Mikołaj Kozak: Wyboista obrona przed słabymi zarzutami
Klient jest oskarżony o to, że w nieustalonym czasie, z nieustalonymi osobami, w nieustalony sposób, dokonał bliżej nieustalonego czynu. Tylko sprawca jest zawsze ustalony. Często z opisu czynu wynika, mimo wszystko, przynajmniej część enigmatycznych okoliczności, choć równie często wiele z nich jest przysłoniętych domysłami. A niezwykle trudno jest bronić się przed zarzutem popełnienia czynu zabronionego na rzecz np. nieustalonej osoby. Albo ustalonej z pseudonimu - pisze Mikołaj Kozak, adwokat, Kancelaria Kulpa Kozak Adwokaci i Radcowie Prawni.

Można by pokusić się o przesłuchanie takiej osoby i zweryfikowanie, czy w ogóle pamięta oskarżonego, czy kojarzy go z zarzutami, pod którymi stoi. Jak to jednak zrobić, kiedy nie wiadomo, o czyje przesłuchanie wnosić? Można wnieść do sądu o zwrócenie się do prokuratury, żeby udzieliła takich informacji, tylko co, jeśli ona sama nie wie, kto kryje się pod pseudonimem czy nieustaloną osobą?
Czytaj: Większe gwarancje dla uczestników postępowań karnych czekają na podpis>>
Wyrok uniewinniający? Nic bardziej mylnego
Laikom mogłoby się wydawać, że taka konfiguracja nie powinna być niebezpieczna - skoro nie wiadomo, co, kiedy i z kim, a nie ma jak tego zweryfikować, to powinien zapaść wyrok uniewinniający. Nic bardziej mylnego. Na świadku koronnym „wisi" szereg postępowań, wiele osób zostało na podstawie jego zeznań prawomocnie skazanych itd. Krótko mówiąc, konsekwencje uznania jego zeznań za niewiarygodne mogą „rozlać się na inne postępowania".
Zobacz też linię orzeczniczą w LEX: Ocena zeznań świadka koronnego >
Dlatego oskarżenie sięga po dobrze znane argumenty - pierwsze protokoły podpisał, kiedy pamiętał lepiej, bo zeznawał niedługo po zdarzeniach. Skoro potwierdza zeznania, to znaczy, że mówił prawdę, a to, że pewnych okoliczności nie pamięta albo zeznaje częściowo odmiennie, nie oznacza, że podważa to kierunek i przesłanie zeznań. W skrócie - jest wiarygodny.
To często wystarczy - historia zna wiele przypadków osób skazanych na podstawie bardzo nieostrych i wątpliwych zeznań. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których oskarżony stoi pod wieloma zarzutami. Gdyby oskarżenie poszło do sądu z jednym naciąganym czynem, szanse obrony byłyby znacznie większe. Jeśli jednak zarzutów jest szereg i wynikają one z zeznań świadków koronnych czy małych świadków koronnych, to uznanie ich za wiarygodnych co do niektórych czynów zmniejsza szanse uniewinnienia ich od tych „naciąganych". Takie są doświadczenia z praktyki.
Zobacz też linię orzeczniczą w LEX: Wykładnia znamienia „ujawnić” w przypadku instytucji tzw. małego świadka koronnego >
Czemu prokuratura stawia na wątpliwe zarzuty?
A czemu prokuratura stawia tak wątpliwe zarzuty? W korytarzach prokuratorzy mawiają, że jest przecież zasada skargowości, więc skoro świadek tak zeznał, a jest - jako taki - wiarygodny, to trzeba dać zarzut, a potem się zobaczy, co sąd zrobi. Dobra informacja jest taka, że na szczęście takiego zarzutu przedstawić nie trzeba. Druga dobra - że sam prokurator nie musi przecież wnosić o skazanie za taki czyn. Trzecia - że sąd nie musi za niego skazać.
Wszystkie te dobre informacje nie przysłaniają jednak praktyki. A w praktyce najczęściej, zwłaszcza w sprawach dotyczących przestępczości zorganizowanej, skoro już akt oskarżenia został wysłany, oskarżyciel wnosi o uznanie oskarżonego za winnego każdego czynu. A potem, zbyt często, zapada wyrok skazujący, który, również zbyt często, bywa utrzymywany w mocy. Albo zmienia się nieznacznie czas popełnienia czynu i można wtedy powiedzieć, że wyrok jest reformatoryjny, choć nic tak naprawdę nie zmienia.
Temida bywa ślepa, najgorzej jeśli jest też głucha.
Czytaj też w LEX: Doręczenia pism za pośrednictwem portalu informacyjnego w postępowaniu karnym >



