ezpłatny e-book 5 dylematów prawnika in-house: interpretacje, ryzyka, wątpliwości Sprawdź analizy prawne ekspertów i odpowiedzi LEX Expert AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Sędzia Matras: Wybory I prezesa w Sądzie Najwyższym nic nie zmienią

Impasu, który obecnie trwa w Sądzie Najwyższym, nie zmieni wybór nowego I prezesa. Tym bardziej że prezydent Karol Nawrocki, co wynika z sygnałów jego otoczenia, nie zamierza akceptować ustaw, które mogłyby sytuację uzdrowić. Nowy skład Krajowej Rady Sądownictwa, gdy sędziów wybiorą sędziowie, również nie gwarantuje, że do sądów i SN trafią prawidłowo powołani sędziowie, bo prezydent może po prostu ich nie powołać. Skutkiem będą kolejne odszkodowania wypłacane przez Polskę w związku ze skargami m.in. do ETPCz – mówi Prawo.pl dr Jarosław Matras, sędzia SN.

Jaroslaw Matras

Sędzia Matras jest przewodniczącym zespołu Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury ds. ustawy o Sądzie Najwyższym.

Patrycja Rojek-Socha: Na stół prezydenta Karola Nawrockiego trafi lista pięciu kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego. Co to – w ocenie Pana Sędziego – może oznaczać dla SN?

Dr Jarosław Matras: Wydaje mi się, że nic się nie zmieni. Sytuacja, która obecnie jest, i która - powiedzmy wprost – jest fatalna dla ludzi, którzy mają swoje sprawy w sądzie, a zatem i dla wymiaru sprawiedliwości, będzie się niestety utrzymywała, albowiem ma niewiele wspólnego z obsadą stanowiska pierwszego prezesa SN. Tu potrzebne byłyby nowe regulacje prawne. Jeśli zaś chodzi o szansę na wyjście z impasu w drodze procesu legislacyjnego, to jestem pesymistą. Mamy bowiem prezydenta, który kierując się nieprawnymi przesłankami zawetował nowelę o Krajowej Radzie Sądownictwa, tę samą, która miała przywrócić jej konstytucyjny charakter. Co więcej, na to jak widzi wymiar sprawiedliwości prezydent wskazuje jego własny projekt pod hasłem rzekomej naprawy sądownictwa, a tak naprawdę projekt tak rażąco naruszający prawo, że trudno wprost uwierzyć, iż prezydent może taki projekt upublicznić, a nie tylko złożyć go do Sejmu. Przy czym, przypomnijmy, mówimy o projekcie, w którym sędziowie mają być karani m.in. za przestrzeganie prawa międzynarodowego, które jest częścią naszego prawa, w tym za respektowanie orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Trybunału Sprawiedliwości UE, które to trybunały wykładają treść norm konwencji i traktatów, które przecież polska ratyfikowała i ma obowiązek ich przestrzegać. Prezydent także wie, iż ma obowiązek ich przestrzegać. Tymczasem jak wygląda to w tym projekcie widzimy. Zgadzam się z tymi, którzy z uwagi na treść tego potworka prawnego twierdzą, że nie chodzi o rzeczywiste wprowadzenie tego projektu w życie, ale chodzi o nastraszenie środowiska sędziowskiego. Rozczaruję pana prezydenta. Mieliśmy już ustawę kagańcową i przeżyjemy kolejne ustawowe bezprawne groźby.

Więc jeśli taka jest postawa prezydenta i jego otoczenia, takie postrzeganie przez nich roli sędziów, to trudno mieć nadzieję na jakiekolwiek zmiany. Tym bardziej, że i szansa na odrzucenie weta prezydenta jest praktycznie żadna. Poprzednia władza, a obecna opozycja, nie będzie chciała przecież oddać tego, co – jak jeden z polityków prominentnych wówczas mówił – było do zdobycia, a zatem obsady najważniejszego sądu w Polsce z udziałem neo-KRS, w tym Izby Kontroli oraz Izby Odpowiedzialności Zawodowej. No dodam na końcu, że według szefa kancelarii prezydenta jesteśmy antypaństwowymi, bo nie poszliśmy na zgromadzenie ogólne. No zaraz pewnie padną słowa jeszcze mocniejsze. No to czego oczekiwać w takim układzie?

Czytaj też w LEX: Oddając głos sędziom: opinie sędziów co do statusu sędziów powołanych po 2017 r. – badanie empiryczne >

Innymi słowy Izby Odpowiedzialności Zawodowej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych pozostaną?

W tym momencie trudno założyć, że uda się doprowadzić do zmian zakładających ich likwidację – i to mimo, powtarzam, orzeczeń unijnych trybunałów, które na taką potrzebę wskazują co do IKNiSP, i co więcej, gdzie Komitet Rady Europy rekomendował władzom Polski systemowe uregulowanie tych kwestii. Jak mamy w zgodzie z Konwencją o Ochronie Praw Człowieka uregulować te kwestie, skoro prezydent na to się nie zgadza i uważa, że sędziowie nie mogą wybierać sędziów do KRS, bo to oddanie głosu korporacji sędziowskiej. Co więcej dodać? Co do IOZ, to będę wstrzemięźliwy, bo reprezentuję w sprawach dyscyplinarnych jeszcze kilkoro sędziów, którzy mają tam sprawy. Nie chcę im zaszkodzić, wypowiadając się na temat IOZ. Jedno jest pewne, nie da się tam zbudować dwóch składów sądzących, które mogłyby zostać ocenione jako sąd (jest tylko dwóch sędziów, których powołania są prawidłowe w kontekście wymogu konstytucyjnego), a skoro tak, to chyba wszystko jasne. Zresztą chyba widać co się dzieje w tej izbie i jak sprawy idą, a raczej nie idą, w określonych segmentach, co czyni system dyscyplinarny i postępowanie immunitetowe niewydolnymi.

Czytaj też w LEX: Dochodzenie przestrzegania standardów praworządności przed europejskimi trybunałami oraz sądami krajowymi (wyniki eksploracyjnych wywiadów z ekspertami – praktykami i akademikami w Polsce) >

 

A podział między sędziami?

Jeżeli chodzi o kwestie wewnętrzne w SN, to uważam, że podział na grupy sędziów tzw. starych i neo (powołanych przy udziale prawidłowo i wadliwie ukształtowanej KRS) będzie dalej trwał w SN, bo to nie jest nasze widzimisię i kwestia naszego dobrego lub złego nastroju, albo tego, czy to się komuś podoba, czy nie, czy ktoś, tzw. przeciętny obywatel, to rozumie, czy tego nie rozumie. To już trwa kilka ładnych lat i nie jest dziwne, że obywatele tego już nie bardzo rozumieją; mają swoje życie i swoje problemy i tylko część z nich ma sprawy w sądzie i dopiero widzą w praktyce te problemy jak przyjdą do sądu. Przecież nasza postawa nie była spowodowana chęcią przypodobania się komukolwiek, albo poszukiwaniem poklasku, a tym bardziej dbania o swój dobrostan. Chodziło i chodzi dalej o to, by przestrzegać prawa - w tym norm prawa międzynarodowego, które nie tylko że tworzą porządek prawny krajowy, ale mają prymat nad ustawami, jeśli ustawy są w kolizji z normami konwencji czy traktatów – nawet jeśli odbiorca tego prawa nie rozumie wszystkich jego aspektów, ale ma mieć prawo do sądu. W tym zakresie nic się nie zmieniło, więc i nic nie zmieni się dalej. Żadne uchwały podejmowane przez tzw. neo-sędziów tego także nie zmienią, albowiem niezależnie od tego czemu one służą (albo raczej komu), nie mają one prymatu uchwał Sądu Najwyższego.

Wracając natomiast do pytania o wybory I prezesa, to dodam, że niektórzy sędziowie uważają, że nowy I prezes SN, który ze względu na wadliwość powołania nie może wydać żadnego orzeczenia jako sąd, jeszcze bardziej pogłębi radykalizm tzw. neo-sędziów w dążeniu już nie do przejęcia Sądu Najwyższego, albowiem strukturalnie przy pomocy prezydenta Andrzeja Dudy już go zdobyli, ale do wpływu na zarządzanie wszystkimi sprawami w SN. Przekonuje choćby już to, że podpisanie oświadczenie co do odmowy uczestnictwa w wyborach I prezesa przez jednego z sędziów – przewodniczącego wydziału w Izbie karnej skończyło się jego odwołaniem.

Czytaj też w LEX: Kryzys obowiązywania Konstytucji RP >

A czy w takim razie nie nastąpi pewna marginalizacja SN, podobnie jak wygląda to z Trybunałem Konstytucyjnym?

Powtórzę. Ze względu na stanowisko prezydenta nie możemy liczyć na zmiany ustawowe, które sytuację w SN mogłyby uzdrowić. Pewnie zresztą prezydent rozumie inaczej uzdrowienie sytuacji, skoro chce w swoim projekcie karać za przestrzeganie traktatów unijnych lub konwencji o ochronie praw człowieka. Co więcej, w mojej ocenie dużej części środowiska politycznego zależy na takim, a nie innym składzie SN i na dalszym działaniu Izby Odpowiedzialności Zawodowej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Przypomnijmy, że to za czasów poprzedniej władzy doszło – dzięki wadliwie ukształtowanej KRS – do swoistego ataku na Sąd Najwyższy przy pomocy prawników, którzy zostali powołani do tzw. nowych izb. A jaki to ma skutek? Taki, że nieraz można z góry przewidzieć, jakie orzeczenie w danej sprawie, ważnej dla określonej opcji politycznej, zapadnie w TK czy w „nowych” izbach. W TK zawsze zapada orzeczenie, które jest zgodne z wnioskiem tej opcji, która zresztą niektórych swoich czynnych i istotnych polityków w TK umieściła. Czy Pani Redaktor ma wątpliwości, jakie orzeczenia zapadną np. w sprawie wniosku o zbadanie konstytucyjności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (wniosek posłów PIS), czy w sprawie wniosku o zbadanie konstytucyjności przepisów  ustawy o KRS?

Czytaj: KRS chce zabezpieczyć "nowych" sędziów, którzy do niej kandydują>>

Nie po to obsadzono TK tak, jak obsadzono, aby takie wątpliwości mieli autorzy wniosków. Tak bywało już co do niektórych spraw w SN. Jak był normalny skład Sądu Najwyższego, to orzeczenie było inne niż wtedy, gdy tę samą sprawę rozstrzygała IKNiSP – np. sprawa posłów Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego. Grupa sędziów powołanych do SN przed 2018 r., czyli przy udziale konstytucyjnej KRS, jest coraz mniejsza i z biegiem czasu będzie się kurczyła. Wtedy – moim zdaniem – SN będzie coraz bliższy obecnej formuły Trybunału Konstytucyjnego, jako organu, który nie respektuje prawa unijnego, unijnych traktatów, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Równocześnie nie możemy zapominać, że to nie jest tylko problem sędziów, Sądu Najwyższego czy szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości. Bo za to, co się dzieje w SN, odpowiada całe państwo, płacąc choćby odszkodowania zasądzane przez ETPCz. Przypomnę, że TSUE nie traktuje neo‑sędziów jako sądu i nie udziela odpowiedzi na pytania prejudycjalne. Jeśli wszyscy w SN będą mieli taki status, to okaże się, iż SN w Polsce nie jest sądem, albowiem nie spełnia warunku traktatowego skutecznej ochrony prawnej. Będziemy zatem poza Unią w sferze ochrony sądowej w zakresie właściwości SN, tylko dlatego, iż dla kogoś jest cenniejsze, aby mieć taki SN, jaki zbudowano na podstawie ustawy o SN z 2017 r., niż zapewnić obywatelom prawo do sądu także na poziomie unijnym.
 

Nowa Krajowa Rada Sądownictwa sprawy nie rozwiąże? Choćby przez zasilenie SN przez nowych sędziów?

Teoretycznie, gdyby prezydent Karol Nawrocki nie zawetował nowelizacji o KRS, mogłoby to się udać. I nie chodzi jedynie o SN. Dzięki temu ruszyłaby machina nominacyjna prawie tysiąca etatów sędziowskich, w przypadku których konkursy – ze względu na wadliwość KRS – zostały zamrożone. Mówimy o 10 proc. sędziów. Niestety prezydent ustawę zawetował, więc wybór do Rady ma się odbywać według planu B. Czy ten plan się powiedzie i co istotne – czy zaopiniowanych przez tak ukształtowaną KRS sędziów powoła prezydent? Tu mam obawy. Wystarczy posłuchać, co mówi jego otoczenie, wskazując, że wybór sędziów przez sędziów nie ma umocowania w przepisach. To zapytam więc… A mają oparcie w ustawie o SN np. prawybory kandydata w Izbie Cywilnej? One się przecież odbyły. Media to podały. Kandydat (prof. Mariusz Załucki) zdobył 60 proc. poparcia. A czy takie prawybory nie naruszają ustawy o SN? Czy zatem taki kandydat jest skutecznie przedstawiony, skoro było coś o czym nie ma mowy w przepisach ustawy o SN? Dla mnie tak, bo czego ustawa nie zabrania wprost, to jest to legalne. Ale polityka to nie prawo, więc dla polityki można i takie dziwne opowieści przedstawiać i grozić prezesom sądów apelacyjnych, którzy są uprawnieni do zwołania zgromadzeń.

Więc znowu wszystko może się rozbić o politykę i nawet jeśli KRS zostanie ukształtowana w taki sposób - zgodnie z duchem Konstytucji, z uwzględnieniem głosu środowiska sędziowskiego - to powołań sędziowskich zapewne nie będzie, bo prezydent będzie uznawał dalej neo-KRS, który niczym nowotwór osłabił i wyniszczył organizm wymiaru sprawiedliwości tak, iż teraz nie tylko kroplówka jest potrzebna. Dla niektórych ważniejsze jest to, by utrzymać w tym obszarze bałagan niż by zapewnić obywatelom prawo do sądu i pewność, że w ich sprawie orzeka sędzia.

Czytaj: Prof. Załucki: Społeczeństwo ma dość analiz, kto jest, a kto nie jest sędzią SN>>

Na jakim etapie są obecnie prace nad ustawą o SN?

W tym momencie mogę powiedzieć, że to już w rękach polityków. Komisja Kodyfikacyjna Ustroju Sądownictwa i Prokuratury projekt przygotowała, przedłożyła ministrowi. Czy jest szansa na akceptację prezydenta? Trudno powiedzieć, ale uważam, że projekt powinien przejść ścieżkę legislacyjną. Jako Komisja zaczynamy powoli pracę nad jedynym segmentem, który w tej ustawie został - przepisami wprowadzającymi. One nie zostały dołączone do projektu nowej ustawy o SN, bo – przypominam – w Sejmie jest jeszcze tzw. ustawa praworządnościowa, regulująca status sędziów powołanych od 2018 r.

Czytaj też w LEX: Znaczenie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dla naprawy wymiaru sprawiedliwości po kryzysie praworządności w Polsce >

 

Czy ja dobrze rozumiem, że przepisy przejściowe mają regulować m.in. status sędziów powołanych od 2018 r. do SN?

Jeśli ustawa praworządnościowa zostanie zawetowana, a zapewne tak się stanie, to tak. Dlatego jeszcze z tymi przepisami przejściowymi czekamy. Musimy przyjąć jakąś optykę w zakresie przepisów przejściowych i przepisów końcowych, w kontekście osób, które obecnie orzekają w Izbie Kontroli i w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, zakładając różne scenariusze.

Czytaj też w LEX: Wpływ Krajowej Rady Sądownictwa na status prawny asesorów sądowych i nowo powoływanych sędziów >

Polecamy książki prawnicze