Dyskusję nad działaniami policji wzbudziła w ostatnim czasie choćby sprawa śmierci Ewy Tylman. Oskarżony o jej zabójstwo Adama Z., został uniewinniony przez sąd pierwszej instancji, sąd apelacyjny uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania - w listopadzie proces ma ruszyć od nowa. Rozmówcy Prawo.pl nieoficjalnie podkreślają jednak, że takich sytuacji można by uniknąć gdyby ograniczyć błędy popełniane na etapie pierwszych czynności operacyjno – rozpoznawczych w sprawach o zabójstwo.

- Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu należą do kategorii zbrodni, co do zasady o najwyższym zagrożeniu karą. Dlatego proces wykrywczy takich przestępstw powinien być szczególny, to znaczy powinien zostać przeprowadzony przez najbardziej doświadczonych, a przede wszystkim przeszkolonych w tym kierunku funkcjonariuszy policji - wskazują. 

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Legalność oraz wadliwość dowodów uzyskanych z wyników czynności operacyjno–rozpoznawczych >

Dodają równocześnie, że nie chodzi tu o stosowanie najnowocześniejszego sprzętu czy technik rodem z amerykańskich seriali, ale choćby o sposób, przygotowania się i w końcu przeprowadzenia rozmowy z jeszcze domniemanym sprawcą zabójstwa. Tu pojawiają się też głosy prawników i RPO, którzy od dawna apelują o zmiany umożliwiające kontakt zatrzymanego z obrońcą od samego początku. 

 


"Nastawieni na sukces" - za wszelką cenę 

Jacek Kudła, ekspert w zakresie m.in. czynności operacyjnych wskazuje, że w sprawach o zabójstwo, szczególnie istotne są pierwsze czynności operacyjno-rozpoznawcze prowadzone przez policję. - Często to od tego etapu zależy dalszy bieg sprawy i to, czy sprawcę uda się skazać czy nie. Tu jest ważna kwestia przygotowania się w takim znaczeniu, że policjant, który prowadzić będzie następnie rozmowę z potencjalnym sprawcą, powinien być na miejscu zdarzenia, powinien uczestniczyć w oględzinach, zbierać wszystkie informacje, która z tego miejsca można kolokwialnie mówiąc "wyciągnąć" - mówi. 

Dodaje, że może to trwać wiele godzin, ale zasada powinna być taka, że do momentu zakończenia zbierania informacji "nie siadamy do rozmowy z podejrzewanym". - Przygotowanie policjanta ma kluczowe znaczenie, luki mogą prowadzić do błędów, które później w procesie są już nie nadrobienia - wskazuje Kudła.  

Czytaj w LEX: Aspekty prawne wykorzystania informacji od poufnych osobowych źródeł informacji, o których mowa w art. 22 ustawy o Policji >

Podkreśla, że to nadal jeden z podstawowych błędów policjantów. - Zdarza się, że pod presją czasu, zapominają o tym, że powinni pracować na poszlakach, dowodowych, a nie liczyć na to, że zatrzymany się przyzna. To jest zresztą szerszy problem przygotowania do wywiadu operacyjnego i policjanci powinni być w tym zakresie szkoleni - mówi.

Funkcjonariusze nieoficjalnie przyznają, że zdarza się przekraczanie granic. Presja szczególnie w sprawach medialnych jest na tyle duża, że nadal zdarza się "dociskanie zatrzymanego". - Jeśli słyszę o tym, że podejrzany przyznał się po pięciu minutach rozmowy z policjantami, to moje pierwsze odczucie jest takie, że przebiegło to nie tak jak powinno. Bo w tych sprawach nie chodzi tylko o przyznanie się. Wiadomo, że z tego można się później wycofać - mówi jeden z nich.  I dodaje, że takie naciski, wpływanie na podejrzewanego skutkuje problemami na...dalszym etapie sprawy.

 


Jak rozmawiać z podejrzanym? Wzorem...FBI

Rozmówcy Prawo.pl podkreślają, że rozmowa z podejrzewanym jest w takich sprawach kluczowa, a w związku z tym musi być w sposób odpowiedni przygotowana. Wskazują tutaj choćby na praktyki stosowane przez FBI. 

Podstawą - w ich ocenie - jest perfekcyjne przygotowanie się do rozmowy. A najważniejsze jej punkty to m.in.: moment nawiązania kontaktu, obserwacja zachowań niewerbalnych, budowa relacji, wstępna ocena osoby w zakresie sensorycznych typów uczenia się: wzrokowiec, słuchowiec, kinestetyk, budowa normy osobowości, zbudowanie relacji, stała obserwacja zachowania rozmówcy, stosowanie technik aktywnego słuchania, elastyczne przeprowadzenie rozmowy, bieżące dostosowanie się do zmian sytuacji podczas rozmowy, przygotowanie rozwiązań, empatia i przedstawienie przez funkcjonariusza tzw. złej lub dobrej opcji. 

Czytaj: Polska zabójczyni - narzędziem nóż, ofiarą kat>>
 

Co więcej - zgodnie z tymi założeniami - gdy zachowania niewerbalne rozmówcy będą wskazywały, że rozumie co się do niego mówi i nie chce już dalej kłamać, istotne jest uspokojenie go, a następnie wysłuchanie, co ma do powiedzenia o zdarzeniu, którego dokonał.  Emocje - w ich ocenie - powinno się tonować także wtedy gdy rozmówca już się przyznał i przedstawił przebieg zdarzenia. 

Tu pojawia się kolejna kwestia. RPO w niedawnym piśmie skierowanym do Komendanta Głównego Policji wskazuje, że w Polsce nadal brakuje jednolitych standardów i gwarancji chroniących osoby zatrzymane przed torturami. I wymienia prawo do informacji, dostęp do prawnika, wstępne badania lekarskie wszystkich zatrzymanych, prawo do osobistego powiadomienia wybranej przez siebie osoby o zatrzymaniu i miejscu pobytu oraz dostęp do pomocy tłumacza.

Czytaj w LEX: Pozyskiwanie i wymiana informacji podczas stosowania metod pracy operacyjnej w państwach członkowskich UE >

Czas na krajowy zespół  

Krokiem do rozwiązania problemu - w ocenie Jacka Kudły - byłoby powołanie krajowego zespołu, który zajmowałby się najpoważniejszymi, najbardziej bulwersującymi sprawami, jak choćby zabójstwa dzieci ze szczególnym okrucieństwem, podejrzenie działania seryjnego zabójcy, czy sprawy, które są szczególnie trudne do wykrycia. 

- Zadaniem zespołu byłoby też przygotowanie wybranych funkcjonariuszy w kraju. Co ważne, ci policjanci powinni być na miejscu od samego początku. Takie przygotowanie jest kluczowe - powtarzam - podczas rozmowy z podejrzewanym, tego nie dadzą przekazane ustalenia innych policjantów. I oczywiście nie chodzi o to by grupa funkcjonariuszy przejmowała do prowadzenia wszystkie zabójstwa, ale by stworzyć system, procedury, wyszkolić kolejnych policjantów i ograniczyć - w efekcie - błędy popełniane na tym etapie - dodaje.  - Do takich rozmów z podejrzanym nie może siadać funkcjonariusz o małym doświadczeniu. Chodzi o wypracowanie pewnego mechanizmu - wskazuje Kudła. 

 


Uzasadnienie oskarżenia też mogłoby by pomóc

Natomiast sędziowie zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt dotyczący wszystkich spraw karnych. W ich ocenie istotny wpływ na pracę i policjantów i prokuratury miałoby choćby sporządzanie uzasadnienia aktu oskarżenia. 

- Miałem ostatnią sprawę przekazaną z innego sądu. Oskarżonych był ponad 100 osób, chodziło o zakup pirackich programów. Część poddała się karze, innych sąd obsądził, pozostałe sprawy wyłączył kserując - w każdym przypadku - 42 tomy akt i przekazując sądom. Prokurator - zgodnie z przyjętą tendencją skierował akt oskarżenia, w którym opisał czyny i nie napisał uzasadnienia. Co jest w mojej ocenie absurdem, bo uważam, że uzasadnienia aktu oskarżenia powinno być sporządzane - mówi sędzia Arkadiusz Krupa z Sądu Rejonowego w Łobzie. 

Czytaj: Formularze uzasadnień jak sudoku dla sędziów - problemy aż do kasacji>>

W jego ocenie skutkiem jest m.in. to, że policja nie realizuje podstawowych elementów wymiaru sprawiedliwości, które później naprawia sąd. - Jest jedynie wskazanie na dowody. I kolejna kwestia sędziemu zajmuje wiele godzin odnalezienie w takiej liczbie akt konkretnych wyjaśnień, a musi też znaleźć i przypasować do oskarżonego, którym się zajmuje, konkretne dowody. Prokurator wskazał je wszystkie, ale zbiorczo. Gdyby sąd dysponował aktem oskarżenia, w którym dowody są grupowane pod adresem każdego z oskarżonych, to po wyłączeniu mógłby przekazać nam jedynie część sprawy. Pytanie dlaczego nakłada się na sądy kryteria przejrzystości i pewnego standardu, skoro są one zlekceważone na etapie pracy policji i postępowania przygotowawczego? - dodaje.  

Czytaj w LEX: E-rozprawa w sprawach karnych w związku z regulacjami z tarczy 4.0 >