14-latek wysłał koleżankom sms-a z linkiem do pornografii - trafił do "rejestru pedofilów"
Nastolatek stanął przed sądem dla nieletnich za wysłanie koleżankom sms-a z linkiem do pornografii. Tłumaczył to „głupim żartem”. Sąd zastosował wobec niego środek wychowawczy – zobowiązał do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek. Chłopak z urzędu został jednak wpisany do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Dopiero po interwencji RPO go wykreślono.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich co rusz wpływają tego typu sprawy, podobnie zresztą jak do Rzecznika Praw Dziecka. Ich wspólnym mianownikiem jest to, że chodzi zazwyczaj o drobne sprawy, a rodzice i nastolatkowie dowiadują się o wpisie, gdy już jest dokonany. Bo - co również ważne - umieszczenie w rejestrze następuje z mocy prawa. Dopiero jeśli sąd uzna, że w danym przypadku (z różnych przyczyn) danych sprawcy nie należy upubliczniać, wydaje w tej sprawie postanowienie.
W tej sprawie Rzecznik wskazał, że sąd nie orzekł któregokolwiek środka służącego długotrwałej kontroli i resocjalizacji nieletniego. Zastosował łagodny środek wychowawczy, uznając, że charakter czynu popełnionego przez nastolatka nie świadczy o utrwalonych predyspozycjach wymagających korekty, i że wystarczy jednorazowa interwencja sądu. - Te same względy powinny przemawiać za tym, aby danych nieletniego nie umieszczać w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, który zasadniczo jest rejestrem osób stanowiących trwałe zagrożenie. Takim osobom nie wystarczy zobowiązanie do poprawnego zachowania się względem pokrzywdzonych, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności - podkreślił.
Czytaj: Nastolatka w rejestrze pedofilów? RPO ma wątpliwości>>
Informacja z rejestru jak kubeł zimnej wody
Problem jest poważny, bo zgodnie z ustawą, która rejestru dotyczy, usuwanie danych nieletnich następuje co do zasady 10 lat po ukończeniu przez nich 18. roku życia. Oznacza to, że niejednokrotnie informacje o nich są w rejestrze znacznie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich. Co ważne, w myśl tej samej ustawy do rejestru może trafić nieletni wobec którego zastosowano środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze. Czyli i za link do filmu, i za gwałt.
- O wpisaniu do rejestru przestępców seksualnych nie informuje się w trakcie postępowania ani rodziców sprawcy/ sprawczyni, ani samych nieletnich sprawców. Wpadają oni zatem w swoistą pułapkę proceduralną, gdyż dowiadują się o tym skutku już po uprawomocnieniu się orzeczenia, gdy przychodzi zawiadomienie o dokonanym wpisie. A wtedy działanie jest bardzo utrudnione. Po pierwsze przedstawiciele ustawowi nieletniego nie mają możliwości wniesienia środka odwoławczego od prawomocnego postanowienia, a po drugie – w samym postanowieniu nie ma mowy o Rejestrze, bowiem wpis do niego następuje z mocy prawa – tym samym w postanowieniu nie ma rozstrzygnięcia, które można byłoby zaskarżyć. Nie można apelować od czegoś, czego w postanowieniu nie ma. Mamy obecnie co najmniej kilka takich wniosków o wystąpienie o zmianę orzeczenia w takiej sprawie - mówi radca prawny Michał Kubalski, naczelnik wydziału prawa rodzinnego w Biurze RPO.
Dodaje, że często chodzi o jednorazowe wybryki, wysłanie linka do strony pornograficznej, czy zdjęcia. - Nastolatek przyznaje się, że jednorazowo wysłał smsa z takim linkiem, dostaje środek polegający na upomnieniu czy zobowiązaniu do przeprosin i zaprzestania takich czynów, i wszyscy sądzą, że to koniec. A wtedy przychodzi zawiadomienie, że nieletni został wpisany do rejestru przestępców seksualnych. A trzeba pamiętać, że dane w przypadku nieletnich pozostają w rejestrze do 10. roku po uzyskaniu pełnoletności. Więc zazwyczaj do 28. roku życia. A może chodzić o nieletniego, który w chwili popełnienia czynu miał na przykład 12 lat. RPO wielokrotnie występował w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości, nawet premier po prośbie Rzecznika przekazał MS polecenie udzielenia odpowiedzi, i dalej odpowiedzi nie ma - wskazuje.
Kluczowy wniosek o niewpisywanie do rejestru
Prawnicy podkreślają, że kuleje i świadomość stron i czasem sędziów. Ci ostatni wydając postanowienia w sprawie nieletnich - często ograniczające się do upomnienia, czy zobowiązania do udziału w terapii, nie informują o "rejestrowych" konsekwencjach, kończą sprawę. Formularz, w którym jest do zaznaczenia okienko z pytaniem, czy był wniosek o rezygnację z wpisu do rejestru, czasem wypełniają nie sędziowie, lecz sekretariaty. Jak wynika z naszych doświadczeń i wpływających do Biura skarg, sędziowie często mogą nawet nie uświadamiać sobie, jakie długotrwałe i dalekosiężne mogą być konsekwencje orzeczenia w takiej sprawie - dodaje Kubalski.
Wskazuje, że RPO ratuje sytuację, składając wniosek o przystąpienie do postępowania, wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o niewpisywanie do rejestru – oczywiście, o ile do RPO wpłynie stosowna skarga i o ile waga czynu i sytuacja nieletnich sprawców za tym przemawia.
- Sądy to zazwyczaj akceptują, natomiast w mojej ocenie to mocno nieprawidłowa sytuacja, że obywatel nie może samodzielnie podjąć działań, tylko musi szukać ratunku u RPO, bo albo upłynął już termin, albo można uznać, że go w ogóle nie było, bo informacji o wpisie nie ma w postanowieniu - wskazuje mecenas.
Rejestr to nie miejsce dla nastolatka?
Prawnicy podkreślają, że może warto się zastanowić nad tym, czy wpisywanie nieletnich do rejestru przestępców na tle seksualnym jest zasadne. - W mojej ocenie ta kwestia powinna być ponownie przedyskutowana. Bycie osobą małoletnią, to jest ważny czas w życiu człowieka, kiedy kształtuje się jego osobowość, charakter, funkcjonowanie w społeczeństwie i poznaje on normy obowiązujące w otaczającym świecie. I jest pytanie, czy rejestr jest w ogóle dobrym narzędziem w takich sprawach. Bo wiąże się z nim duża stygmatyzacja, a przecież celem postępowania w sprawach nieletnich jest wychowanie i resocjalizacja w najbardziej drastycznych przypadkach. Nie jestem pewna czy stosowanie wpisu do rejestru można traktować jako rozwiązanie wychowawcze - mówiła Prawo.pl adwokat Monika Horna-Cieślak.
Czytaj: Od ośrodka wychowawczego po więzienie - wadliwy system psuje dzieci>>
I dodawała, że problematyczny jest też czas obowiązywania tego wpisu. - Jest to bardzo długotrwałe i dotyczy etapu wchodzenia w dorosłość, kształtowania przyszłości - wskazywała. W jej ocenie, jeżeli już to takie przepisy powinny zostać doprecyzowane m.in. poprzez wskazanie w jakich przypadkach, przy jakich czynach i na jaki czas.
- Jeżeli doszlibyśmy do wniosku, że tak - wpis w niektórych przypadkach jest zasadny, to powinno to być na o wiele krótszy okres i nie w sprawach drobnych, w których sąd stosuje jedynie środki wychowawcze. Być może w przypadku środków poprawczych - czyli gdy mamy do czynienia z gwałtem lub powtarzającymi się czynami na tle seksualnym. Bo środek wychowawczy - przypominam - ma co do zasady wychowywać - wskazała.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








