Webinar Pułapki zmiany powództwa i stron procesu – praktyka dla pełnomocników 24 listopada 2026 14:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Trybunał Konstytucyjny: Wygrać czy wygasić spór?

Trybunał ma dziś dwa problemy i warto je od siebie odróżnić. Pierwszy to legalność: każda ze stron ma własną listę sędziów, których nie uznaje, własne przepisy i własne orzeczenia, na które się powołuje, a instancji, której zdanie przyjęłyby obie, już nie ma. Ten spór nie rozstrzygnie się sam. Drugi problem jest poważniejszy i dotyczy legitymizacji, czyli tego, czy ludzie w ogóle uważają Trybunał za swój - pisze dr Wiktor Krzymowski, adwokat, ekspert w zakresie prawa medycznego i farmaceutycznego, adiunkt Akademii Leona Koźmińskiego.

trybunal konstytucyjny
Autor: Adrian Grycuk | Prawa autorskie: CC BY-SA 3.0 pl

Prof. Michał Romanowski przekonuje na łamach Prawo.pl, że kworum Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK wcale nie musi wynosić dziesięciu osób. Skoro art. 6 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK stanowi, że Zgromadzenie tworzą sędziowie “urzędujący”, to i dwie trzecie z art. 8 ust. 1 trzeba liczyć od sędziów urzędujących, a nie od piętnastu stanowisk. Osób, które w ocenie autora nie mogą prawnie wykonywać czynności sędziowskich, bo zostały wybrane na miejsca wcześniej obsadzone albo objęto je skutecznym “zawieszeniem”, do podstawy się nie wlicza. Wychodzi osiem. Jako wykładnia prawnicza jest to tekst sprawny. Ustawa rzeczywiście używa dwóch różnych określeń, a argument, że kworum nie może służyć paraliżowaniu organu, część środowiska prawniczego przyjmie bez oporu. Mój spór z autorem dotyczy czego innego niż litera przepisu. Dotyczy tego, do czego w tej chwili używamy wykładni.

Po drugiej stronie sporu są ludzie 

Bo jest to wykładnia, która ma wygrać: znaleźć w przepisie dźwignię, przesunąć próg, pokonać przeciwnika. W procesie cywilnym nie ma w tym nic zdrożnego. Sam tak pracuję na co dzień i nie zamierzam udawać, że jest inaczej, a adwokat, który nie szuka w przepisie korzystnego dla klienta odczytania, źle mu służy. Rzecz w tym, że w sporze o Trybunał tę samą technikę stosują dziś obie strony. Jedni liczą kworum tak, żeby uchwałę dało się podjąć, drudzy tak, żeby nie dało się jej podjąć, i każdy ma na to swój artykuł oraz swojego profesora. Tylko że w tej sprawie po drugiej stronie stołu nie siedzi kontrahent, z którym można się procesować do skutku. Siedzimy tam my wszyscy, bo Rzeczpospolita jest, zgodnie z art. 1 Konstytucji, dobrem wspólnym wszystkich obywateli, również tych, którzy w tym sporze myślą inaczej niż my, tych, którzy mają go serdecznie dość, i tych, którzy są jeszcze za młodzi, żeby go rozumieć. Nie jestem stroną tego sporu i nie chciałbym nią zostać.

Trybunał ma dziś dwa problemy i warto je od siebie odróżnić. Pierwszy to legalność: każda ze stron ma własną listę sędziów, których nie uznaje, własne przepisy i własne orzeczenia, na które się powołuje, a instancji, której zdanie przyjęłyby obie, już nie ma. Ten spór nie rozstrzygnie się sam. Drugi problem jest poważniejszy i dotyczy legitymizacji, czyli tego, czy ludzie w ogóle uważają Trybunał za swój. Tego nie załatwi uchwała podjęta przy kworum, którego wysokość jest sama przedmiotem sporu, bo druga połowa kraju nie zniknie od tego, że ktoś wyłączył ją z podstawy obliczenia. Precedens stworzony dziś, przy tej temperaturze, w imię “wyższej konieczności konstytucyjnej”, wielu odczyta po prostu jako przewrót. A przy najbliższej zmianie władzy ktoś inny sięgnie po ten precedens w innej sprawie.

Potrzebny reset konstytucyjny 

Trybunał, którego spora część obywateli nie uznaje, nie jest dla nikogo bezpieczną przystanią, choćby skład jego Zgromadzenia uzasadniono najelegantszym wywodem. A czas pracuje na niekorzyść nas wszystkich. W tym roku kończy studia pokolenie prawników, które kontrolę konstytucyjną zna wyłącznie z podręczników. Z tego impasu nie wyprowadzi nas żadna wykładnia prawna. Wyprowadzić może tylko porozumienie.

Dlatego uważam, że jedynym rozwiązaniem propaństwowym jest reset konstytucyjny, o który apeluje m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka i do którego dialogu wzywa Naczelna Rada Adwokacka. Przez reset nie rozumiem jednak wymiany sędziów jednej strony na sędziów drugiej, lecz nowe reguły wyboru uzgodnione ponad podziałami, choćby większość kwalifikowaną, która zmusza do kompromisu, i obsadzenie Trybunału na tych regułach od początku. Jeżeli taki reset przeprowadzi jedna strona, będzie to po prostu kolejna odsłona tej samej wojny. Ten spór trzeba wygasić, a nie wygrać. Piszę to dlatego, bo odpowiedzialność za państwo wymaga od nas, prawników, czegoś więcej niż sprawnej wykładni. Czasem wymaga, żebyśmy obniżyli temperaturę zamiast ją podkręcać.

Są konstytucje, które przewidują własny cykliczny przegląd. Nasza takiej klauzuli nie ma, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby potraktować to przesilenie jak okazję do zbudowania instytucji, która przetrwa i zmianę większości, i jej brak, gdy jedna partia wygrywa kolejne wybory z rzędu. W naszej historii dość już razy przegrywaliśmy przez to, że nikt nie umiał ustąpić. Tym razem wolałbym, żeby nikt nie wygrał. Niech raz wygra Rzeczpospolita.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
8% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 275,08 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 209,30 zł