Bezpłatny e-book Skarga pauliańska w najnowszym orzecznictwie – wpływ na dochodzenie i egzekucję roszczeń
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Kończą się prace nad przepisami przejściowymi do ustawy o SN

Zespół Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury ds. ustawy o Sądzie Najwyższym kończy prace nad przepisami przejściowymi i końcowymi do nowej ustawy. Mają być one m.in. odpowiedzią na zakładaną likwidację dwóch tzw. nowych izb SN – Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Odpowiedzialności Zawodowej. Główna ustawa zakłada też wprowadzenie dodatkowego wymogu pięcioletniego stażu pracy w zawodzie prawniczym dla tzw. akademików kandydujących do SN oraz pięcioletnią karencję dla prawników, którzy sprawowali m.in. funkcje rządowe lub byli posłami.

sad najwyzszy
Źródło: iStock

Ministerstwo Sprawiedliwości już w marcu br. skierowało wniosek o wpis ustawy o Sądzie Najwyższym do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. W Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury pracowano jednak nad przepisami przejściowymi. Jak poinformował nas właśnie dr Jarosław Matras, sędzia SN i przewodniczący zespołu Komisji ds. ustawy o Sądzie Najwyższym, prace są już na finiszu.

Czytaj: W SN nowy I prezes, a w pracach nowe przepisy o Sądzie Najwyższym>>

Co się stanie z sędziami z "nowych" Izb?

- Planujemy jeszcze w lipcu je zakończyć, tak aby Ministerstwo Sprawiedliwości miało kompletne rozwiązania w tym zakresie – mówi przewodniczący Matras. I dodaje, że prace w tym zakresie – nad przepisami przejściowymi – były wstrzymywane ze względu na skierowanie do prac parlamentarnych tzw. ustawy praworządnościowej, która także zawiera przepisy przejściowe dotyczące ustawy o SN. Ma też uregulować kwestie statusu sędziów powołanych od 2018 r., czyli przy udziale poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa.

Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że w obecnej sytuacji politycznej szansa na wejście w życie ustawy praworządnościowej nie jest duża. Zresztą ustawa ta utknęła w komisji sejmowej. Zdecydowałem więc, że przygotujemy przede wszystkim przepisy dostosowujące, przejściowe i końcowe do nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, w sposób techniczny, tak aby rozwiązać problem dwóch izb, które są w tymże projekcie przeznaczone do likwidacji. Kwestii prawidłowości powołań sędziowskich nie regulujemy, albowiem temu zagadnieniu poświęcona jest ustawa praworządnościowa. Tak naprawdę w tej części naszych prac skupiamy się na sposobie funkcjonowania SN po tym, gdy zostaną zlikwidowane dwie nowe izby, czyli Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego – podsumowuje sędzia.

Jak dodaje, chodzi m.in. o to, co stanie się z sędziami, którzy obecnie orzekają w tych dwóch izbach.

 Jeśli chodzi o Izbę Odpowiedzialności Zawodowej, to nie ma większego problemu, bo część sędziów orzekała w innych izbach. Natomiast inaczej jest w przypadku Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Dalszy los tych osób w związku z likwidacją Izby musi zostać uregulowany, ale w tym momencie nie chcę przesądzać, w jakim kierunku nasze propozycje pójdą, bo musi je jeszcze przeanalizować cała Komisja Kodyfikacyjna – podsumowuje.

 

Co w ustawie o SN?

W nowej ustawie o SN – jak już wcześniej informował sędzia Matras – zaproponowano m.in. zmiany w zakresie wymogów formalnych, które będzie musiał spełnić kandydat na sędziego SN. Konkretnie chodzi o tzw. akademików, czyli doktorów habilitowanych i profesorów, którzy obecnie nie muszą spełniać żadnych dodatkowych kryteriów poza ogólnymi, takimi jak wysoki poziom wiedzy prawniczej, nieskazitelny charakter czy niekaralność. Po zmianach, jeśli będą chcieli kandydować na sędziego SN, będą musieli wykazać się pięcioletnim stażem zawodowym w zawodzie prawniczym – np. adwokata, radcy prawnego, sędziego, prokuratora, notariusza itd.

Ustawa ma wprowadzić też ograniczenia dotyczące prawników pełniących wysokie funkcje, np. w rządzie. Będą mogli kandydować do SN – oczywiście, jeśli spełnią warunki – po upływie pięcioletniej karencji od zajmowania stanowiska ściśle wskazanego w ustawie. Jak sprecyzowano w uzasadnieniu, chodzi m.in. o prezydenta, mandat posła, senatora, posła do Parlamentu Europejskiego, mandat radnego w organach samorządu terytorialnego lub członka Rady Ministrów, sekretarza stanu, podsekretarza stanu, pełnomocnika rządu czy członkostwo w partii.

- Rozwiązanie to ma stanowić instrument zwiększenia gwarancji zachowania standardu niezawisłości i niezależności sędziego Sądu Najwyższego w odbiorze postronnego obserwatora (niezależność i bezstronność w aspekcie zewnętrznym), a tym samym nie tylko ułatwiać rozpoznawanie spraw (osłabia się możliwość skutecznego wyłączenia sędziego w trakcie rozpoznawania sprawy), ale także chronić prestiż stanowiska sędziego Sądu Najwyższego - zaznaczono.

Komisja proponuje również ponowne włączenie Sądu Najwyższego w samą procedurę oceny kandydatów na sędziów SN. Chodzi o procedurę wieloetapową. Kandydatura na sędziego SN będzie zgłaszana do Sądu Najwyższego, konkretnie do I prezesa SN. Następnie I prezes – zgodnie z projektem – będzie wyznaczał co najmniej dwóch sędziów Sądu Najwyższego do sporządzenia opinii o kandydacie. Przed zmianą ustawy z 2017 r. był to jeden sędzia.

Dalej zgromadzenie danej izby – jak zaproponowano – zaopiniuje kandydata, a następnie zrobi to zgromadzenie ogólne. 

Co istotne, SN nie będzie miał możliwości zamknięcia drogi danemu kandydatowi do SN, co przewidywały stare przepisy. Swoją opinię, wyrażoną głosowaniem na zgromadzeniach, przekaże KRS, która następnie zdecyduje, czy przedstawi prezydentowi wniosek o powołanie danego kandydata na sędziego SN. Brak takiej możliwości opiniowania przez SN kandydatów do SN jest paradoksem nowelizacji z 2017 r., który prowadzi do tego, że obecnie łatwiej dostać się do Sądu Najwyższego niż np. do sądu okręgowego - wyjaśnia sędzia Matras.

Czytaj: Sędzia Kapiński nowym I prezesem SN>>

Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym czeka na wpis do wykazu prac rządu>>

Sędzia Matras: Projekt nowej ustawy o SN jeszcze we wrześniu>>

Sąd Najwyższy wróci do opiniowania kandydatów na swoich sędziów?>>

Pozostaną trzy izby, ograniczone kompetencje prezydenta

Zgodnie z projektem to Krajowa Rada Sądownictwa (a nie prezydent), na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, mając na uwadze sprawne i efektywne wykonywanie zadań Sądu Najwyższego, będzie ustalała, w drodze uchwały, liczbę stanowisk sędziego Sądu Najwyższego. Liczba ta nie będzie mogła być mniejsza niż 90 i większa niż 120. Zniknąć mają Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Sąd Najwyższy ma dzielić się na izby:

  • Cywilną;
  • Karną;
  • Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.

W myśl propozycji wewnętrzną organizację Sądu Najwyższego, zasady wewnętrznego postępowania, w tym zasady przydziału spraw, wyznaczania kolegialnych składów orzekających – także w drodze losowania – a ponadto sposób tworzenia, przetwarzania, przechowywania i niszczenia akt, a także szczegółowy zakres i sposób wykonywania czynności przez asystentów sędziego Sądu Najwyższego określi regulamin Sądu Najwyższego uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Ma on być następnie ogłoszony w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”. Obecnie to prezydent, po zasięgnięciu opinii Kolegium Sądu Najwyższego, określa, w drodze rozporządzenia, regulamin Sądu Najwyższego, w którym ustala m.in. liczbę stanowisk sędziego Sądu Najwyższego w izbach – nie mniejszą niż 120 – w tym ich liczbę w poszczególnych izbach.

Po zmianach sprawami dyscyplinarnymi oraz sprawami o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów Sądu Najwyższego, sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury ma zajmować się Izba Karna SN. Z kolei protestami wyborczymi i protestami przeciwko ważności referendum ogólnokrajowego i referendum konstytucyjnego, a także stwierdzaniem ważności wyborów i referendum oraz sprawami, w których złożono środki odwoławcze od uchwał Państwowej Komisji Wyborczej, ma zajmować się Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.

Co z wyborem I prezesa SN?

Zgodnie z projektem I prezes Sądu Najwyższego ma być powoływany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na sześcioletnią kadencję spośród – co istotne – dwóch kandydatów będących sędziami Sądu Najwyższego w stanie czynnym, przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Co więcej, sędzia Sądu Najwyższego będzie mógł być powołany tylko na jedną kadencję I prezesa Sądu Najwyższego. Kadencja I prezesa Sądu Najwyższego będzie – w myśl propozycji Komisji – ustawała wraz z jej upływem, a także przed jej upływem, gdy nastąpi wygaśnięcie stosunku służbowego sędziego Sądu Najwyższego, przeniesienie w stan spoczynku, przejście w stan spoczynku lub zrzeczenie się stanowiska I prezesa.

Z kolei jeżeli prezydent nie powoła I prezesa w terminie miesiąca od przedstawienia przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego dwóch kandydatów na to stanowisko, to prawa i obowiązki I prezesa, do chwili objęcia stanowiska przez powołanego prezesa, obejmie sędzia starszy służbą w Sądzie Najwyższym spośród kandydatów przedstawionych prezydentowi przez Zgromadzenie Ogólne.

Nowela przyjmuje również, że będą trzy stawki wynagrodzenia w miejsce dwóch stawek obecnie obowiązujących. Stawka druga stanowić będzie 110 proc. stawki pierwszej, a stawka trzecia 115 proc. stawki pierwszej, przy czym stawkę drugą sędzia Sądu Najwyższego osiągnie po siedmiu latach pracy (obecnie po takim okresie pracy osiąga stawkę drugą i jednocześnie ostatnią na poziomie 115 proc.), a stawkę trzecią po upływie 14 lat pracy na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego (art. 52 par. 4 i 5).

Z kolei, jeśli chodzi o stan spoczynku, projekt zakłada możliwość zajmowania stanowiska sędziego SN do ukończenia 72. roku życia, przy czym wymagane będzie wówczas przedłożenie przed ukończeniem 65. roku życia stosownego oświadczenia o woli zajmowania stanowiska w dalszym ciągu oraz dołączenie wymaganego zaświadczenia lekarskiego.

Zmiany w dyscyplinarkach sędziów SN

Projekt zakłada wyraźne rozwiązanie dotyczące odpowiedzialności sędziego SN za zachowania wyczerpujące znamiona wykroczenia. Zgodnie z proponowanym art. 63 par. 4 ustawy sędzia SN będzie odpowiadał dyscyplinarnie za wykroczenia, jeżeli ich popełnienie uchybia godności urzędu sędziego. - Oznacza to, że czyn, który wyczerpuje znamiona wykroczenia, będzie mógł być ścigany dyscyplinarnie tylko wówczas, jeśli jest jednocześnie zachowaniem uchybiającym godności sędziego – uzasadniono.

Powrócono też do przepisów, zgodnie z którymi podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Sądu Najwyższego ma być przewinienie służbowe, w tym oczywista i rażąca obraza prawa lub uchybienie godności (art. 63 par. 1).

 

W rocie ślubowania bez praworządności

Zmienia się też m.in. rota ślubowania osób powoływanych na stanowisko sędziego SN. Ślubowanie nadal ma być składane wobec prezydenta. Sama rota ma brzmieć: „Ślubuję uroczyście jako sędzia Sądu Najwyższego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”.

Wskazano również, że składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot: „Tak mi dopomóż Bóg”. Obecnie przyszły sędzia SN ślubuje „stać na straży prawa i praworządności” i właśnie to drugie słowo z projektowanej roty zniknęło.

Polecamy książki prawnicze