Chodzi o budzący liczne kontrowersje art. 212 Kk, który pozwala na karanie m.in. dziennikarzy za zniesławienie. Dyskusja na temat zniesienia takiej odpowiedzialności trwa w Polsce od kilkunastu lat. Mimo publikacji, stanowisk instytucji publicznych, organizacji dziennikarskich, pozarządowych czy postępowań przed Trybunałem Konstytucyjnym i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka przepis ten pozostaje częścią porządku prawnego.

W tej sprawie wielokrotnie występował też RPO. Proponował m.in. zmiany legislacyjne, które doprowadziłyby do uproszczenia procedury dochodzenia roszczeń  w sprawach o zniesławienie na drodze cywilnoprawnej, przy jednoczesnym pozostawieniu możliwości zastosowania sankcji karnych do tych przypadków, w których sankcje cywilnoprawne mogą okazać się niewystarczające. Zmiany nie nastąpiły, obecne kierownictwo MS chciało nawet zaostrzenia art. 212 przy okazji nowelizacji prawa karnego, ale wycofało się z tych propozycji.

 


Dziennikarz uznany za winnego z naruszeniem prawa

W tej sprawie, w  2009 r. sąd rejonowy uznał autora publikacji za winnego przestępstwa. Wymierzył mu 2800 zł grzywny. Ponadto sąd nakazał mu zwrócić oskarżycielce prywatnej koszty procesu.W odwołaniu oskarżony wniósł o uniewinnienie, ewentualnie o uchylenie orzeczenia i zwrot sprawy sądowi I instancji. Sąd okręgowy w 2010 r. utrzymał zaskarżony wyrok.

W ocenie RPO  wyrok I instancji zapadł z rażącym naruszeniem prawa procesowego. Sąd rejonowy kontynuował bowiem ten proces po 18 sierpnia 2009 r.  – mimo braku skargi uprawnionego oskarżyciela. Tego dnia ani oskarżycielka prywatna, ani jej pełnomocnik nie stawili się w sądzie bez usprawiedliwionych powodów. Byli zaś prawidłowo zawiadomieni o terminie rozprawy.

Czytaj: Strasburg: Więzienie za zniesławienie narusza wolność wyrażania opinii>>

Chodzi o art. 496 Kodeksu postępowania karnego postępowanie w sprawach z oskarżenia prywatnego umarza się za zgodą oskarżonego, jeżeli oskarżyciel prywatny odstąpi od oskarżenia przed prawomocnym zakończeniem postępowania. Zgoda oskarżonego nie jest wymagana, jeżeli oskarżyciel prywatny odstąpi od oskarżenia przed rozpoczęciem przewodu sądowego. Niestawiennictwo oskarżyciela prywatnego i jego pełnomocnika na rozprawie głównej bez usprawiedliwionych powodów uważa się za odstąpienie od oskarżenia - głosi par. 3 art. 496 Kpk.

- Pominięcie tego przez sąd rejonowy spowodowało dalsze prowadzenie postępowania oraz wydanie wyroku - mimo braku skargi uprawnionego oskarżyciela. Nie mogła tego zmienić obecność oskarżycielki prywatnej lub jej pełnomocnika na kolejnych rozprawach. Jedyną bowiem okolicznością, która może spowodować obalenie domniemania wynikającego z art. 496 § 3 Kpk jest wykazanie, że niestawiennictwo było usprawiedliwione – do czego w tej sprawie nie doszło - podniósł Rzecznik. 

Apelacja powinna wyrok uchylić 

W ocenie RPO wiązało się to z dalszymi konsekwencjami, bo odstąpienie od oskarżenia jest dla sądu odwoławczego nakazem uchylenia wyroku I instancji - nawet gdy w apelacji nie postawiono zarzutu z tym związanego.

- Brak skargi uprawnionego oskarżyciela jest bowiem tzw. bezwzględną przyczyną odwoławczą, która sąd uwzględnia z urzędu - przypomina. 

I powołuje się na Sąd Najwyższy, który wskazał, że postępowania prywatnoskargowe toczą się z inicjatywy oskarżyciela prywatnego i przede wszystkim w jego interesie. Przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego bezpośrednio naruszają bowiem interes pokrzywdzonego. - A zatem to oskarżyciel ma obowiązek wykazywania w sądzie, że jest zainteresowany dalszym tokiem procesu. Dlatego też wykluczone jest prowadzenie postępowania przez sąd wbrew lub mimo braku  woli oskarżyciela prywatnego - dodaje RPO w skardze kasacyjnej. 

Rzecznik wniósł w kasacji by Sąd Najwyższy uchylił oba wyroki i umorzył postępowanie. 

 


Wcześniej Prokuratura Krajowa uznała brak podstaw do złożenia w tej sprawie kasacji nadzwyczajnej przez Prokuratora Generalnego.  Według niej analiza akt sprawy nie wskazała, aby sądy dopuściły się uchybień stanowiących bezwzględne przyczyny odwoławcze.