Rozwodzisz się? Pomyśl też o swoim dziecku, bo konflikt między rodzicami mu nie służy - tak w skrócie można podsumować podejście części pełnomocników do spraw rozwodowych. Podkreślają, że są pełnomocnikami rodzinnymi, a to zobowiązuje, bo jak wynika z tej nazwy, mają wspomagać, chronić nie tylko swoich dorosłych klientów, ale też ich dzieci. 

To dość duża zmiana w podejściu do spraw rozwodowych, która coraz częściej, podobnie jak choćby mediacje rozwodowe, wybrzmiewa na rynku prawnym. A o tym, że polskie rozwody, trwają często latami, że trzeba je utemperować, wiadomo nie od dziś. Dostrzega to również Ministerstwo Sprawiedliwości, które proponuje m.in. wprowadzenie rodzinnych postępowań informacyjnych, właśnie po to - jak zapewnia - by rozwodzący się zaczęli rozmawiać. Prawnicy uważają jednak, że istotna jest tu rola pełnomocnika, bo to on, już w momencie gdy klient do niego przychodzi, ma możliwość wpłynięcia na to jak rozwód będzie przebiegać. 

Czytaj: Romanowski: Zmieniamy prawo rodzinne, by chronić dzieci i usprawnić postępowania>>
 

Chronisz dzieci - niech rynek to zobaczy

Zamysłem akcji przyznawania kancelariom certyfikatu "Kancelarii Przyjaznej Dziecku" jest pokazanie, że to właśnie one stawiają w sprawach rodzinnych także na ochronę dzieci. Zgłoszenia przyjmowane są do 31 stycznia 2022 r. - pod pod adresem: Konkurs Kancelaria Przyjazna Dziecku - Akademia Dobrego Rozstania (akademiarozstania.pl). Certyfikaty zostaną wręczone podczas uroczystej ceremonii 1 czerwca 2022 r.

- Celem jest włączenie i zachęcenie zarówno adwokatów jak i radców prawnych do zapoznania się ze "Standardami pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców” i wdrażanie ich w swojej praktyce zawodowej. Ponadto, co nie jest jeszcze powszechnie stosowane, “Kancelaria Przyjazna Dziecku” ma być miejscem, w którym mecenasi współpracują w ramach prowadzonych spraw rodzinnych również z mediatorami i psychologami, zapewniając w ten sposób rozstającym się rodzinom kompleksową opiekę w tak trudnej i niestety stresującej sytuacji - mówi w rozmowie z Prawo.pl adwokat Robert Ofiara. 

Wyjaśnia, że chodzi o świadomość i podejście adwokatów i radców. - Powinni mieć przekonanie, że mogą się wyspecjalizować w tym zakresie i dzięki temu lepiej obsługiwać swoich klientów. A to z kolei oznacza, że będą mieć ich więcej. O czym mówię? Adwokat zajmujący się sprawami rodzinnymi powinien mieć też wiedzę z zakresu psychologii, wiedzieć jak przebiegają etapy konfliktu, etapy rozwojowe dziecka. Wtedy będzie mógł przekonać klienta, że warto skorzystać z innej drogi, uzyskać wsparcie np. psychologa i zakończyć konflikt, porozumieć się z drugą stroną. To zależy również od tego czy prawnik wzbudzi zaufanie czy nie - wskazuje. 

 

Pytany o pomysł ministerstwa dotyczący postępowań informacyjnych, Robert Ofiara wskazuje, że na początku swojej praktyki uczestniczył w spotkaniach pojednawczych. - To może być czymś pozytywnym, ale pod warunkiem, że pełnomocnicy i sędziowie będą wiedzieli jak zainteresowanym pomóc. Na przykład jeśli nie ma pewności rozstania, to jak rodzinę wspomóc. Jeśli sędzia będzie miał wiedzę o instrumentach psychologicznych, to to może zadziałać, jeśli jednak będzie automatycznie kierować na mediacje to takie postępowania nic nie zmienią, tylko przedłużą rozwody - podkreśla. 

Czytaj: Najpierw rozmowa, potem rozstanie - MS chce utemperować polskie rozwody>>

Pełnomocnik z zasady ma chronić najsłabszych 

Warto przy tym wskazać, że część pełnomocników, podkreślając że są pełnomocnikami rodzinnymi, właśnie w ten sposób działa. Mówi o tym choćby Aleksandra Ejsmont, radca prawny, specjalizująca się w prawie rodzinnym. 

-  Myślę, że istotna jest instytucja o której ja zawsze mówię, także w kontekście tego jak sama postrzegam to co robię,  czyli pełnomocnik rodzinnym. Na czym powinna polegać jego specyfika? Owszem, reprezentuje swojego dorosłego klienta, czyli rodzica, ale ma z nim pracować w taki sposób, żeby w jak największym zakresie zabezpieczyć interesy dziecka - mówi, pytana o certyfikaty dla kancelarii. 

Wyjaśnia, że to oznacza, iż taki pełnomocnik analizuje z klientem, czy aby to na pewno rozwiązanie, które widzi, jest zgodne z dobrem jego dziecka. - Patrząc z boku, mając doświadczenia w prowadzeniu różnych spraw rodzinnych, możemy przecież pokazać klientowi inną perspektywę i spróbować wskazać rozwiązania, które będą lepsze dla dziecka, bezpieczniejsze dla niego, chroniące przed konfliktem. Sprawy rodzinne są bardzo specyficzne. Często słyszę także w wypowiedziach publicznych prawników prowadzących sprawy rodzinne, że nadrzędny dla nich jest interes klienta, w rozumieniu osoby dorosłej. I tu moim zdaniem jest problem. Bo brakuje perspektywy dziecka, jego potrzeby gdzieś umykają. Są na dalszym planie - mówi.

Tymczasem - jak dodaje - z istoty bycia pełnomocnikiem rodzinnym powinno wynikać to, że stoi on na straży interesów dziecka i je chroni. - My przecież wykonujemy zawód zaufania publicznego i dlatego analizując różne rozwiązania powinniśmy chronić tych najsłabszych, tych którzy w tych procedurach sądowych często są niesłyszalni - podsumowuje Aleksandra Ejsmont.