W SN nowy I prezes, a w pracach nowe przepisy o Sądzie Najwyższym
Projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym nadal nie został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacyjnym, tymczasem zespół Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury ds. ustawy o SN pracuje intensywnie nad kolejnym projektem – tym razem obejmującym przepisy przejściowe i dostosowujące. Chodzi m.in. o uregulowanie kwestii sędziów, którzy obecnie orzekają w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, a która ma zostać zlikwidowana. Na stole jest pomysł, by mogli przechodzić w stan spoczynku.

25 maja – przypomnijmy – prezydent Karol Nawrocki zdecydował, że nowym I prezesem Sądu Najwyższego zostanie Zbigniew Józef Kapiński, prezes Izby Karnej, orzekający w SN od 27 czerwca 2022 r. Tymczasem od marca br. na wpis do wykazu legislacyjnego rządu czeka projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. Z nieoficjalnych informacji Prawo.pl wynika, że sprawa się opóźniła, bo analizowano, czy likwidacja Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN jest zgodna m.in. z kamieniami milowymi w ramach KPO dotyczącymi polskiego wymiaru sprawiedliwości. Przypomnijmy, że ta regulacja zakłada m.in. wprowadzenie dodatkowego wymogu pięcioletniego stażu pracy w zawodzie prawniczym dla tzw. akademików kandydujących do SN oraz pięcioletnią karencję dla prawników, którzy sprawowali m.in. funkcje rządowe lub byli posłami.
Czytaj też w LEX: Granice wolności wypowiedzi sędziego w warunkach kryzysu praworządności >
Ogranicza też kompetencje prezydenta – przykładowo to nie on będzie określał regulamin SN. Kolejna istotna regulacja jest też w pracach w Sejmie. Chodzi o tzw. ustawę praworządnościową, która ma uregulować status sędziów powołanych od 2018 r. – czyli tych, którzy zostali powołani przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej na mocy ustawy z grudnia 2017 r. (czyli w której składzie było 15 sędziów/członków wybranych przez Sejm, a nie przez sędziów). W ocenie dużej części prawników, ale też obecnego rządu, to spowodowało, że Rada była niekonstytucyjna. Co istotne, wyłoniony został nowy skład KRS na podstawie tych samych przepisów, ale 13 z 15 sędziów/członków nowej Rady (która czeka na zwołanie przez nowego prezesa SN jej pierwszego posiedzenia) zostało wskazanych podczas zgromadzeń i zebrań sędziowskich. Ustawa ta zakłada też zniesienie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Czytaj: Sędzia Kapiński nowym I prezesem SN>>
Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym czeka na wpis do wykazu prac rządu>>
Sędzia Matras: Projekt nowej ustawy o SN jeszcze we wrześniu>>
Sąd Najwyższy wróci do opiniowania kandydatów na swoich sędziów?>>
Komisja pracuje nad przepisami przejściowymi
Dr Jarosław Matras, sędzia SN i przewodniczący zespołu Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury ds. ustawy o Sądzie Najwyższym, mówi Prawo.pl, że obecnie trwają w zespole prace nad przepisami przejściowymi i dostosowującymi do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym, która na początku roku trafiła do Ministerstwa Sprawiedliwości.
Sprawa jest oczywiście złożona i ma związek nie tylko z projektem ustawy o Sądzie Najwyższym, ale też z ustawą praworządnościową, która jest procedowana w Sejmie, a zawiera przepisy dotyczące Sądu Najwyższego. Chodzi oczywiście o projekt regulujący status sędziów powołanych od 2018 r. i ta ustawa zakłada m.in. likwidację Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, a co za tym idzie, pojawia się potrzeba uregulowania sytuacji sędziów, którzy orzekają w tej Izbie, a których status jest kwestionowany zarówno w orzecznictwie krajowym, jak i przez międzynarodowe trybunały. Nie wiadomo, jak zakończą się prace nad ustawą praworządnościową, dlatego obecnie opracowujemy przepisy do ustawy o SN, uwzględniając różne scenariusze – zaznacza sędzia Matras.
Jak dodaje, chodzi też o uwzględnienie zmian wynikających z nowej ustawy o SN w innych ustawach.
To oczywiście wymaga czasu i przejrzenia szeregu regulacji. Chcemy, by projekt przepisów przejściowych i wprowadzających był gotowy w momencie, gdy skończą się prace nad ustawą praworządnościową. Powtarzam – likwidacja Izby Kontroli Nadzwyczajnej powoduje, że trzeba się zastanowić, jak uregulować sprawę orzekających w niej sędziów. Z Izbą Odpowiedzialności Zawodowej jest łatwiej, bo orzekają w niej sędziowie, którzy orzekają też w innych izbach. W przypadku Izby Kontroli Nadzwyczajnej, ze względu także na orzecznictwo ETPCz i TSUE, trzeba zapewne będzie rozważać także wprowadzenie możliwości przejścia w stan spoczynku, jeśli ustawa tzw. praworządnościowa byłaby zawetowana. Kolejną kwestią konieczną do uregulowania w przepisach przejściowych byłoby uregulowanie postępowania ze sprawami na tzw. biegu z IKNiSP oraz z IOZ – wskazuje przewodniczący zespołu.
Zaznacza, że zespół w zakresie tych prac musi być też przygotowany na wypadek, gdyby ustawa praworządnościowa została zawetowana przez prezydenta.
Być może w takiej sytuacji część jej przepisów dotyczących Sądu Najwyższego będziemy musieli przenieść z ustawy praworządnościowej do projektu przepisów przejściowych i dostosowujących – podsumowuje.
Nowa ustawa – SN włączony w wybór swoich sędziów
Z kolei w nowej ustawie o SN – jak już wcześniej informowaliśmy – zaproponowano m.in. zmiany w zakresie wymogów formalnych, które będzie musiał spełnić kandydat na sędziego SN. Konkretnie chodzi o tzw. akademików, czyli doktorów habilitowanych i profesorów, którzy obecnie nie muszą spełniać żadnych dodatkowych kryteriów poza ogólnymi, takimi jak wysoki poziom wiedzy prawniczej, nieskazitelny charakter czy niekaralność. Po zmianach, jeśli będą chcieli kandydować na sędziego SN, będą musieli wykazać się pięcioletnim stażem zawodowym w zawodzie prawniczym – np. adwokata, radcy prawnego, sędziego, prokuratora, notariusza itd.
Ustawa ma wprowadzić też ograniczenia dotyczące prawników pełniących wysokie funkcje, np. w rządzie. Będą mogli kandydować do SN – oczywiście jeśli spełnią warunki – po upływie pięcioletniej karencji od zajmowania stanowiska ściśle wskazanego w ustawie. Jak sprecyzowano w uzasadnieniu, chodzi o m.in. prezydenta, mandat posła, senatora, posła do Parlamentu Europejskiego, mandat radnego w organach samorządu terytorialnego lub członka Rady Ministrów, sekretarza stanu, podsekretarza stanu, pełnomocnika rządu, członkostwo w partii.
Rozwiązanie to ma stanowić instrument zwiększenia gwarancji zachowania standardu niezawisłości i niezależności sędziego Sądu Najwyższego w odbiorze postronnego obserwatora (niezależność i bezstronność w aspekcie zewnętrznym), a tym samym nie tylko ułatwiać rozpoznawanie spraw (osłabia się możliwość skutecznego wyłączenia sędziego w trakcie rozpoznawania sprawy), ale także chronić prestiż stanowiska sędziego Sądu Najwyższego – zaznaczono.
Komisja zaproponowała również ponowne włączenie Sądu Najwyższego w samą procedurę oceny kandydatów na sędziów SN. Chodzi o procedurę wieloetapową. Kandydatura na sędziego SN będzie zgłaszana do Sądu Najwyższego, konkretnie do I prezesa SN. Następnie I prezes – zgodnie z projektem – będzie wyznaczał co najmniej dwóch sędziów Sądu Najwyższego do sporządzenia opinii o kandydacie. Przed zmianą ustawy z 2017 r. był to jeden sędzia.
Dalej zgromadzenie danej izby – jak zaproponowano – zaopiniuje kandydata, a następnie zrobi to zgromadzenie ogólne. – Przy czym, co istotne, SN nie będzie miał możliwości zamknięcia drogi danemu kandydatowi do SN, co przewidywały stare przepisy. Swoją opinię, wyrażoną głosowaniem na zgromadzeniach, przekaże KRS, która następnie zdecyduje, czy przedstawi prezydentowi wniosek o powołanie danego kandydata na sędziego SN. Brak takiej możliwości opiniowania przez SN kandydatów do SN jest paradoksem nowelizacji z 2017 r., który prowadzi do tego, że obecnie łatwiej dostać się do Sądu Najwyższego niż np. do sądu okręgowego – wyjaśniał sędzia Matras.
Pozostaną trzy izby, ograniczone kompetencje prezydenta
Zgodnie z projektem to Krajowa Rada Sądownictwa (a nie prezydent), na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, mając na uwadze sprawne i efektywne wykonywanie zadań Sądu Najwyższego, będzie ustalała w drodze uchwały liczbę stanowisk sędziego Sądu Najwyższego. Liczba ta nie będzie mogła być mniejsza niż 90 i większa niż 120. Zniknąć mają Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Sąd Najwyższy ma dzielić się na Izby:
- Cywilną,
- Karną,
- Pracy,
- Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.
W myśl propozycji wewnętrzną organizację Sądu Najwyższego, zasady wewnętrznego postępowania, w tym zasady przydziału spraw, wyznaczania kolegialnych składów orzekających – także w drodze losowania – a ponadto sposób tworzenia, przetwarzania, przechowywania i niszczenia akt, a także szczegółowy zakres i sposób wykonywania czynności przez asystentów sędziego Sądu Najwyższego określi regulamin Sądu Najwyższego, uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Ma on być następnie ogłoszony w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski".
Obecnie to prezydent, po zasięgnięciu opinii Kolegium Sądu Najwyższego, określa w drodze rozporządzenia regulamin Sądu Najwyższego, w którym ustala m.in. liczbę stanowisk sędziego Sądu Najwyższego w izbach – nie mniejszą niż 120 – w tym ich liczbę w poszczególnych izbach. Po zmianach sprawami dyscyplinarnymi oraz sprawami o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów Sądu Najwyższego, sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury ma zajmować się Izba Karna SN. Z kolei protestami wyborczymi i protestami przeciwko ważności referendum ogólnokrajowego i referendum konstytucyjnego, a także stwierdzaniem ważności wyborów i referendum oraz sprawami, w których złożono środki odwoławcze od uchwał Państwowej Komisji Wyborczej – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.
Przyszły prezes SN wybrany na nowych zasadach?
Jeśli ta ustawa zostanie przyjęta przez parlament i nie spotka się z wetem prezydenta, zmienią się też przepisy dotyczące wyboru I prezesa Sądu Najwyższego. Zgodnie z propozycją ma być on powoływany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na sześcioletnią kadencję spośród – co istotne – dwóch kandydatów będących sędziami Sądu Najwyższego w stanie czynnym, przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Co więcej, sędzia Sądu Najwyższego będzie mógł być powołany tylko na jedną kadencję I prezesa Sądu Najwyższego. Kadencja I prezesa Sądu Najwyższego będzie – w myśl propozycji Komisji – ustawała wraz z jej upływem, a także przed jej upływem, gdy nastąpi wygaśnięcie stosunku służbowego sędziego Sądu Najwyższego, przeniesienie w stan spoczynku, przejście w stan spoczynku lub zrzeczenie się stanowiska I prezesa.
Z kolei jeżeli prezydent nie powoła I prezesa w terminie miesiąca od przedstawienia przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego dwóch kandydatów na to stanowisko, prawa i obowiązki I prezesa – do chwili objęcia stanowiska przez powołanego prezesa – obejmie sędzia starszy służbą w Sądzie Najwyższym spośród kandydatów przedstawionych prezydentowi przez Zgromadzenie Ogólne.
Czytaj też w LEX: Aktywność naukowa sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego a wymóg bezstronności >






