Mijają lata, a zatrzymany nadal ma problem z dostępem do obrońcy
Mimo wszczęcia przez Komisję Europejską procedury naruszeniowej, Polska nadal nie implementowała w pełni tzw. dyrektyw obrończych. Miała to zmienić nowelizacja Kodeksu postępowania karnego - została jednak zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Prawnicy wskazują, że jednym z największych problemów jest obecnie brak jakiegokolwiek systemu, który umożliwiałby zapewnienie obrońcy przed pierwszym przesłuchaniem. W szczególnie złej sytuacji są zatrzymani, którzy nie mają przy sobie kontaktu do adwokata lub radcy lub nie stać ich na pomoc prawną „z wyboru".

Takie konkluzje płyną z raportu „Obrońca potrzebny od zaraz. Dostęp do pomocy prawnej dla osób zatrzymanych: perspektywa dyrektyw unijnych i praktyki krajowej", przygotowanego przez Krajową Izbę Radców Prawnych we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka i zaprezentowanego podczas konferencji 24 marca 2026 r. Raport - poza opisem dyrektyw, chodzi o Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z dnia 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata oraz o Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1919 z dnia 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy wniosek w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania – i polskiej sytuacji związanej z jej implementacją, zawiera też wyniki rozmów przeprowadzonych z 20 obrońcami: radcami i adwokatami, a także z pięcioma przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości - trojgiem prokuratorów i dwojgiem sędziów. W opracowaniu przypomniano również, że w 2024 r. Komisja Europejska wszczęła wobec Polski procedurę naruszeniową w związku z niepełną implementacją dyrektywy obrończej. Wezwała równocześnie polskie władze do ustosunkowania się do jej zastrzeżeń. W maju 2025 r. KE przedstawiła swoją opinię w tej sprawie, wskazując, że polskie prawo nie spełnia wymogów dyrektyw, ponieważ przyznaje podejrzanym uprawnienia procesowe dopiero od chwili postawienia im zarzutów w drodze formalnego aktu, podczas gdy dyrektywy chronią gwarancje procesowe podejrzanych od momentu, w którym w jakikolwiek sposób powezmą informację o ściganiu. Zdecydowała również o skierowaniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - co też stało się w grudniu 2025 r.
Czytaj: Zmiana definicji podejrzanego coraz bliżej – ustawa do podpisu prezydenta>>
Włodzimierz Chróścik, prezes KIRP, podkreśla, że raport ze względu na weto prezydenta ma szczególne znaczenie, bo pokazuje wszystkie te problemy, które nadal w zakresie implementacji dyrektyw obrończych występują. Dodaje, że kolejną kwestią, poza tym, czego brakuje, jest pytanie o funkcjonowanie obowiązujących przepisów.
I niestety okazuje się, że nawet najszczersze intencje i oddanie legislacyjne nie sprawią, że jakieś rozwiązanie czy instytucja prawna będzie funkcjonować dobrze. O tym właśnie jest ten raport, bo to, jak skonstruowane są przepisy, to już wiemy i łatwo nam się do tego odnieść. Pytanie, jak one funkcjonują w praktyce. Jako prawnicy mamy do tego szereg zastrzeżeń, ale i propozycji, żeby cały proces usprawnić, by zapewnić zatrzymanym realne prawo do obrony rzeczywiście od momentu, kiedy go potrzebują – mówi.
Obrońca od momentu zatrzymania? Nowela k.p.k. zawetowana
Jedną z istotnych zmian, którą miała wprowadzić nowelizacja Kodeksu postępowania karnego i innych ustaw, była zmiana definicji podejrzanego – art. 71 par. 1 k.p.k. Chodziło o „oderwanie" jej od instytucji przedstawienia zarzutów. W myśl zmienianych przepisów za podejrzanego miało się uważać osobę, co do której zebrane dowody dostatecznie uzasadniają podejrzenie popełnienia przez nią przestępstwa i wobec której podjęto czynność procesową ukierunkowaną na jej ściganie. W uzasadnieniu przywołano zresztą orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, który z kolei podzielił pogląd Sądu Najwyższego, że „nie formalne postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa, lecz już pierwsza czynność organów procesowych skierowana na ściganie określonej osoby czyni ją podmiotem prawa do obrony".
Według zawetowanej noweli taki status – podejrzanego – miał obowiązywać od momentu zatrzymania, bo jak uzasadniono, zatrzymanie jest czynnością ukierunkowaną na ściganie. To z kolei oznaczałoby, że zatrzymany będzie miał prawo do skorzystania z pomocy obrońcy, o czym miał być pouczany. Wprowadzono także zmiany w art. 245 par. 2 k.p.k. w zakresie dyżurów adwokacko-radcowskich. Te zmiany od początku budziły jednak krytykę ze strony prokuratorów. Jeszcze na etapie prac rządowych Krajowa Rada Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym w swojej uchwale wskazywała, że „art. 2 dyrektywy 2013/48/UE (w sprawie dostępu do obrońcy) nie nakłada na państwo członkowskie obowiązku zmiany definicji podejrzanego w sposób i z takimi skutkami, jakie znalazły odzwierciedlenie w projekcie". – Wręcz przeciwnie, zaproponowane uregulowanie znacznie (co dostrzega również projektodawca) wykracza poza normy określone zarówno w wymienionej wyżej dyrektywie, jak i w dyrektywie 2016/1919/UE. Dr Paweł Opitek, prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie, dyrektor Biura Prawnego ZZPiPP RP, wskazywał natomiast, że nowa redakcja art. 71 par. 1 k.p.k. stałaby w sprzeczności z zasadami gwarancyjnymi procesu karnego, w tym domniemania niewinności i postulatem czytelnych i zrozumiałych dla obywatela granic i przesłanek, w którym momencie organy ścigania mogą uznać go za podejrzanego.
Czytaj: Nowa definicja podejrzanego – obrońcy chwalą, prokuratorzy mają wątpliwości>>
Szersza definicja podejrzanego? Krajowa Rada Prokuratorów ma wątpliwości>>
Polska ma z obrońcą dla zatrzymanego problem systemowy
Piotr Kubaszewski, koordynator Programu Interwencji Prawnej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i współautor raportu, podkreśla, że największą różnicą pomiędzy standardem dyrektywy a tym, co jest w obecnie obowiązującym Kodeksie postępowania karnego, jest realny brak dostępu do obrońcy – adwokata czy radcy prawnego.
Z dyrektywy wynika konieczność zagwarantowania tego realnego dostępu, realnej możliwości porozmawiania obrońcy z zatrzymanym i to jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem. W praktyce widoczne jest dążenie do tego, by przesłuchanie się jak najszybciej odbyło, a standard dyrektywy jest zupełnie przeciwny. I to, co z tych wywiadów najbardziej było widoczne, to właśnie kwestia braku tego kontaktu przed pierwszym przesłuchaniem; obrońca musi być zdeterminowany, by do tego doszło, a szansa na to jest w momencie, gdy jest już wcześniej ustanowiony. Natomiast w każdej innej sytuacji, szczególnie wtedy, gdy zatrzymany nie ma żadnego kontaktu do prawnika, takiej możliwości praktycznie nie ma - mówi.
Jak dodaje, jednym z postulatów, który wypływał od adwokatów i radców, ale też prokuratorów i sędziów, było stworzenie systemu dyżurów, które gwarantowałyby dostęp do obrońcy w sytuacji, gdy zatrzymany nie ma takiego kontaktu.
To regulowała zawetowana przez prezydenta nowelizacja. Drugą rzeczą, której obecnie brakuje, a na którą zwracały uwagę osoby, z którymi rozmawialiśmy, jest kwestia poufności kontaktu z obrońcą. I to, niestety, jest polski problem systemowy, który wynika zarówno z przepisów, jak i z fatalnych warunków lokalowych, w jakich pracują policjanci i prokuratorzy - zaznacza.
I precyzuje, że chodzi np. o brak możliwości zapewnienia oddzielnego pokoju do rozmowy z obrońcą.
Więc najczęściej odbywa się to na korytarzu. I kolejna, równie istotna kwestia, czyli brak środka naprawczego, w takim znaczeniu, że standardem jest opieranie się przez sądy na wyjaśnieniach, które składane były podczas pierwszego przesłuchania bez udziału adwokata bądź radcy prawnego - podsumowuje.
Obywatel bezbronny bez obrońcy
Piotr Kładoczny, wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka podkreśla, że chodzi nie tylko o kwestie implementacji dyrektyw obrończych, ale o to, by obywatel miał właściwą reprezentację, właściwą obronę nie tylko przed sądem, ale i wcześniej od momentu zatrzymania. Jak zaznacza, chodzi m.in. o osoby, które mają mało doświadczenia życiowego, wiedzy prawnej, których nie stać na prawnika z wyboru. Zaznacza, że brak zagwarantowania im obrońcy od momentu zatrzymania może prowadzić nawet do niesprawiedliwych wyroków.
O metodach nakłaniania do przyznania się nie będziemy w tym momencie mówić, mogę jedynie podkreślić, że nie jest trudno wpłynąć na człowieka, by się przyznał. Wystarczy mu coś obiecać lub go postraszyć, w sytuacji gdy nie ma z nim obrońcy. I takie przykłady osób, które się przyznały, mimo że nie popełniły przestępstwa, do nas trafiają. Jeden z mężczyzn, o obniżonym poziomie inteligencji, właśnie dlatego, że nie miał wsparcia obrońcy, przyznał się do zabójstwa dwóch osób i nadal odbywa karę - podkreśla.
Podaje też inny przykład osoby uzależnionej, która za paczkę papierosów była słupem przy próbie wyłudzenia. - Ten mężczyzna został skazany na karę wyższą niż inicjator i sprawca oszustwa, który miał obrońcę - podsumowuje.
Telefon do adwokata trzeba mieć przy sobie?
Adwokaci i radcy prawni, którzy brali udział w badaniu, zwrócili uwagę na szereg problemów związanych z dostępem zatrzymanych do obrońcy. Wskazali m.in., że brak jest jakiegokolwiek systemu, który służyłby zapewnieniu obrońcy przed pierwszym przesłuchaniem. Dodawali, że zatrzymany, aby móc skorzystać z takiego wsparcia, musi mieć przy sobie kontakt do wybranego przez siebie obrońcy, a jeszcze lepiej, jeśli jest on ustanowiony już wcześniej. Kolejną kwestią, na którą zwrócono uwagę, jest długotrwałość procedury ustanawiania obrońcy z urzędu, wykluczająca możliwość udziału obrońcy z urzędu w trakcie pierwszego przesłuchania.
Prawnicy w raporcie punktowali również:
- niezapewnienie poufności kontaktów osób zatrzymanych z obrońcami, wynikające zarówno z fatalnych warunków lokalowych panujących w policyjnych komisariatach, jak i z treści samego prawa (art. 73 par. 2 k.p.k.);
- zbyt rozbudowane pisemne pouczenia o prawach, które osoby zatrzymane otrzymują przed pierwszym przesłuchaniem;
- niska jakość zapewnianych tłumaczeń oraz problemy z tłumaczeniem właściwego języka, a także nieuregulowana kwestia dostępu do tłumaczenia dla osób przebywających w jednostkach penitencjarnych;
- niezapewnienie w polskim porządku prawnym środka naprawczego, który miałby zminimalizować skutki naruszenia prawa dostępu do obrońcy – wyjaśnienia złożone z naruszeniem prawa dostępu do adwokata/radcy prawnego są wykorzystywane na dalszym etapie postępowania.
W ich ocenie w tym zakresie potrzebne są więc pilne zmiany.





