SN: Poniżające traktowanie oskarżonego przez sędziego
Sprawa dyscyplinarna sędzi z Sądu Okręgowego w Łodzi nie doczekała się rozstrzygnięcia w Sądzie Najwyższym. Powodem była wadliwa obsada sądu dyscyplinarnego. Sędziowie w nim zasiadający nie uzyskali przy nominacji opinii Krajowej Rady Sądownictwa, niezbędnej dla prawidłowości procedury i zapewnienia gwarancji niezawisłości sędziowskiej.

W 2019 roku sędzia orzekała w sprawie najcięższych przestępstw w Sądzie Okręgowym w Łodzi. W tym czasie stała się głośna medialnie sprawa zachowania sędzi na sali rozpraw w czerwcu 2019 roku. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysław Radzik przedstawił jej wówczas zarzut uchybienia godności urzędu.
Godność oskarżonego i sędziego
Zarzut dyscyplinarny dotyczył sytuacji z rozprawy, którą prowadziła w sprawie zabójstwa z lutego 2017 roku. Według relacji wolontariusza Fundacji Court Watch Polska, który obserwował rozprawę, sędzia nakazała niepełnosprawnemu oskarżonemu będącemu po amputacji kończyn, bez wózka i kul podejść do stołu sędziowskiego. Oskarżony nie mógł się jednak poruszać.
Policjant oraz pracownik medyczny obecni na sali próbowali pomóc mężczyźnie, jednak sędzia miała ich powstrzymać słowami „poradzi sobie”. W efekcie oskarżony musiał przemieścić się, czołgając się po podłodze sali rozpraw. Sprawa wywołała oburzenie opinii publicznej, która uznała, że sędzia nie szanuje godności oskarżonego i traktuje go poniżająco. W ten sposób narusza też godność sprawowanego urzędu. Gdy ówczesny zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych dowiedział się o incydencie, wszczął postępowanie dyscyplinarne przeciwko sędzi.
Sąd Dyscyplinarny I instancji – Sąd Apelacyjny w Katowicach 30 stycznia 2026 roku, na podstawie art.17 par.1 pkt 2, uniewinnił sędzię od zarzucanego jej deliktu. Sąd I instancji uznał, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.
Sąd Najwyższy 28 października br. zajął się odwołaniami od tego orzeczenia, które złożyła Krajowa Rada Sądownictwa i zastępca rzecznika dyscyplinarnego. Wskazali oni w odwołaniach na bezwzględną przyczynę odwoławczą, jaką był brak opinii Krajowej Rady Sądownictwa przy ustalaniu składu sądu dyscyplinarnego.
Obrońca sędzi, adwokat Jarosław Szymański wnosił o pozostawienie sprawy bez rozpoznania wobec cofnięcia odwołania przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego i nową Krajową Radę Sądownictwa.
Bezwzględna przyczyna odwoławcza
Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego w składzie trzyosobowym orzekła 28 października, że nie może sprawy pozostawić bez rozpoznania. Dlatego, że w trakcie procesu w I instancji doszło do rażącego naruszenia kodeksu postepowania karnego, a mianowicie sędziowie zasiadający w jego składzie nie byli zaopiniowani przez KRS.
Jak wskazał sędzia przewodniczący Paweł Wojciechowski, według art. 110a ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, minister sprawiedliwości powierza obowiązki sędziego sądu dyscyplinarnego sędziemu z co najmniej dziesięcioletnim stażem po zasięgnięciu opinii KRS. Pełnienie tej funkcji jest niezależne od obowiązków w sądzie macierzystym, kadencja trwa sześć lat, a po jej upływie sędzia może ponownie pełnić te obowiązki lub wrócić do wyłącznie dotychczasowych czynności.
- Przepis ustawy jest istotny, z powodu dbałości o niezależność sądownictwa od ministra sprawiedliwości – wyjaśniał sędzia Paweł Wojciechowski. – Już w 2017 roku Trybunał Konstytucyjny zakwestionował niektóre przepisy szczegółowe dotyczące sposobu wyboru przedstawicieli poszczególnych rodzajów sądów – dodał sędzia. – Dlatego sąd dyscyplinarny I instancji był powołany wadliwie - podkreślił.
Wyrok Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego z 28 października 2026 r., sygnatura akt II ZOW 24/26








