Nowość dla adwokatów Cyfrowa Kancelaria Aplikacja do zarządzania kancelarią od Naczelnej Rady Adwokackiej  i Wolters Kluwer
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Niezawisłość sędziego jest dla sądzonych, a nie dla sądzących

Czy można wyłączyć 35 sędziów SN i nazwać to bezstronnością? W 2026 r. można. Nie chodzi jednak tylko o 35 wyłączonych sędziów SN. Chodzi o to, czy każdy z nas zachowa prawo domagania się osądzenia przez niezależny sąd złożony z niezawisłych sędziów – pisze prof. Michał Romanowski, adwokat w Romanowski i Wspólnicy. Zwraca uwagę, że niezawisłość sędziego nie służy sędziemu, a każdemu, kto staje przed sądem i ufa, że jego sprawa zostanie rozstrzygnięta, a nie załatwiona, przez niezależny sąd złożony z niezawisłych sędziów.

michal romanowski

Polski kryzys sądownictwa nie rozpoczął się od uchwały trzech izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. Nie rozpoczął się od tego, że sędziowie zaczęli badać prawidłowość składów z udziałem osób powołanych na wniosek KRS ukształtowanej po zmianach z 2017 r. Początkiem było przerwanie konstytucyjnej kadencji sędziowskich członków KRS. Artykuł 187 ust. 3 Konstytucji ustanawia czteroletnią kadencję wybranych członków KRS. Została ona przerwana zwykłą ustawą, za aprobatą „strażnika” Konstytucji, Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Artykuł 8 Konstytucji stanowi tymczasem, że Konstytucja jest najwyższym prawem RP i stosuje się ją bezpośrednio.

Czytaj: Wyłączenie 35 sędziów SN i krytyka oponentów po nazwiskach>>

Kadencyjność KRS nie jest przywilejem jej członków

Kadencyjność służy ochronie niezależności sądów i niezawisłości sędziów od władzy politycznej. Ma służyć ochronie naszych wolności i praw. Nie ma niezależnego sądu bez niezawisłych sędziów. Niezawisłość nie chroni przywileju sędziego. Chroni każdego z nas przed sądem zależnym od polityków. Problem konstytucyjny dotyczący sędziów w Polsce ma dwa wymiary: przerwanie kadencji sędziowskich członków KRS ustawą z 2017 r. oraz stworzenie tą ustawą modelu politycznego wpływu na obsadę sędziowskiej części KRS. Przypadek sędziego Jana Grzędy pokazuje praktyczny skutek tej ingerencji. Jego mandat w KRS został zakończony ex lege przed upływem czteroletniej kadencji. Wielka Izba ETPCz stwierdziła naruszenie art. 6 ust. 1 EKPCz z powodu braku sądowej kontroli przedterminowego zakończenia mandatu. Problem przedterminowego zakończenia kadencji oraz nowego sposobu wyboru sędziowskich członków KRS analizowała również Komisja Wenecka w opinii CDL-AD(2017)031.

Najpierw przerwano kadencję członków KRS, aby zmienić sposób kształtowania jej składu. Dopiero później pojawiło się pytanie o prawne skutki tej zmiany. Nie wolno mylić przyczyny z reakcją na jej konsekwencje. Sędzia Paweł Juszczyszyn, który w 2019 r. podjął jako pierwszy próbę zdemaskowania bezprawia związanego z ukształtowaniem składu neoKRS został poddany represjom. Pamięć ludzka jest krótka. Pamięć prawników powinna być dobra.

Czytaj: SN: 35 sędziów wyłączonych od udziału w orzekaniu 

Jak niewielu może zdecydować o losie tak wielu

13 października 2026 r. trzyosobowy skład neosędziów SN – osób powołanych przy udziale neoKRS - rozpoznał wniosek o wyłączenie 35 osób z postępowania przed pełnym składem sędziów SN w sprawie I KZP 26/26. Sprawa dotyczy skutków prawnych kwestionowania prawidłowości powołań sędziowskich oraz możliwej odpowiedzialności za takie działania. 31 sędziów (tzw. „starych” a chodzi o legalnych, sędziów SN) uznano za wyłączonych z mocy prawa. Czterech neosędziów SN wyłączono z powodu okoliczności mogących budzić uzasadnione wątpliwości co do ich bezstronności. Rozstrzygnięcie zapadło ze zdaniem odrębnym jednego z trzech neosędziów Marka Dobrowolskiego. Podsumowując, wyłączonych zostało 31 sędziów SN uczestniczących w podjęciu uchwały trzech połączonych izb SN z 23 stycznia 2020 r. kwestionującej status neosędziów w SN oraz czterech neosędziów SN, którzy sami wyrazili wątpliwość co do własnego statusu w następstwie orzeczeń ETPCz i TSUE.

 

Prawo to kontekst

Neosędziowie SN mają pozostać w składzie pełnego składu sędziów SN (precyzyjnie prawie pełnego składu neosędziów SN) rozstrzygającym o ich sytuacji prawnej w SN. Zdecydowało o tym… dwóch neosędziów SN. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, aby ukazać kontekst. Ów skład ma rozstrzygnąć zagadnienie, czy ustawa z 2017 r. mogła doprowadzić do skutecznego powołania na urząd sędziego w innym trybie niż zgodnym z Konstytucją. Posiedzenie zaplanowano na 9 listopada 2026 r. Nemo iudex in causa sua. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, ponieważ może mieć w niej osobisty interes. Okazuje się, że to co wydawało się przez wieki oczywiste, przestało być oczywiste.

Instytucja wyłączenia sędziego chroni prawo strony

Niezawisłość sędziego nie służy sędziemu. Służy każdemu, kto staje przed sądem i ufa, że jego sprawa zostanie rozstrzygnięta, a nie załatwiona, przez niezależny sąd złożony z niezawisłych sędziów. Nie rozumiem koncepcji sędziego ustawowego, który nie ma statusu sędziego konstytucyjnego. Niezawisłość sędziego ma przecież podstawę w Konstytucji. Nie chodzi więc wyłącznie o sytuację 35 wyłączonych osób. Chodzi o to, kto i w jakim składzie rozstrzygnie zagadnienia wpływające na prawo każdego z nas do niezależnego i bezstronnego sądu. Art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 6 ust. 1 EKPC oraz, w zakresie zastosowania prawa Unii, art. 47 Karty Praw Podstawowych UE chronią prawo do niezależnego i bezstronnego sądu. Wniosek o wyłączenie sędziego jest instrumentem urzeczywistniania tych gwarancji. Instytucja wyłączenia sędziego istnieje dla strony, nie dla ochrony sędziego przed oceną okoliczności jego powołania.

Prawnicy nie mogą zrzucać odpowiedzialności wyłącznie na polityków

Kryzys rządów prawa nie jest wyłącznie dziełem polityków. Polityk może dążyć do podporządkowania sobie instytucji państwa prawa. Potrzebuje jednak prawników, którzy nadadzą jego zamiarowi język i formę prawa. Prawo dopuszcza spór. Interpretacja zakłada możliwość różnicy poglądów. Pluralizm prawniczy nie oznacza jednak, że każdą konstrukcję można usprawiedliwić słowami: „to tylko inny pogląd prawny”. Istnieje granica między interpretacją prawa a użyciem techniki prawniczej do zniewolenia państwa prawa. Jeżeli z instytucji stworzonej, aby chronić prawo strony do bezstronnego sądu, czyni się instrument pozwalający ukształtować skład mający rozstrzygnąć o granicach tej gwarancji, wtedy prawo staje się niewolnikiem polityki gwałcącej rządy prawa.

Sąd Najwyższy w 2026 r. stał się karykaturą

Dziś chodzi już nie tylko o ocenę wydarzeń z lat 2015–2023, ale o ryzyko utrwalenia ich skutków na wiele lat. Poważny problem ustrojowy powstaje, gdy autorytet SN ma być wykorzystany po to, aby neosędziowie sami rozstrzygali o własnej sytuacji prawnej i możliwej odpowiedzialności tych, którzy ją kwestionują. Problem polega na „przemocowym” utrwaleniu w 2026 r. bezprawia jakim było przerwanie w 2017 r. wbrew Konstytucji kadencji sędziowskich członków KRS. Chodziło o to, aby można było przed wyborami parlamentarnymi w 2019 r. i prezydenckimi w 2020 r., dokonać wyboru przez ówczesną większością parlamentarną swoistych sędziowskich „dublerów” w KRS. Chodziło o wybór takich sędziowskich dublerów w KRS, którzy akceptują plan polityczny pozbawienia niezależności organ konstytucyjny (KRS) pomyślany jako bezpiecznik niezależności sądów i niezawisłości sędziów. A niezależność sądów złożonych z niezawisłych sędziów stanowi przeszkodę dla władzy preferującej prymat rządów polityków (ludzi) nad rządami prawa (wartości) będącymi krępującymi wszechwładzę polityków.

Co powiemy studentom prawa i Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury?

Studenci prawa uczą się Konstytucji, podziału władz, niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Nie możemy ich uczyć, że wszystko zależy od interpretacji i wystarczy znaleźć dostatecznie zręczną konstrukcję, aby naruszenie prawa przestało być naruszeniem. Jakiego prawa nauczamy pokolenie, które w 2017 r. było jeszcze dziećmi? Prawa jako sztuki uzasadniania faktów dokonanych czy prawa jako sztuki wyznaczania władzy granic? Prawa zbudowanego na argumencie siły, relatywizacji, manipulacji czy osadzonego w wartości jaką są rządy prawa przypominające politykom, że rządzący są dla rządzonych, a nie rządzeni dla rządzących. Zmieniają się epoki, politycy, hasła i prawne uzasadnienia. Nie zmienia się pokusa władzy, aby przesuwać granice kosztem wolności i praw jednostki. Każde pokolenie musi samo wywalczyć ochronę swoich wolności i praw. Wolności i praw nie wystarczy odziedziczyć. Spadek może roztrwonić.

Nierozliczone bezprawie, czując przestrzeń, wraca ze zdwojoną siłą

Prawo potrzebuje kompromisu, ale kompromis potrzebuje granic. Prawo potrzebuje interpretacji, ale interpretacja potrzebuje faktów. Prawo potrzebuje pluralizmu, ale pluralizm potrzebuje prawdy. Kompromis jest wartością tylko tak długo, jak długo nie polega na uznaniu bezprawia za jedną z równoprawnych interpretacji prawa. Nie każda różnica stanowisk jest sporem dwóch równorzędnych racji. Jeżeli wszystko stanie się poglądem, bezprawie będzie mogło przedstawiać się jako kolejna interpretacja prawa. A wtedy zamiast pewności prawa otrzymamy tylko pewność (bez) prawia. Przykład z wyłączeniem 35 osób z pełnego składu sędziów SN, który 9 listopada 2026 r. ma – jak się wydaje – wprowadzić zakaz kwestionowania statusu neosędziego SN pod rygorem sankcji dyscyplinarnej dowodzi tego, że nierozliczone bezprawie czując przestrzeń wraca ze zdwojoną siłą. Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, sędzia SN w stanie spoczynku Jacek Gudowski mówi, że w okresie kryzysu prawo sprowadza się do sędziowskich sumień i serc. Słowa sędziego Jacka Gudowskiego odnoszą się do sumień i serc sędziego! Sędzia albo nie sędzia. Tertium non datur (nie ma trzeciej możliwości). Nadal brzmią mi w uszach słowa sędziego Jacka Gudowskiego wygłoszone podczas uroczystości nadania mu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2025 r. skierowane do sędziów „Dzięki Waszemu oporowi przetrwała demokracja [...] Polska odżyła. Ale czy ktoś jeszcze o tym [...] pamięta? Docenia? [...] Czy ktoś martwi się tym, że na [...] 8 lat utraciliście prawo do sędziowskiego rozwoju [...]?”. 9 listopada 2026 r. w Sądzie Najwyższym kierowanym przez Andrzeja Kapińskiego byłego sędziego sądu powszechnego, a obecnie neosędziego SN i z jego inspiracji ma dokonać się akt ostatecznego dobicia polskiego SN. Śpieszmy się kochać tych sędziów, którzy nadal wybudzają prawo, bo coraz szybciej odchodzą.

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
8% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 275,08 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 209,30 zł