Piotr Prusinowski: Wyłączeni sędziowie mogli mieć inne zdanie
To nie ja wymyśliłem, że sąd z udziałem osób wydających postanowienie o wyłączeniu 35 sędziów nie jest w Europie uznawany za sąd w rozumieniu prawa europejskiego, Konwencji Praw Człowieka czy polskiej Konstytucji. Sędzia sprawozdawca Mariusz Załucki, autor tego postanowienia wypiera jakiekolwiek orzeczenia dotyczące jego statusu i możliwości kształtowania przez siebie sądu ustanowionego ustawą - uważa dr hab. Piotr Prusinowski, w latach 2021–2024 prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska: Panie Prezesie, jest Pan jedną z głównych postaci scharakteryzowanych w uzasadnieniu postanowienia o wyłączeniu 35 sędziów z podejmowania uchwały w pełnym składzie SN, dotyczącym w konsekwencji ukarania sędziów za poglądy. Według uzasadnienia brak bezstronności sędziego to jednoznaczne, konsekwentne i publicznie manifestowane zaangażowanie sędziego w spór dotyczący zagadnień pozostających w bezpośrednim związku z przedmiotem obecnego postępowania. Chodzi o sposób, intensywność i charakter publicznego zaangażowania w spór. Jak Pan odbiera taką argumentację?
Piotr Prusinowski: Trudno mi to komentować. Skala absurdu włożona w to uzasadnienie zastanawia. Podstawowym problemem jest to, że osoby których bezpośrednio ma dotyczyć ta uchwała, wykluczają z rozpoznania innych sędziów, których statusu nikt nie kwestionuje w Polsce ani w Europie, bo ci wyłączeni podnoszą to, co jest powszechnie znane. Co w więcej – tezy tych ostatnich znajdują potwierdzenie w orzeczeniach trybunałów i sądów. I mówią, że ci sędziowie, którzy mieli orzekać w uchwale nie są dotknięci żadną wadą. Generalnie – wyłączeni zostali ci, którzy mogli mieć inne zdanie, niż sędziowie bezpośrednio zainteresowani określoną treścią uchwały.
Czytaj też: Niezawisłość sędziego jest dla sądzonych, a nie dla sądzących
Czy wywiady i komentarze prasowe sędziów mogą ich wyłączać z podejmowania uchwały całego Sądu Najwyższego?
To zależy od rodzaju tych wywiadów. Trudno oceniać swoje wypowiedzi, natomiast moje wypowiedzi mają odniesienie do określonych orzeczeń. Przecież to nie ja wymyśliłem, że sąd z udziałem osób wydających postanowienie o wyłączeniu 35 sędziów nie jest w Europie uznawany za sąd w rozumieniu prawa europejskiego, Konwencji Praw Człowieka czy polskiej Konstytucji.
To znaczy sędzia sprawozdawca Mariusz Załucki w uzasadnieniu postanowienia pominął orzecznictwo europejskie?
Sędzia Załucki wypiera jakiekolwiek orzeczenia dotyczące jego statusu i możliwości kształtowania przez siebie sądu ustanowionego ustawą.
Jeden z trójki sędziów, Marek Dobrowolski, zgłosił zdanie odrębne do tego postanowienia. Czy wiemy jak argumentował?
To jest znamienne. Myślę, że sędzia Dobrowolski miał wątpliwość, czy dwóch sędziów, którzy mają orzekać o sprawie fundamentalnej dla polskiego systemu prawnego, może wykluczyć 35 sędziów, czyli znaczną liczbę składu. W rezultacie tego działania obecnie o tej kwestii ma orzekać skład kadłubkowy.
I Prezes SN Zbigniew Kapiński, wyjaśniając swoje intencje jako autor pytania prawnego, stwierdził, że dobrze by było ujednolicić wykładnię, czy sędziów kwestionujących status kolegów można postawić przed sądem dyscyplinarnym i karnym.
Czasami mam wrażenie, że rozmowa z prezesem Kapińskim to jakby rozmowa ze ścianą. Przecież nie ma żadnego orzeczenia polskiego SN czy ETPCz i TSUE mówiącego o tym, że I Prezes czy sędzia Załucki nie jest sędzią. Nikt nie kwestionuje ich statusu jako sędziego, kwestionuje się natomiast, że na skutek wadliwej procedury wyłonienia ich jako sędziów nie są w stanie stworzyć sądu, który spełnia kryteria niezawisłości i niezależności.
Jaka może być więc zaplanowana na 9 listopada br., odpowiedź na pytanie I Prezesa?
Nikt nie ma wątpliwości, jaka będzie uchwała podejmowana tylko przez tych, którzy są bezpośrednio zainteresowani problemem, których dotyczy, z wyłączeniem wszystkich tych, którzy mogą mieć inne zdanie. Poziom absurdu jest znaczny. Zwracam uwagę na jeszcze jedną rzecz: wyłączeni od orzekania zostali nawet sędziowie, tzw. nowi. To sędziowie Bosek, Wiak i Żmij, którzy mogliby mieć inne zdanie niż reszta składu. Chodzi o to, aby nie złożyli w trakcie tego posiedzenia, zdań odrębnych.
Czytaj: Wyłączenie 35 sędziów SN i krytyka oponentów po nazwiskach>








