będzie bardzo trudne. Uzasadnienie weta wskazuje na wątpliwości dotyczące konstytucyjności niektórych rozwiązań i obawy przed ograniczeniem wolności słowa. Skuteczne przepisy wymagałyby balansowania między ochroną użytkowników i użytkowniczek, w tym osób LGBT+, a zachowaniem wolności wypowiedzi. Bez zmiany podejścia prezydenta lub kompromisu politycznego trudno oczekiwać, że kolejna ustawa w pełni osiągnie swoje cele.

Zaraz po ogłoszeniu weta przedstawiciele rządu deklarowali, że w tej sytuacji będą dążyć do zapewnienia bezpieczeństwa w tym zakresie bez ustawy. To realne? Co można robić dla ograniczania np. mowy nienawiści w internecie bez takie regulacji w randze ustawy?

Działania bez specjalnej regulacji prawnej mają ograniczone możliwości i zależą w dużej mierze od dobrej woli platform internetowych. Można prowadzić kampanie edukacyjne, zwiększać świadomość użytkowników i promować raportowanie nadużyć, ale bez sankcji prawnych i ich skutecznej egzekucji, działania te nie przyniosą większych efektów. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powołał specjalne zespoły prokuratorskie, które mają być odpowiedzią na rosnącą falę nienawiści motywowaną narodowością czy pochodzeniem etnicznym. Niezależnie od dobrych intencji stojących za decyzją Pana Ministra, wobec braku nowelizacji kodeksu karnego rozszerzającej katalog cech chronionych przed nienawiścią, prokuratorzy w momencie weta stracili kolejne narzędzie do zapewnienia bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

W swoim stanowisku wskazują Państwo, że największymi problemami są: brak reakcji ze strony platform na zgłoszenia nadużyć, algorytmy wzmacniające nienawiść oraz bezkarność sprawców i gigantów technologicznych, którzy latami ignorowali kwestie swojej odpowiedzialności. „Batem” na to miały być nowe regulacje, a co można zrobić w tym zakresie bez nich?

Każda próba wzmocnienia kompetencji Urzędu Komunikacji Elektronicznej przesuwałaby linię frontu walki z hejtem w sieci. Choć może wydawać się to wyolbrzymieniem, ale jako społeczeństwo i państwo stajemy się bezsilni wobec wpływów platform internetowych. Zwłaszcza teraz, gdy platformy opierają się również na treściach wykreowanych przez sztuczną inteligencję. Wystarczy wspomnieć o Groku wprzęgniętym w serwis X, który od samego początku swojego działania produkuje treści wulgarne, rasistowskie czy homofobiczne. Drugim obszarem byłoby wzmocnienie służb i danie im narzędzi szybkiego reagowania. Kilka dni temu obiegła Polskę informacja o wiszących na jednej z facebookowych grup zdjęciach morderstwa. Policja przez kilka dni zabiegała, żeby zdjęcia zniknęły. To jak w soczewce pokazuje, że bez skutecznego wzmocnienia kompetencji i uprawnień policji w zakresie cyberprzestrzeni i cyberbezpieczeństwa, pole manewru jest bardzo wąskie. Trzeci element to jasne rekomendacje czy instrukcje związane z kwalifikacją czynów. Warto budować świadomość zarówno wśród prokuratorów, ale nawet sędziów, że kwestia nienawiści motywowanej uprzedzeniami w sieci nie może być pomijana lub deprecjonowana. Niestety, bez konkretnej zmiany prawa, którą proponowała ustawa wdrażająca Akt o usługach cyfrowych, wszystkie te rozwiązania są jedynie półśrodkami.

W niedawnym wyroku Bednarek i inni przeciwko w Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził naruszenie przez Polskę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka z powodu niewystarczającej reakcji karnej na homofobicznie motywowaną przemoc. Czy jeśli odpowiednie przepisy zostaną wprowadzone do kodeksu karnego, to też można spodziewać się weta Karola Nawrockiego?

Nie można tego wykluczyć. Jeśli przepisy karne zostaną uznane za zbyt szerokie lub potencjalnie ograniczające wolność słowa, prezydent może ponownie zastosować weto. To pokazuje, że sama legislacja nie zawsze wystarczy – konieczna jest także polityczna wola zapewnienia skutecznej ochrony osób LGBT+. Bez tego ryzyko będzie istniało nadal, a osoby zagrożone przemocą wciąż pozostaną bez skutecznej ochrony ze strony państwa.

Czytaj także: Przemysław Walas: Jest nadzieja na lepszą ochronę przed mową nienawiści>>

Polecamy książki prawnicze dla każdego