Krzysztof Sobczak: Pojawiła się propozycja wprowadzenia kar za udział w zbiorowym nękaniu w internecie. O jakie czyny chodzi i jak to się ma do opisanego już w kodeksie karnym stalkingu?
Olga Sitarz: To propozycja rzecznika praw obywatelskich, wsparta m.in. przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie, który zwrócił uwagę na to, że jest coraz więcej niepokojących zjawisk w internecie, polegających na „przyłączaniu się” do już toczącej się, nawet niekończenie zorganizowanej w systematyczny sposób nagonki czy hejtu. Rzecznik ma rację, że niewątpliwie w takiej sytuacji każdy kolejny głos nienawiści pomnaża szkodliwość określonego czynu, powiększa szkodę, traumę, krzywdę, jaką odczuwa pokrzywdzony. Im więcej osób go atakuje, poprzez treści zamieszczane w internecie, tym krzywda odczuwalna przez pokrzywdzonego jest większa, tym trudniej się jej przeciwstawić. Zwłaszcza że każdy taki głos ma też później swoje własne życie.
Jak to się ma do stalkingu, który kojarzony jest raczej z działaniem pojedynczych osób i są już wyroki w takich sprawach? Jak to miałoby być uregulowane w odniesieniu do działań zbiorowych?
Propozycją rzecznika jest powiązanie tego zjawiska ze stalkingiem, chociaż w kryminologicznym znaczeniu tu nie ma takiego ścisłego związku, przynajmniej w dotychczasowym rozumieniu stalkingu. Ta nazwa pochodzi od angielskiego słowa z języka łowieckiego „podążanie za kimś”. Czyli przy klasycznym rozumieniu stalkingu poszczególne zachowania jednego sprawcy nie musiały mieć negatywnego znaczenia, ale tym pojęciem zostały one objęte, gdy pokrzywdzony sobie tego nie życzy, gdy to ma ciągły charakter budzący niepokój, poczucie zagrożenia. Rzecznik praw obywatelskich chciałby wprowadzenia karalności pojedynczych zachowań, gdy uczestniczy w nich wiele osób. Czyli otrzymywalibyśmy tę wielość zachowań nie poprzez wielokrotność zachowań tej samej osoby, tylko przez wielość osób, które jednokrotnie dokonują określonego czynu. Zatem z tym pierwotnym kryminologicznym znaczeniem stalkingu nie miałoby to już nic wspólnego.
W systemie LEX znajdziesz zagadnienie powiązane z tym artykułem:
Formy popełnienia przestępstwa
Najczęściej czytane w temacie:
Czytaj więcej w systemie informacji prawnej LEX
To zagadnienie zawiera:
Najczęściej czytane w temacie:
Czytaj więcej w systemie informacji prawnej LEX
Czytaj: Szkodliwe niekoniecznie bezprawne - trudno zablokować stronę>>
Jak więc należałoby określać taki czyn konkretnej osoby?
To jest przyłączenie się do już trwającej akcji.
Można to jakoś wiązać z taką kategorią, jak czyn w zmowie i porozumieniu?
Dostrzegł to sam rzecznik, wskazując że gdyby ci jednorazowo wyrażający w sieci hejterskie opinie działali w porozumieniu, co potocznie moglibyśmy nazwać zmową, to żaden nowy przepis nie byłby nam potrzebny. Bo mamy artykuł 18 par. 1 kodeksu karnego, gdzie jest mowa o działaniu w porozumieniu. Ten przepis pozwala na stawianie zarzutów tym osobom, które pojedynczo jeszcze nie realizują wszystkich ustawowych znamion przestępstwa, ale właśnie ten fakt porozumienia i poprzez porozumienie zrealizowanie tych znamion w sumie przez wszystkich sprawców, pozwalałoby na postawienie zarzutów wszystkim tym sprawcom. Nawet jeśli każdy z nich realizuje tylko jednokrotnie część ustawowych znamion czynu zabronionego. Ponieważ w sumie daje nam to wielokrotność zakładaną przez ustawodawcę.
Przyłączanie się od internetowego hejtu z reguły nie jest objęte porozumieniem.
Owszem, i rzecznik to wie. Dlatego też zaproponował nową formułę, która ma przypominać istniejący w kodeksie karnym przepis, w którym chodzi o przyłączanie się do zbiegowiska, które wspólnymi siłami wyrządza określoną szkodę. Zdaniem rzecznika mniej więcej podobna formuła mogłaby być zastosowana w tym nowym przepisie dotyczącym przyłączania się do już toczącego się hejtu. Czyli znowu wspólnymi siłami sprawcy, nie porozumiewając się między sobą, wyrządzają jakąś szkodę i krzywdę.
Czytaj: Rząd przyjął projekt ustawy ws. blokowania nielegalnych treści w internecie>>
Co miałoby być uznane za naruszenie prawa? Dodanie wpisu naruszającego czyjeś dobra, czy także tzw. lajk albo emotka?
Tu trzeba pamiętać, że każde przestępstwo ma stronę przedmiotową i podmiotową. Od strony przedmiotowej, czyli zachowania człowieka, według propozycji RPO, jeśli ktoś bierze czynny udział w już toczącym się uporczywym nękaniu, to musiałoby to być każde zachowanie, które rzeczywiście posiada taką cechę nękającą. Czyli to mógłby być komentarz, lajk, negatywny emotikon, to też mogłoby być rozpowszechnianie już zamieszczonej nienawistnej opinii. A to w tym projekcie jest niepokojące, że każde pojedyncze zachowanie byłoby już braniem czynnego udziału. Bo my pojęcie „branie czynnego udziału” znamy już w Kodeksie karnym. Ono występuje w wielu innych typizacjach, a Sąd Najwyższy, ale też doktryna uznają, że chodzi o jakiekolwiek zachowanie, które uskutecznia, pozwala na popełnienie określonego czynu zabronionego. A zatem według tej interpretacji każdy wyraz dezaprobaty, który byłby częścią większej całości, zasadniczo wyczerpywałby stronę przedmiotową przestępstwa.
A jak to wygląda od strony podmiotowej?
Gdyby proponowana regulacja weszła w życie, to ten aspekt powodowałby, że przepis byłby trudny do stosowania. To jest występek, a więc wymagałby umyślności. A gdyby przyjąć umyślność tak, jak dotychczas była rozumiana w prawie karnym, to zamiarem sprawcy, jego świadomością musiałyby być objęte wszystkie ustawowe znamiona. W tym przypadku musiałoby to oznaczać, że sprawca ma świadomość tego, że bierze udział w zdarzeniu, w którym inni uczestnicy wspólnymi siłami wzbudzają np. nienawiść.
Ktoś przyłącza się do takiej akcji, wpisując nienawistny komentarz pod tekstem atakującym jakąś osobę i nie ma świadomości, że czyni źle?
Proszę zwrócić uwagę, że Pan użył sformułowania „przyłącza się”. Tymczasem wiele takich komentarzy pojawia się spontanicznie, bez analizy całej takiej dyskusji. Taka osoba widzi informację o jakimś zdarzeniu, które jej się nie podoba i wyraża swoją dezaprobatę, nawet dosadnie i niekulturalnie, nie przeprowadzając analizy, jaki jest wydźwięk całej tej akcji. Tymczasem sfomułowanie „przyłączam się” oznacza, że mam świadomość, że inni tu hejtują i ja też hejtuję. Przyłączanie się będzie wtedy, gdy świadomie chcę wziąć udział w takiej akcji. Dopiero taka całościowa ocena może prowadzić do wniosku, że to zbiorowe nękanie, ale autor konkretnego wpisu mógł nie zdawać sobie z tego sprawy.
Ze wspomnianym przyłączaniem się do zbiegowiska jest podobnie?
Tak, ale z tą różnicą, że zbiegowisko jest „tu i teraz”. Widzę zbiegowisko, mogę poznać jego zamiary, więc przyłączenie się, lub nie, jest decyzją świadomą. Tymczasem taka akcja w internecie jest często rozłożona w czasie, a konkretna osoba może widzieć tylko jej fragment, na który zareaguje, bez świadomości, że uczestniczy w czymś większym. Żeby świadomie się przyłączyć, należałoby najpierw przeczytać wszystkie wpisy, ocenić jakie dominują, i jeśli byłaby przewaga komentarzy hejterskich, dodać swój o takim charakterze. Z dowodowego punktu widzenia byłby to bardzo trudny przepis. Ważne jest także i to, że według propozycji rzecznika, to przyłączanie się do hejtu miałoby być karane ja zwykły stalking, czyli aż do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Cena promocyjna: 143.1 zł
|Cena regularna: 159 zł
|Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 119.25 zł
Po przedstawieniu przez RPO tej propozycji Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przygotowała opinię do niej. Trochę dystansującą się, ale też zapowiadającą prace nad projektem takiej regulacji.
Nawet zaczęliśmy już pewne działania. Stwierdziliśmy, że chodzi o bardzo poważny problem społeczny i koniecznie trzeba się tym zająć. Bo pokrzywdzonymi często są dzieci, ale też ludzie dorośli, również ludzie słabsi. Także całe grupy społeczne i zawodowe. Ale widzimy też złożoność tej sytuacji. Jak choćby to, że sprawcami takich czynów są często dzieci, które karnie nie odpowiadają. Dlatego powołaliśmy w ramach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego specjalny zespół, który ma przeanalizować ten problem. Już skierowaliśmy prośbę do Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości o zbadanie, jak do tej pory prokuratury i sądy radzą sobie z takimi sprawami. A szczególnie interesują nas sprawy, w których umorzono postępowanie. Zwłaszcza że zarówno rzecznik praw obywatelskich jak i Okręgowa Izba Lekarska wskazały, że zasadniczym problemem nie jest znalezienie odpowiedniego przypisu, tylko ustalenie sprawstwa. Jest wiele przepisów, które już teraz pozwalają na karanie za zwykły, pojedynczy „mało życzliwy” wpis w internecie, bo mamy zniesławienie, znieważenie, groźbę karalną. Ale są problemy dowodowe, a przepis proponowany przez Rzecznika też ich nie rozwiąże. Chcemy na problem spojrzeć całościowo, czego wyrazem będzie skład zespołu, w którym prawnicy będą w mniejszości, a dominować mają specjaliści z innych dziedzin, w tym zajmujący się dziećmi. Podczas przyjmowania przez Komisję Kodyfikacyjną tej opinii wskazywano też na potrzebę wprowadzenia odpowiedzialności podmiotów prowadzących platformy internetowe, na których dochodzi do zbiorowego nękania. Rozważyć należy, czy to nie one powinny być odpowiedzialne za poziom dyskusji toczonej na ich portalach. Próbujemy też rozpoznać podobne działania na świecie, bo jak słyszymy, w wielu krajach toczą się takie debaty, a w niektórych wprowadzono już odpowiednie regulacje, niekiedy nawet dość rewolucyjne.
Czytaj także: Technologia deepfake wymaga kontroli – czy także karnej? >>





![Kodeks karny. Komentarz [PRZEDSPRZEDAŻ]](/gfx/prawopl/_thumbs/produkty_foto/83259/978-83-8438-079-6_,mn6D62SdolTgn7bKqdfXjIVm.jpg)


![AI dla prawników. Sztuczna inteligencja w praktyce zawodów prawniczych [PRZEDSPRZEDAŻ]](/gfx/prawopl/_thumbs/produkty_foto/83262/978-83-8438-070-3_,mn6D62SdolTgn7bKqdfXjIVm.jpg)


