BEZPŁATNY E-BOOK KSeF w usługach prawnych - pytania i odpowiedzi
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Wpis do rejestru mediatorów bez egzaminu

Ministerstwo Sprawiedliwości po raz kolejny poprawiło ustawę o mediatorach sądowych. Na ostatniej prostej zrezygnowało m.in. z konieczności uzyskania przez nich pozytywnego wyniku z egzaminu specjalizacyjnego. Powiększyła się też - o profesorów i doktorów nauk prawnych - grupa osób, które nie będą musiały przechodzić przez szkolenie specjalizacyjne. Minister sprawiedliwości będzie mógł powołać Radę Mediacyjną, która miałaby mu doradzać. Mediatorzy sceptycznie oceniają zmiany, jest też wniosek do premiera o wstrzymanie prac nad tym projektem, ze względu na jego niekonstytucyjność.

prawnik paragraf
Źródło: iStock

Projekt trafił do opiniowania prawie rok temu i od początku był przez środowisko mediatorów, a przynajmniej przez jego część, krytykowany. Zresztą było już kilka podejść do uregulowania rynku mediacji w Polsce. Zarówno poprzednie, jak i obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, stoi bowiem na stanowisku, że potrzebne jest stworzenie mechanizmów umożliwiających weryfikację tego, co mediatorzy wiedzą i potrafią. Tym bardziej, że mediacja - w zamierzeniach - miała usprawniać pracę sądów. Obecna wersja jest już... piąta (wcześniejsze z września 2025, grudnia 2025, stycznia 2026, marca 2026 ostatnia z 26 maja br.) i zakłada cztery istotne zmiany.

Czytaj: Ustawa o mediatorach jak puszka Pandory - walczą o dostęp do rynku>>

Jerzy Śliwa, prezes Polskiej Izby Mediatorów, mówi serwisowi Prawo.pl, że do premiera został skierowany wniosek o wstrzymanie dalszego procedowania projektu ustawy UD237 „o mediatorach sądowych, instytucjach szkolących w zakresie mediacji i Krajowym Rejestrze Mediatorów" oraz o ponowne skierowanie go do uzgodnień i konsultacji publicznych. Jak zaznacza, po wprowadzonych poprawkach projekt jest nie tylko niekonstytucyjny, ale też jest próbą monopolizacji rynku mediacyjnego przez prawników. 

Bez egzaminu specjalizacyjnego i szkoleń dla większej grupy osób

Zgodnie z najnowszą wersją projektu ustawy o mediatorach sądowych, instytucjach szkolących w zakresie mediacji i Krajowym Rejestrze Mediatorów, wśród wymogów dla mediatorów sądowych nie będzie pozytywnej oceny z egzaminu specjalizacyjnego. Co więcej, szkolenia bazowego i specjalizacyjnego w instytucji szkolącej, nie będzie musiała ukończyć osoba, która:

1. Złoży oświadczenie o posiadaniu doświadczenia w zakresie prowadzenia mediacji w specjalizacji:

  • cywilnej – obejmującego przeprowadzenie co najmniej 20 mediacji z zakresu prawa cywilnego,
  • rodzinnej – obejmującego przeprowadzenie co najmniej 20 mediacji z zakresu prawa rodzinnego,
  • z zakresu prawa pracy – obejmującego przeprowadzenie co najmniej 5 mediacji z zakresu prawa pracy lub
  • z zakresu prawa karnego i prawa wykroczeń – obejmującego przeprowadzenie co najmniej 5 mediacji z zakresu prawa karnego

–    w okresie 3 lat poprzedzających złożenie wniosku o wpis do rejestru;

2. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu mediacji, jeżeli program studiów odpowiada zakresowi specjalizacji, o której mowa w art. 18 ust. 1, wskazanej we wniosku o wpis do rejestru.

Z kolei szkolenia specjalizacyjnego, nie będą musiały przechodzić - podobnie jak adwokaci, radcowie, notariusze, sędziowie, prokuratorzy w stanie spoczynku, radcowie Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej - osoby, które posiadają tytuł naukowy profesora lub stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych lub doktora nauk prawnych.

Dopisano też część dotyczącą Rady Mediacji - taki organ będzie mógł być powołany przez ministra sprawiedliwości, ma pełnić funkcję opiniodawczo-doradczą (m.in. opracować kodeks etyki mediatorów). Ma składać się z 9 członków powoływanych i odwoływanych przez ministra, w tym:

- 4 osoby wyróżniające się wiedzą lub doświadczeniem w zakresie prowadzenia mediacji lub alternatywnych metod rozwiązywania sporów;

- 3 osoby wyróżniające się wiedzą lub doświadczeniem prawniczym;

- 2 sędziów sądów powszechnych wybranych spośród osób zgłoszonych przez prezesów sądów okręgowych.

Czytaj: Krajowy rejestr i akredytacje mają wzmocnić sądowe mediacje>>

Mediacja ma być sposobem na zatory sądowe, ale z przepisami nadal jest problem>>

Prawnik potrzebuje szkoleń z mediacji?

Jakub Świtluk, prawnik, mediator i trener z kilkunastoletnim doświadczeniem, właściciel Biura Mediacji Gospodarczej Mediator.waw.pl, wiceprezes Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych i członek Zespołu ds. rozwoju alternatywnych metod rozwiązywania sporów przy Ministrze Sprawiedliwości, ocenia zmiany w projekcie jako generalnie bardzo szkodliwe. Jego zdaniem wejście w życie ustawy w tym kształcie byłoby groźne dla jakości mediacji, zaufania do niej, efektywności planowanego KRM, a przede wszystkim niebezpieczne dla stron mediacji.

Ustawa miała rozwiązać problem zidentyfikowany już przed ok. siedmiu laty, a polegający na tym, że sądowe listy i wykazy mediatorów, bez skonkretyzowanych wymogów wpisu, są wątpliwej jakości, a jednocześnie przepełnione, przez co nieużyteczne. To wyraźnie stwierdzają uzasadnienia wieloletnich już prac legislacyjnych. Wpisanych jest dużo osób, które mają zbyt mało przygotowania, wiedzy i praktyki, a nawet chęci faktycznego mediowania – dla niektórych figurowanie na liście prezesa sądu okręgowego jest reklamą innego zawodu. Co z kolei, łącznie z ilością wpisów (np. SO w Warszawie ok. 1200 osób) prowadzi do tego, że sędziowie w praktyce z tych list nie korzystają. Projekt miał doprowadzić do zmiany jakościowej, zapewnić sądom i stronom użyteczność i wiarygodność informacji, przywrócić sens państwowemu „rekomendowaniu” wykwalifikowanych mediatorów. Kolejne ułatwienia i przywileje projektu otwierają na oścież drzwi do zawodu mediatora sądowego osobom bez odpowiednich kompetencji, bez odpowiednich szkoleń, bez żadnego doświadczenia, ze szkodliwymi nawykami. Co zdecydowanie obniży jakość mediacji – mówi.

W jego ocenie tę sytuację spotęguje fakt, że w miejsce wielu wykazów i list mediatorów powstanie jeden rejestr . – Po latach pracy, zapowiedzi zmian, debat, konsultacji, stworzy się rejestr dziedziczący główne wady obecnego systemu, a wręcz je mnożący. Zamiast 47 list i tyluż wykazów w sadach okręgowych, będzie jeden centralny spis, więc potencjalnie kilkadziesiąt razy obszerniejszy, trudniejszy do używania. Stąd szczególna waga określenia kryteriów wyszukiwania mediatora, które muszą być oparte na skonkretyzowaniu udokumentowanych kwalifikacji i rzetelnych informacjach. Jeśli ktoś szukając mediatora w swojej okolicy otrzyma kilka tysięcy nazwisk (bo skoro mediuję online, to podam jako obszar działania cały kraj), w tym znaczną część niedostatecznie kompetentnych, to będzie to wręcz pogorszenie obecnej sytuacji - mówi.

Z tym wiąże się, zdaniem mediatora, problem mnożonych w kolejnych wersjach projektu ułatwień wpisu, w tym szczególnie dla zawodów prawniczych.

 To, że ktoś jest prawnikiem, absolutnie nie oznacza, że jest dobrym negocjatorem, a bycie dobrym negocjatorem nie oznacza, że będzie się dobrym mediatorem. To odrębne zawody. Oczywiście znajomość prawa jest potrzebna i pomaga, ale całkiem podobnie jak elementy psychologii, socjologii, nauk o rodzinie lub budownictwie, czy doświadczenie negocjacyjne. Z doświadczenia szkoleniowego wiemy także, że niektórym tradycyjnie ukształtowanym pełnomocnikom czy sędziom przyzwyczajenia zawodowe wręcz przeszkadzają w pełnieniu roli mediatora. Tymczasem projektodawca postanowił ostatnio dać prawnikom jeszcze bardziej ułatwiony dostęp do zawodu bez merytorycznego uzasadnienia, a wbrew wspólnemu stanowisku organizacji mediacyjnych z sierpnia zeszłego roku - podsumowuje Świtluk. 

Czytaj: Ustawa o mediatorach jak puszka Pandory - walczą o dostęp do rynku>>

Cezary Rogula, adwokat, mediator i trener mediacji, wiceprezes Centrum Mediacji przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie zaznacza, że jakkolwiek sam jest w grupie podlegającej zwolnieniu od wymogu ukończenia szkolenia specjalizacyjnego, to nie należy do zwolenników tego pomysłu. 

Można rozważyć zwolnienie danych grup zawodowych od niektórych wymogów, np. prawnik może być zwolniony z części prawniczej, ale nie z części mediacyjnej szkolenia specjalizacyjnego, która dotyczy diagnozy i pracy z konfliktami, komunikacji werbalnej i niewerbalnej itd., bo w tym zakresie prawnicy mogą mieć mniejsze umiejętności niż np. psychologowie. Psychologa natomiast nie ma co zwalniać z części prawniczej, bo to musi – mówiąc kolokwialnie – nadrobić, ale diagnozę i pracę z konfliktami zna doskonale bez szkolenia. Mnie osobiście najbardziej niepokoi proporcja liczby godzin szkolenia bazowego do szkolenia specjalizacyjnego. Kiedyś mieliśmy 40 godzin zegarowych szkolenia podstawowego, potem 40 godzin lekcyjnych szkolenia bazowego i 60 szkolenia specjalizacyjnego (w zależności od danej specjalizacji), czyli w uproszczeniu 100 godzin. W projekcie ustawy nadal mamy 40 godzin szkolenia bazowego i 60 specjalizacyjnego w zakresie np. prawa cywilnego. W mojej ocenie punkt ciężkości powinien być przesunięty w kierunku szkolenia bazowego - tego, które powinna ukończyć osoba, która chce wykonywać zawód mediatora. Nie chcę tutaj iść w żadne ekstrema, ale 40 godzin to jest za mało - podkreśla.

I przypomina, że celem ustawy miała być profesjonalizacja zawodu. – Mediacja ma odciążać sądownictwo; by tak się stało, mediatorzy muszą być dobrze wykształceni. Dobrze, że pojawił się wymóg posiadania wykształcenia wyższego, ale to nie wszystko. Odpowiednie wymogi szkoleniowe zapewnią mediatorów, którzy rzeczywiście się znają na mediacji i budzą zaufanie. Mają wiedzę i umiejętności, którymi potrafią się posługiwać - zaznacza.

Rezygnacja z egzaminu nie jest dobrym ruchem

Dr hab. Monika Haczkowska, prof. Uniwersytetu Opolskiego, adwokatka, mediatorka, konstytucjonalistka (Kancelaria Adwokacka dr Monika Haczkowska) podkreśla, że w jej ocenie projektowi poprzez poprawki nieco „wybito zęby"

 Jeżeli mówimy o pierwotnym założeniu, aby usystematyzować zasady dochodzenia do profesji mediatora, objąć je egzaminem, czyli innymi słowy mieć kontrolę nad tym, kto zostaje mediatorem, jakie ma umiejętności, to niestety wprowadzone zmiany nieco od tego odchodzą. I oczywiście myślę tutaj m.in. o rezygnacji z egzaminu specjalizacyjnego, bo to oznacza, że pozostaniemy przy modelu, który obowiązuje - czyli obniżonej liczbie godzin w ramach szkolenia bazowego z 60 do 40 i do 60 godzin szkolenia specjalizacyjnego. Powtórzę: zrezygnowanie z egzaminu specjalizacyjnego budzi wątpliwości, bo nie będzie realnej kontroli nad tym, jaką wiedzę mają kandydaci na mediatorów. Ponownie kwestia weryfikacji pozostanie w gestii prezesów sądów, a wiem z doświadczenia, że jest to ogromnie trudne w praktyce, bo prezesi nie mają ani możliwości, ani narzędzi, by taką weryfikację przeprowadzić - wskazuje profesor.

I dodaje, że cały ciężar należytego przeprowadzenia szkolenia oraz zweryfikowania umiejętności przyszłych mediatorów spoczywać będzie na instytucjach szkolących, które – w oparciu o ramowy program szkolenia bazowego oraz specjalizacyjnego określonego przez Ministra Sprawiedliwości w rozporządzeniu – będą opracowywać programy szkoleń. - Jeśli zatem na tym etapie – szkoleniowym - umiejętności i kwalifikacje nie zostaną zweryfikowane, poprzez wewnętrzne egzaminy czy sprawdziany praktyczne, później będzie to znacznie utrudnione - mówi.

W ocenie prof. Haczkowskiej także wyłączenia zaproponowane w projekcie mogą budzić wątpliwości. 

Można zrozumieć, że np. prawnicy nie będą musieli się szkolić z zakresu prawa, podobnie jak osoby z tytułami i stopniami naukowymi, ale jeśli wyłączamy adwokatów, radców, sędziów z części prawnej, to np. pedagodzy, psychologowie powinni być wyłączeni z części dotyczącej umiejętności komunikacyjnych, umiejętności miękkich, bo przecież to wpisane jest w ich zawody - wskazuje.

I dodaje, że dlatego zasadne byłoby wprowadzenie możliwości zwolnienia tych grup zawodowych z określonego zakresu szkolenia, obejmującego wiedzę psychologiczną czy sposobu rozwiązywania konfliktów. - W przeciwnym razie może być podniesiony zarzut nierównego traktowania - podsumowuje. 

Także Jakub Świtluk podkreśla, że mocno niepokojąca jest rezygnacja z egzaminu specjalizacyjnego. 

 W mojej ocenie, powtórzę, te zmiany doprowadzą do obniżenia jakości mediacji. Co więcej, do rynku dopuszczone zostaną osoby bez odpowiedniego szkolenia, bez doświadczenia i bez konieczności zdania egzaminu; KRM niepotrzebnie „zatka się” jak obecne listy, ustawodawca lekceważąc ekspertów mediacji pokaże, że nie uczy się na błędach z 2015 roku, kilkuletni wysiłek tak pracowników ministerstwa, jak środowisk mediacyjnych i naukowych pójdzie na marne – podsumowuje.

W Sejmie projekt mediatorów

Prezes Śliwa, informując o wniosku skierowanym do premiera o wstrzymanie prac nad ministerialnym projektem, dodaje, że jego organizacja wspólnie z Alians Rynek Mediacji, zaproponowała resortowi sprawiedliwości własny projekt ustawy o mediacji. - W poprawionej wersji projektu UD237, która nie była z nami konsultowana, uwzględniono propozycję utworzenia Rady Mediacji, ale równocześnie ją popsuto. Za jej powołanie będzie bowiem odpowiadał minister sprawiedliwości, a więc polityk. Kolejną kwestią są zaproponowane preferencje, np. dotyczące osób z doktoratami i tytułem profesora, co tak naprawdę jest niekonstytucyjne i nie ma żadnych podstaw merytorycznych. Bo niby dlaczego sam tytuł naukowy ma umożliwiać wpis do Krajowego Rejestru Mediatorów bez konieczności przejścia szkolenia. Zresztą posiadanie tytułu radcy prawnego, adwokata czy tytułu naukowego absolutnie nie świadczy o tym, że ktoś ma umiejętności wystarczające do tego, by być mediatorem. Do prowadzenia mediacji nie wystarczy być profesjonalnym prawnikiem – mówi mediator.

I wyjaśnia, że projekt ustawy o mediacji został przekazany marszałkowi Sejmu, Włodzimierzowi Czarzastemu. A jego autorzy wnoszą m.in. o zainicjowanie procesu legislacyjnego nad tym projektem i nadanie sprawie charakteru ponadpartyjnego, „zgodnego z zasadą dobra wspólnego i konstytucyjną rolą Sejmu jako ustawodawcy". Propozycja zakłada m.in. utworzenie z mocy ustawy Polskiej Rady Mediacji i ADR - organu opiniodawczo-doradczego oraz forum współpracy instytucjonalnej w sprawach rozwoju mediacji oraz innych polubownych metod rozwiązywania sporów.

 Od 2005 roku mediacja rozwijała się dzięki aktywności: organizacji pozarządowych, uczelni, organizacji gospodarczych, środowisk psychologicznych, środowisk pedagogicznych, prawniczych oraz praktyków dialogu społecznego. W 2016 roku doszło do spektakularnego zburzenia systemu poprzez wyeliminowanie z rynku organizacji pozarządowych – co spowodowało drastyczne obniżenie efektywności i skuteczności mediacji, a co gorsze, niemal całkowicie wyeliminowało z rynku mediacji czynniki odpowiedzialności, rękojmi i gwarancji jakości. Obecny projekt prowadzi do pogłębienia tego kryzysu, tworzy rozwiązania, które wprost prowadzą do nieuzasadnionego uprzywilejowania wybranych grup oraz marginalizacji innych uczestników rynku mediacyjnego. Autorzy zdają się też zapominać, że mediator nie rozstrzyga sporu, mediator pomaga stronom prowadzić dialog. A kompetencje niezbędne do wykonywania tej funkcji rozwijane są również w takich dziedzinach jak psychologia, pedagogika, socjologia, ekonomia, zarządzanie, komunikacja społeczna czy nauki o bezpieczeństwie – podsumowuje Śliwa.

Nic o mediatorach, bez mediatorów

Zbigniew Bakalarczyk, adwokat, mediator, partner zarządzający Kancelaria SWB Swaton Wasilewski Bakalarczyk zaznacza, że trudno się wypowiadać na temat projektu ustawy, który może bezpośrednio wpłynąć także na jego własne interesy. Wskazuje równocześnie, że z informacji „funkcjonujących w sferze publicznej" wynika, iż nowy projekt ustawy nie był jeszcze konsultowany z zespołem ds. rozwoju alternatywnych metod rozwiązywania sporów - powołanym przez ministra.

Mediacje w Polsce należy rozwijać nie w kontrze do środowiska mediatorów, ale w ścisłej z nim współpracy, gdyż leży to przede wszystkim w interesie obywateli, ale też całego wymiaru sprawiedliwości. Cieszy fakt, że minister sprawiedliwości dostrzega potrzebę uregulowania tego problemu i wprowadza nowe propozycje ustawowe, niemniej warto aby korzystać w nich z doświadczenia mediatorów, których pan minister zaprosił do zespołu oraz by wsłuchać się w środowisko, które wypracowało wspólne stanowisko w tej sprawie - podsumowuje.

 

Polecamy książki prawnicze