Prof. Wróbel: Tortury są w Polsce karalne, odrębne przestępstwo w kodeksie niekonieczne
Nie jest konieczne dodawanie do kodeksu karnego odrębnego przestępstwa tortur, bo obecnie obowiązujące przepisy dostatecznie penalizują takie czyny – twierdzi prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. W jego ocenie, jeśli już jest potrzebne jakieś uzupełnienie kodeksu, to można dodać, że szczególnym udręczeniem czy szczególnym okrucieństwem, które znajdują się w kodeksie, są także tortury.

Krzysztof Sobczak: Mijają 42 lata od podpisania przez Polskę Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 10 grudnia 1984 r. i 37 lat od jej ratyfikacji, a w naszym kodeksie karnym nie ma przestępstwa tortur i definicji tortur. Powinny tam być? Czy wystarczy dotychczasowa tzw. rozproszona ochrona zawarta w innych przepisach?
Włodzimierz Wróbel: Zapewne Pan zna opinię Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego w tej sprawie, z którą ja się w pełni utożsamiam.
Czyli?
Czyli nie widzę normatywnych powodów, poza maleńkim wyjątkiem, żeby uzupełniać kodeks karny w zakresie stosowania tortur. Ta przywołana przez Pana konwencja ma o tyle charakter symboliczny, że zakazanie i karanie stosowania przemocy, zadawania cierpień, by uzyskać określony cel, gdy robi to funkcjonariusz publiczny, musi mieć zastosowanie do wszystkich porządków prawnych. Ale to, jak te porządki prawne realizują ten wymóg, zależy od danego państwa, chociaż musi być dopasowane do tego wzorca. To, że słowo „tortury” nie występuje w kodeksie karnym nie oznacza, że tortury nie są zabronione i karalne.
Rozumiem, że zarówno Pan, jak i cała Komisja znacie opinie Komitetu Przeciwko Torturom ONZ i Biura Instytucji Demokratycznych OBWE, które zalecały Polsce wprowadzenie odrębnego przestępstwa tortur.
Oczywiście znamy. Ja z legislacją karną mam do czynienia już kilkadziesiąt lat, bo zaczynałem jako początkujący asystent w komisji do spraw reformy prawa karnego w 1990 roku, i pamiętam, że już wtedy gdy zjawiali się międzynarodowi eksperci, a nasiliło się to po wstąpieniu do Unii Europejskiej, oni oceniając obowiązujące lub projektowane prawo w Polsce, szukali w nim, czy słownikowo prawo zgadza się z tym, co jest zapisane w aktach międzynarodowych.
Czytaj: Przestępstwa tortur jeszcze jakiś czas nie będzie w kodeksie karnym>>
Dr Machińska: Tylko zgodna z konwencją ONZ definicja tortur jest do przyjęcia>>
No to w Konwencji wyraz „tortury” jest, a w naszym kodeksie nie ma.
Rzeczywiście, jeśli nie ma dokładnie konkretnego sformułowania, to pojawiają się wątpliwości, czy to zjawisko jest prawidłowo uregulowane. Tymczasem musimy mieć świadomość, że systemy wdrażające różnego typu akty międzynarodowe mają swoją logikę, muszą być dopasowane do konkretnych kultur prawnych. Te krajowe systemy posługują się specyficznym językiem, specyficzną siatką terminologiczną, specyficzną konstrukcją norm prawnych.
Czym znamienny jest pod tym względem polski system?
Polskie prawo karne, a w szczególności kodeks karny, tworzony był w oparciu o szwajcarski wzorzec, bo też powstawał w tym samym czasie. No i w efekcie polski kodeks karny ma specyficzną cechę, która odróżnia go od innych kodeksów, np. niemieckiego czy francuskiego, polegającą na posługiwaniu się techniką syntetycznego ujęcia opisów czynów zabronionych. Czyli nie toleruje kazuistyki, bo gdy ona się pojawia, to natychmiast robią się dziury w penalizacji. Inaczej czyta się przepisy i interpretuje niż wówczas, gdy mamy do czynienia z kazuistyką. Natomiast wśród tych międzynarodowych zespołów eksperckich dominuje takie anglosaskie przekonanie, że jak nie ma jakiegoś słowa, wtedy to coś nie jest karalne. No i te dwie kultury nigdy nie dojdą ze sobą do porozumienia. Ale można szukać pewnych kompromisów, i w swojej opinii zaproponowaliśmy taki kompromis.
Czyli wpisanie słowa „tortury” do kodeksu?
Jeśli już komuś bardzo na tym zależy, to można wprost stwierdzić, że szczególnym udręczeniem, czy szczególnym okrucieństwem, które są w kodeksie, są także tortury. Wtedy będzie oczywiste, że tam, gdzie jest napisane „szczególne udręczenie”, rozumie się przez to również tortury. Chociaż ja nie bardzo sobie przypominam, by któryś ze wspominanych międzynarodowych ekspertów wskazał, w jakim aspekcie tortury w Polsce nie podlegają odpowiedzialności karnej. Że jest jakaś luka powodująca, że taki czyn nie podlega odpowiedzialności karnej.
Dyskusja na ten temat toczyła się od lat, ale kolejne rządy odrzucały ten postulat. Jednak w grudniu 2024 r. wiceministra sprawiedliwości zapowiedziała, że w opracowywanej przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego dużej nowelizacji kodeksu karnego ma znaleźć się definicja tortur. Jest ten projekt? Zawiera definicję tortur?
Nie przypominam sobie takiej zapowiedzi. Rzeczywiście była?
Była i pisaliśmy o tym na Prawo.pl.
Być może, ale Komisja Kodyfikacyjna nie została zobligowana do takich działań. Owszem, przygotowaliśmy projekt nowelizacji kodeksu karnego, ale on utknął w rządzie i nie wiemy, jaki ma być jego los.
Czytaj: Definicja tortur w przyszłym roku? MS pracuje nad zmianą>>
Była w nim definicja tortur?
Nie, ponieważ jak już mówiłem, nie było to przedmiotem naszych prac, ponieważ my nie widzimy takiej potrzeby. Ale ponieważ rząd przygotował projekt mający wdrożyć do polskiego porządku prawnego regulacje konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 10 grudnia 1984 r. oraz konwencji dotyczącej ochrony przed wymuszonymi zaginięciami z 20 grudnia 2006 r., wprowadzający powszechny typ przestępstwa tortur, który skierowano do zaopiniowania przez naszą komisję, więc przedstawiliśmy swoje stanowisko. No i zawarliśmy w nim ewentualne rozwiązania, które mogłyby wprowadzić do kodeksu termin tortury, ale nie wprowadzając odrębnego przestępstwa tortur, ponieważ to prowadziłoby do chaosu. Ale zwróciliśmy też uwagę, że przedstawiony nam projekt łagodzi odpowiedzialność karną w tym zakresie. Bo wprowadzenie tego terminu zawęża dotychczasowy zakres penalizacji. O ile każde szczególne udręczenie, czy szczególne okrucieństwo mieści w sobie pojęcie tortur, to jeśli zastąpi się te pojęcia terminem „tortury”, to wiele zachowań dziś karalnych, nie byłyby karalne, albo słabiej karalne. Jeśli chce się wprowadzić ten termin do prawa karnego, to trzeba uwzględnić zastaną kulturę prawną i już obowiązujące przepisy. Gdyby ktoś wskazał, że są jakieś zachowania z tej sfery, które nie są w Polsce przestępstwem, albo zagrożone są zbyt niską karą, to moglibyśmy dyskutować o potrzebie dodania jakiegoś przepisu. Ale ja nie znajduję takiej sytuacji.
Czytaj: Przepis zakazujący tortur ma zastąpić rozproszoną ochronę>>
Komisja stwierdza też, że ta proponowana w rządowym projekcie definicja tortur jest niezgodna z definicją konwencyjną.
Ja mam wrażenie, że idea przygotowania tego projektu jest taka, że skoro konwencja zobowiązuje do karalności tortur, to trzeba ustąpić przed tymi międzynarodowymi i krajowymi opiniami i dodać do kodeksu karnego definicję tortur. Tylko my w Komisji to rozumiemy w ten sposób, że jeśli chce się implementować konwencję, to trzeba pozostać na gruncie tego, do czego konwencja zobowiązuje, włącznie z definicją tortur.
Tymczasem proponuje się trochę inną definicję?
Nie tylko są w niej różnice w stosunku do Konwencji, ale też wprowadza się jakieś powszechne przestępstwo tortur. Trzeba pamiętać, że Konwencja ma wąski zakres i dotyczy tylko działań „władzy”, jej funkcjonariuszy lub osób jej podporządkowanych, a ta propozycja odchodzi od tej zasady i mówi o powszechnym przestępstwie stosowania przemocy. Tam funkcjonariusz w ogóle się nie pojawia. To jest po pierwsze niedookreślone, a po drugie takie przestępstwa już są w kodeksie.
Czyli jeśli już rząd chce włączyć do kodeksu karnego definicję tortur, to niech ona będzie zgodna z konwencją?
Jeżeli jest bardzo potrzebne, by w kodeksie karnym było odwołanie do tortur w rozumieniu Konwencji, to trzeba się do niej wprost odwołać. My zresztą proponujemy w swojej opinii, jak to załatwić.








