LEX Dział prawny - promocja miesiąca
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Koniec z nękaniem prawnym aktywistów i dziennikarzy

Pozwy o ochronę dobrego imienia przeciwko dziennikarzom i aktywistom nie będą już wykorzystywane do tłumienia publicznych dyskusji. W środę zaczęła obowiązywać ustawa anty-SLAPP. Jeżeli przepisy zadziałają prawidłowo, to uczestnicy debat publicznych będą lepiej chronieni przed bezprawnymi, nękającymi pozwami. Obecnie Polska należy do grupy krajów z największą liczbą SLAPP-ów, czyli strategicznych pozwów przeciwko partycypacji publicznej, w Europie.

Temida SLAPP
Źródło: iStock

Ustawa z dnia 29 maja 2026 r. o szczególnych środkach ochrony w postępowaniu cywilnym osób uczestniczących w debacie publicznej (Dz. U. poz. 830), która weszła w życie 8 lipca 2026 r., ma na celu ochronę społeczeństwa obywatelskiego przed nękaniem prawnym.

Z przyjęcia ustawy cieszą się organizacje społeczne, które zajmowały się tym tematem: ARTICLE 19 Europe, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Watchdog Polska. Organizacje podkreślają, że ustawa anty-SLAPP stanowi zwieńczenie długich miesięcy i lat pracy w ramach polskiej grupy anty-SLAPP. 

Zdaniem adwokata Pawła Wójcika, wspólnika RWW.legal, ustawa ta jest regulacja potrzebną. - Wdraża dyrektywę 2024/1069, ale wykracza poza unijne minimum, bo dyrektywa obejmuje wyłącznie sprawy o skutkach transgranicznych (art. 1 i art. 5 dyrektywy), a ustawa – wszystkie sprawy cywilne, w tym czysto krajowe (art. 1 ust. 1 ustawy), które w praktyce zdecydowanie przeważają. Trafnie rozpoznano też istotę zjawiska – w pozwie nękającym dolegliwością jest sam proces, a nie wyrok – dlatego nowe instrumenty uderzają w czas i koszty postępowania – tłumaczy Paweł Wójcik.

Czytaj też w LEX: Implementacja dyrektywy 2024/1069 („anty-SLAPP”) do polskiego systemu prawnego 

Ustawa jest czysto procesowa

Jak wyjaśnia Paweł Wójcik, powództwo oczywiście bezzasadne sąd oddali z urzędu, stosując odpowiednio art. 191(1) k.p.c. (art. 6 ustawy), a nowością jest wniosek pozwanego uruchamiający ten mechanizm po doręczeniu pozwu; oddalenie ma nastąpić najpóźniej w trzy miesiące (art. 7 ust. 1 i 2 ustawy). Jeżeli tłumienie debaty jest wyłącznym celem postępowania, sąd – także z urzędu – może w każdym stanie sprawy odrzucić pozew jako nadużycie prawa procesowego (art. 5 ust. 1 i art. 9–11 ustawy), a pozwany może zamiast tego wybrać wyrok z powagą rzeczy osądzonej (art. 10 ust. 2 ustawy). Gdy cel ten był jedynie główny, powództwo podlega oddaleniu ze stwierdzeniem tego w sentencji (art. 12 ustawy). Najostrzejsze narzędzie zastrzeżono więc dla najwęższej grupy spraw, chroniąc prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). 

Istotne są też aspekty finansowe, które mają znaczenie dla obu stron postępowania.

- Sąd może też, na wniosek pozwanego rozpoznawany w dwa tygodnie, zobowiązać powoda do kaucji na koszty procesu, a brak wpłaty oznacza odrzucenie pozwu (art. 3 ust. 1, 4 i 8 ustawy). Dotychczas nadużycie prawa procesowego zagrożone było przede wszystkim grzywną do 3000 zł oraz kosztami lub odsetkami podwyższonymi najwyżej dwukrotnie (art. 226(2) par. 2 w zw. z art. 163 par. 1 k.p.c.). Nowa ustawa przewiduje zwrot kosztów obrony w pełnej wysokości, według rachunków (art. 14 ust. 2 ustawy), oraz grzywnę, także z urzędu, do 20-, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach do 100-krotności minimalnego wynagrodzenia (art. 13 ust. 1 ustawy), czyli w 2026 r. do 96 120 zł i 480 600 zł – tłumaczy Paweł Wójcik.

Zdaniem mec. Wójcika właśnie ta kalibracja przesądza o wyważeniu interesów. Ustawa jest czysto procesowa, nie zmienia przepisów o ochronie dóbr osobistych (art. 23 i 24 k.c.) ani reguł rozkładu ciężaru dowodu (art. 6 k.c.) i nikomu nie przyznaje immunitetu – osoba pomówiona lub dotknięta nierzetelną publikacją wygra proces tak jak dotychczas. Powoda chronią: uprzedzenie o możliwej kwalifikacji sprawy i zażalenia na kaucję oraz grzywnę (art. 5 ust. 2, art. 10 ust. 1, art. 3 ust. 7 i art. 13 ust. 4 ustawy).

 

Tylko sprawy cywilne

Pozytywnie o nowych przepisach wypowiada się też prof. dr hab. Łukasz Błaszczak, adwokat.

 - Z dużym zadowoleniem należy przyjąć fakt wejście w życie ustawy anty-SLAPP, ponieważ jak wskazują badania, Polska od lat należy do grupy krajów z największą liczbą SLAPP-ów w Europie. Sam problem wszczynania strategicznych powództw w celu uniemożliwienia lub ograniczenia głosu w debacie publicznej jest dostrzegany w skali globalnej – mówi Łukasz Błaszczak.

Zakres jednak oddziaływania ustawy anty-SLAPP jest ograniczony, nie dotyczy bowiem postępowań karnych, a odnosi się wyłącznie do spraw cywilnych, co krytykowały organizacje społeczne, działające na rzecz ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną. Organizacje uważają, że pozostawienie po zakresem ustawy postępowań karnych, w szczególności tych prowadzonych na podstawie art. 212 Kodeksu karnego w praktyce oznacza, że część najbardziej dotkliwych form SLAPP-ów w Polsce pozostaje poza zakresem tej regulacji. Ich zdaniem bez objęcia tej sfery ochroną, efekt mrożący wobec dziennikarzy i aktywistów pozostanie.

Zdaniem Pawła Wójcika osłabia to regulację i grozi efektem przesunięcia, gdyż prywatny akt oskarżenia wymaga jedynie ryczałtu 1000 zł (art. 621 par. 1 k.p.k. w zw. z rozporządzeniem MS z 10.06.2025 r.), bez opłat stosunkowych procesu cywilnego, gdzie sam pozew o dobra osobiste to 600 zł plus do 5 proc. od żądań pieniężnych (art. 26 ust. 1 pkt 3 i art. 13 ust. 2 u.k.s.c.), a przede wszystkim bez kaucji, pełnych kosztów obrony i grzywny do 480 600 zł. Jest przy tym dotkliwszy, bo oskarżonemu grozi wyrok skazujący, a przy zniesławieniu medialnym kara do roku pozbawienia wolności (art. 212 par. 2 k.k.).

- Skoro ustawodawca podniósł cenę nadużycia tylko na drodze cywilnej, część praktyki nękającej przeniesie się na tańszą i bardziej opresyjną drogę karną – uważa Paweł Wójcik.

Opinii tej nie podziela prof. Łukasz Błaszczak. - Ograniczenie rozwiązań anty-SLAPP-owych wyłącznie do spraw cywilnych jest zgodne z celem Dyrektywy 2024/1069 i w istocie stanowi wystarczający mechanizm do uzyskania przez osoby uczestniczące w debacie publicznej dostatecznej ochrony prawnej – uważa prof. Błaszczak.

Ryzyko nadużyć

Łukasz Błaszczak zwraca uwagę na to, że ustawa anty-SLAPP zawiera wiele rozwiązań, które są słuszne i mają na celu zapobieganie z jednej strony wytaczaniu powództw oczywiście bezzasadnych, a z drugiej znów powództw, które nie są oczywiście bezzasadne, lecz mimo to stanowią przejaw nadużycie prawa procesowego, nie mówiąc już o innych rozwiązaniach, które w praktyce będą zapewne w sposób skuteczny służyły osobom uczestniczącym w debacie publicznej.

- O ile nie mam wątpliwości co do słuszności kierunku przyjętego w samej ustawie anty-SLAPP w zakresie nadużycie prawa procesowego i zwalczania wszelkich jego przejawów, o tyle bardziej obawiam się automatyzmu, jaki będzie proponowany przez sądy, które będą rozpatrywały powództwa SLAPP-owe. Chodzi o to, czy rozwiązania z ustawy nie staną się sposobem do szybkiego i łatwego załatwienia sprawy, czasami bez głębszej i poważniejszej refleksji nad samym żądaniem. A granica między błędną kwalifikacją a faktycznie uzasadnionym żądaniem może okazać się w tym wypadku dość płynna ze szkodą dla strony wytaczającej powództwo – wskazuje prof. Błaszczak.

Problemem może być też to, że pozwani i ich pełnomocnicy będą widzieć SLAPP-y także tam, gdzie ich nie ma.

- Ryzyko widzę w tym, że wymienione wnioski o kaucję i oddalenie staną się rutynową taktyką obrony w zwykłych sporach, więc sądy będą musiały odsiewać nadużycia po obu stronach – mówi Paweł Wójcik.

Zdaniem mec. Wójcika słabością nowe regulacji jest też oparcie nowych instytucji na klauzulach ocennych – art. 191(1) k.p.c. był dotąd wykładany ściśle z uwagi na gwarancje prawa do sądu – oraz instrukcyjny charakter terminu trzymiesięcznego (art. 7 ust. 2 ustawy) i działanie ustawy zasadniczo na przyszłość (art. 19 ust. 1 ustawy).

 

Polecamy książki prawnicze