Sędzia Piotrowicz rzecznikiem dyscyplinarnym do sprawy Święczkowskiego
Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału, zwołane przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską, wylosowało sędziego Stanisława Piotrowicza jako rzecznika dyscyplinarnego, a sędziów Macieja Taborowskiego, Magdalenę Bentkowską i Krystiana Markiewicza jako skład, do oceny zarządzenia o zawieszeniu w czynnościach sędziego i prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Wcześniej uznano, że kworum na Zgromadzeniu to ośmiu sędziów, bo przy liczeniu nie uwzględniano Święczkowskiego, Sochańskiego i Jarosława Wyrembaka, jako tzw. sędziego dublera.

Z kolei jeśli chodzi o zarządzenie dotyczące sędziego Bartłomieja Sochańskiego, rzecznikiem dyscyplinarnym został sędzia Dariusz Szostek, a w skład sądu dyscyplinarnego weszli Maciej Berek, Anna Korwin-Piotrowska i Rafał Wojciechowski.
Chodzi o to, że 30 października 2026 r. sędzia Korwin-Piotrowska, jako sędzia TK z najdłuższym orzeczniczym stażem, wydała zarządzenie o zawieszeniu w czynnościach na miesiąc prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. Powołała się przy tym m.in. na art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych, regulujący możliwość zarządzenia przez prezesa sądu albo ministra sprawiedliwości natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc, oraz art. 11 i 12 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, które dają możliwość, w określonych sytuacjach, wykonywania niektórych kompetencji prezesa TK sędziemu z najdłuższym stażem pracy.
Zawieszenie Święczkowskiego i Sochańskiego, ma związek m.in. z niezwołaniem Zgromadzenia Ogólnego w celu uchwalenia projektu budżetu TK na 2027 r., niedopuszczaniem do Zgromadzenia i składów orzekających piątki sędziów, którzy ślubowali w Sejmie, bo prezydent nie zaprosił ich do Pałacu Prezydenckiego (Komisja Wenecka 13 października br. opublikowała opinię, w której wskazała, że jest to dopuszczalne) i niewykonaniem zabezpieczenia ETPCz w sprawie piątki sędziów. Podstawą mają być też m.in. wypowiedzi prezesa - jak wskazano „jawnie polityczne”.
Czytaj: Święczkowski, Sochański, Wyrembak do wyłączenia ze Zgromadzenia Ogólnego w TK?>>
8 a nie 10. sędziów TK wystarczy do uchylenia immunitetu prezesowi Święczkowskiemu?>>
Jak losowano składy?
W Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Trybunału Konstytucyjnego 3 listopada br. wzięło udział ośmiu „nowych” sędziów: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Magdalena Bentkowska, Dariusz Szostek, Marcin Dziurda, Maciej Berek, Sławomir Patera i Anna Korwin-Piotrowska. "Starzy" sędziowie, zgodnie z zapowiedziami, je zbojkotowali.
W losowaniu składów, poza obecną ósemką, uwzględniono również sędziów: Stanisława Piotrowicza, Rafała Wojciechowskiego, Wojciecha Sycha i Jakuba Stelinę. Nie brano pod uwagę Jarosława Wyrembaka ze względu na to, że, jak wskazano, jest tzw. sędzią dublerem.
Uwzględniona została też sama Anna Korwin-Piotrowska, choć, jak podkreślała, ma w tym zakresie wątpliwości, ponieważ sama wydawała oceniane zarządzenia. Podkreślała natomiast, że sędziów TK jest mało i z tego względu trudno wyłonić składy. Sędziowie uznali, że wystarczającą gwarancją jest to, że może zostać ze składu wyłączona. Przygotowano karteczki z nazwiskami sędziów, a następnie sędzia Korwin-Piotrowska, publicznie wylosowała spośród nich składy.
Ostatecznie do oceny zarządzenia o zawieszeniu w czynnościach sędziego i prezesa TK Bogdana Święczkowskiego wylosowano jako rzecznika dyscyplinarnego Stanisława Piotrowicza. Przewodniczącą i sprawozdawcą jest Magdalena Bentkowska, a w składzie są też Krystian Markiewicz i Maciej Taborowski – ci dwaj sędziowie byli niedopuszczani przez Święczkowskiego do orzekania.
W przypadku wiceprezesa Sochańskiego jako rzecznika dyscyplinarnego wylosowano Dariusza Szostka, a w skład sądu dyscyplinarnego weszli Maciej Berek, Anna Korwin-Piotrowska i Rafał Wojciechowski. I ponownie z tego składu Maciej Berek i Anna Korwin-Piotrowska byli niedopuszczani przez Święczkowskiego do orzekania ze względu na formę ślubowania.
Prawnicy mają wątpliwości w zakresie zarządzeń
Przypomnijmy, że opinie w zakresie zarządzeń są mocno podzielone. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oceniła, że zarządzenie w sprawie przerwy w czynnościach służbowych prezesa i wiceprezesa Trybunału budzi wątpliwości. Takie wątpliwości ma też Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, mówi wprost, że nie było podstaw prawnych do wydania zarządzenia o zawieszeniu w czynnościach prezesa i wiceprezesa TK przez sędzię Korwin-Piotrowską.
W zarządzeniu przywołała ona jako podstawę do zastąpienia prezesa Trybunału Konstytucyjnego art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz fakt, że jest sędzią z najdłuższym stażem, zgodnie z art. 11 ust. 2 tejże ustawy. Problem polega jednak na tym, że nie ma podstaw prawnych do uruchomienia art. 12 ust. 4, bo zgodnie z nim, w przypadku niemożności upoważnienia wiceprezesa lub innego sędziego Trybunału Konstytucyjnego do wykonywania niektórych kompetencji prezesa TK w zakresie kierowania pracami Trybunału, zastępuje go sędzia z najdłuższym stażem, zgodnie z art. 11 ust. 2. A ten artykuł mówi z kolei o sytuacji, w której pojawia się wakat na stanowisku prezesa, a sędzia z najdłuższym stażem ma umożliwić przeprowadzenie procedury związanej z wyborem prezesa. Tyle że wakatu nie ma. A co równie ważne, pani Korwin-Piotrowska nie jest sędzią Trybunału, nie złożyła ślubowania wobec prezydenta, nie nawiązano z nią stosunku służbowego. W związku z tym, powtórzę, nie mogą tutaj wchodzić w grę przepisy, na które się powołuje, legitymizując wydanie przez siebie zarządzeń, zwołanie Zgromadzenia czy kierowanie pracami TK - zaznacza prof. Piotrowski.
Podobnie profesor ocenia podstawy zawieszenia w czynnościach prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. Przypomina, że podstawą ma być art. 19 ustawy o statusie sędziów TK w związku z art. 10 par. 1 ustawy o Sądzie Najwyższym i art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Założenie jest takie, że w sytuacji, w której nie jest uregulowany tryb zawieszenia w czynnościach prezesa TK, odwołujemy się do ustawy o Sądzie Najwyższym, która z kolei w sprawach nieuregulowanych odsyła do Prawa o ustroju sądów powszechnych.
Tyle że Prawo o ustroju sądów powszechnych nie może być stosowane do sędziów TK, bo Trybunał nie jest sądem powszechnym i nie podlega ministrowi sprawiedliwości. Generalnie art. 130 ma zastosowanie do sytuacji, kiedy np. sędzia się upije, leży na ulicy i znajduje go policjant albo jeśli pobije kolegę w sądzie. Wtedy zawiesza go prezes. Ale co w sytuacji, gdy chodzi o prezesa? Zawiesza go minister sprawiedliwości. I teraz mamy panią Korwin-Piotrowską, która w tym trybie, twierdząc, że zastępuje prezesa TK na podstawie przepisu o jego wakacie, zarządza przerwę w wykonywaniu przez niego czynności. Zgodnie z art. 130 powinien to zarządzić minister sprawiedliwości, ale minister sprawiedliwości jako organ władzy wykonawczej nie może tego zrobić w stosunku do prezesa TK, więc oba zarządzenia, także to dotyczące wiceprezesa, są nielegalne, nie mają żadnego znaczenia, podobnie jak i zarządzenia dotyczące zwołania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK - podsumowuje konstytucjonalista.
Zastępca nie staje się przełożonym zastępowanego?
Dr Szymon Syp, adwokat prowadzący własną kancelarię, ocenia z kolei, że art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji TK pozwala, aby w niektórych sprawach prezesa zastąpił sędzia o najdłuższym stażu, ale, jego zdaniem, nie wynika z niego, że zastępca uzyskuje zwierzchnictwo nad prezesem albo prawo do kierowania całym Trybunałem.
Zastępca wykonuje kompetencje prezesa, a prezes nigdy nie miał kompetencji do zawieszenia samego siebie. Podstawy nie daje również art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Wobec prezesa sądu powszechnego przepis ten może zastosować minister sprawiedliwości. Wobec TK minister działać nie może, ponieważ Trybunał jest niezależny. Nie oznacza to jednak, że miejsce ministra może zająć którykolwiek z sędziów. Takiego przepisu w obowiązującym prawie nie ma. Zgodnie z art. 7 Konstytucji organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa - podsumowuje.
Zarzuty wobec prezesa, dotyczące m.in. budżetu TK czy niedopuszczania sędziów do orzekania, mogą być poważne i wymagają odrębnej oceny. Art. 130 nie służy jednak do rozstrzygania sporu o to, kto jest sędzią. Należy przy tym zauważyć, że sędzia Korwin-Piotrowska jest w tym sporze stroną. Zasada, zgodnie z którą nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, obowiązuje w obu kierunkach - dodaje mec. Syp.
Działanie w granicach prawa?
Inaczej podchodzi do tego dr hab. Monika Haczkowska, prof. Uniwersytetu Opolskiego, adwokatka, mediatorka, konstytucjonalistka (Kancelaria Adwokacka dr Monika Haczkowska). Uważa, że podstawy prawne decyzji sędzi Korwin-Piotrowskiej, dotyczące zawieszenia w czynnościach sędziego TK oraz prezesa i wiceprezesa, mieszczą się w granicach prawa.
Ja rozumiem, że są wątpliwości w tym zakresie, bo sięgnięto po przepis dotyczący sędziów Sądu Najwyższego i słynny art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Oczywiście nie dało się go wprost zastosować, bo minister sprawiedliwości, jako przedstawiciel władzy wykonawczej, nie może mieć nadzoru nad Trybunałem Konstytucyjnym, takiego jaki ma nad sądami powszechnymi (nadzór administracyjny). Nie ma jednak wątpliwości, że ta decyzja mieści się w granicach prawa, biorąc pod uwagę przesłankę wpływu zachowania sędziego na powagę sądu lub istotne interesy służby. Tu oczywiście w grę wchodzi paraliż Trybunału Konstytucyjnego poprzez choćby niedopuszczanie do orzekania piątki sędziów wybranych przez Sejm – podkreśla profesor.
Przyznaje, że istotną kwestią będzie też zebranie się sądu dyscyplinarnego – i to w dwóch instancjach (skład trzyosobowy i pięcioosobowy), by potwierdzić zasadność zawieszenia w czynnościach prezesa i wiceprezesa.
– Sąd dyscyplinarny musi poddać ocenie to zarządzenie, ale ma na to miesiąc – podsumowuje.








