Według wnioskodawców taka zmiana jest zasadna, bo "przeważająca większość spraw o wykroczenia wnoszonych do sądu w związku z odmową przyjęcia mandatu przez sprawcę kończy się wydaniem prawomocnego wyroku skazującego". Więc obecne zasady, gdy można odmówić przyjęcia mandatu, a policja dopiero wtedy kieruje wniosek o ukaranie, są niepotrzebnym obciążeniem sądów. Co więcej, zdaniem wnioskodawców, uratuje to obywatela przed "nieprzemyślanym i impulsywnym działaniem", którym zwykle - zdaniem posłów - jest nieprzyjęcie mandatu.

 

Mandat za brak maseczki - podstawa prawna już w ustawie>>

 

Rozgrywka w koalicji rządowej?

Nie ma jednak pewności, czy proponowana zmiana zostanie uchwalona. Projekt został wniesiony do Sejmu w piątek po południu, a jego promotorem jest poseł Jan Kanthak, członek Solidarnej Polski, blisko związany z liderem tej partii Zbigniewem Ziobro. Wiele też wskazuje, m.in. profesjonalny charakter projektu, że powstał on w Ministerstwie Sprawiedliwości.

 

Przedstawiciele kierownictwa PiS nie zajęli jeszcze wobec projektu jednoznacznego stanowiska, a należące do koalicji rządzącej Porozumienie Jarosława Gowina zapowiada, że projektu tego nie poprze. Jeśli ugrupowanie to dotrzyma słowa, nie będzie w Sejmie większości dla uchwalenia nowelizacji. Opozycja krytykuje projekt jako niezgodny z konstytucją i naruszający podstawowe standardy państwa prawnego. Podobnie projekt oceniają prawnicy. 

 

 


 

Pozytywnie projekt ocenia natomiast marszałek Sejmu Ryszard Terlecki, uważa, że jest spójny i logiczny. Wątpliwości opozycji i stwierdzenia, że taka zmiana jest krokiem w stronę państwa policyjnego, marszałek kwituje: "durna opozycja w każdej sprawie mówi to samo, więc nie jest to nic nadzwyczajnego".

 

Nie zgadzasz się, zaskarż sobie sam

Mimo że przepisy istnieją od lat, dziwnym zbiegiem okoliczności  pomysł na zmianę pojawia się akurat w czasie, gdy niezbyt skuteczne okazują się kary za łamanie covidowych obostrzeń i nakładane przez policję podczas masowych protestów przeciwko wyrokowi TK w sprawie aborcji.  Posłowie proponują, by grzywna nałożona mandatem karnym przez funkcjonariusza stawała się wykonalna na dotychczasowych zasadach, a ukarany nie mógł odmówić przyjęcia mandatu.

 


 

Wyjątkiem będzie mandat zaoczny - ten stanie się prawomocny po uiszczeniu grzywny. W pozostałych sytuacjach ukarany będzie mógł zaskarżyć w terminie 7 dni do sądu rejonowego nałożony mandat karny, w zakresie zarówno co do winy, jak i co do kary. Mandat karny będzie pozostawał w mocy do czasu jego uchylenia, będzie też wykonalny - chyba że inaczej zdecyduje sąd rozpatrujący odwołanie. Warunkiem formalnym odwołania byłoby wskazanie, czy ukarany zaskarża mandat co do winy, czy co do kary. Nadto odwołanie powinno wskazywać wszystkie znane skarżącemu dowody na poparcie swych twierdzeń, pod rygorem utraty prawa do powoływania tych dowodów w dalszym postępowaniu.

 

Przerzucanie ciężaru dowodu na obwinionego

Ukarany mandatem nie może w postępowaniu sądowym powoływać innych dowodów, niż wskazane w odwołaniu, chyba że dowód nie był mu znany w chwili wniesienia odwołania. Oznacza to w praktyce, że trzeba będzie udowodnić swoją niewinność, w dodatku będzie się miało niewiele czasu na zebranie dowodów. Budzi to duże wątpliwości z punktu widzenia zgodności z art. 42 ust. 3 Konstytucji, według którego każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Rozwinięciem tego przepisu jest art. 5 par. 1 Kodeksu postępowania karnego, który stosuje się również w sprawach o wykroczenia - stanowi on, że oskarżonego (obwinionego w przypadku wykroczeń) uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem.  Z przepisu wynika wprost, że ciężar dowodu spoczywa w tych sprawach na oskarżycielu. Po zmianach będzie odwrotnie.

 

 


 

- Zmiana sprawi, że ciężar dowodu przerzucony jest na obywatela  - nie jest on niewinny do momentu udowodnienia mu winy a jest winny dopóki nie wykaże swej niewinności, jest to więc działanie które wymyka się z ram demokratycznego wymiaru sprawiedliwości - ocenia prof. Robert Suwaj z Politechniki Warszawskiej, adwokat w kancelarii Suwaj, Zachariasz Legal. Dodaje, że w ten sposób mandat zbliżony zostanie do aktu administracyjnego, będzie to bowiem władcze, jednostronne oświadczenie woli przedstawiciela organu o:

  • stwierdzeniu naruszenia prawa, oraz
  • nałożeniu obowiązku publicznoprawnego a jednocześnie
  • o miarkowaniu jego wysokości.
  • Takie podejście jest w prawie administracyjnym dopuszczalne pod warunkiem uzasadnienia w powyższym zakresie.