Czy wcześniejsza emerytura dyskryminuje kobiety?
Na wokandzie w Trybunale Konstytucyjnym zawisła sprawa z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, dotycząca powszechnego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. TK rozpozna ją pełnym składzie, by orzec w sprawie zgodności art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z art. 32 i art. 33 Konstytucji. Zaskarżony przepis stanowi, że, z zastrzeżeniem wyjątków, ubezpieczonym urodzonym po dniu 31 grudnia 1948 r. przysługuje emerytura po osiągnięciu wieku emerytalnego, wynoszącego co najmniej 60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn. - Zdaniem RPO, utrzymanie w nowym systemie emerytalnym zróżnicowanego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn skutkuje dyskryminacyjnym traktowaniem kobiet w zabezpieczeniu społecznym - mówi Piotr Michał Kosmęda z kancelarii LEXdirekt Widziewicz Szepietowski Kancelaria Radców Prawnych sp. p.
- Wydaje się, że prawdziwy problem tkwi w narastającym kryzysie systemu ubezpieczeń społecznych. W celu utrzymania tego sytemu prawdopodobne jest zatem przesuwanie granicy wieku emerytalnego, co będzie prowadziło do powiększania się dysproporcji wpłacanych do ZUS środków i sumy świadczeń wypłacanych emerytom. Wydaje się, że tego typu ustawodawcza inicjatywa mogłaby mieć zastosowanie jedynie z bardzo długim vacatio legis, tak, by dotyczyła jedynie tych osób, które nie wpłaciły jeszcze żadnej składki do ZUS. W innym przypadku doprowadzi to do naruszenia fundamentalnej dla porządku prawnego zasady zachowania praw nabytych.
Jedynym realnym i niepowodującym nieustannego drążenia kieszeni ubezpieczonych tym quasi-podatkiem jest likwidacja obowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego. Choć dzisiejsze programy obecnych w Parlamentarnie partii politycznych nie przewidują tego typu rozwiązania, to należy obserwować, czy wobec narastających problemów demograficznych nie pojawi się siła polityczna, która odważy się taką inicjatywę wdrożyć w życie. Osuwanie się po równi pochyłej wydłużania wieku emerytalnego nie może trwać wiecznie - uważa Piotr Kosmęda.






