Skoro nie została uchwalona nowa ordynacja podatkowa, to tym bardziej należy dokonać korekty dotychczasowej wykładni wielu obecnie obowiązujących przepisów.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że nową ordynację zamierzano wprowadzić głównie po to, aby „uciec” od odpowiedzialności za notoryjne ograbianie obywateli/podatników z ich praw wskutek błędnego stosowania obecnie obowiązujących przepisów.

Zacznijmy od przedawnienia. Sądy, doktryna i oczywiście aparat podatkowy niemal za aksjomat przyjmują, że w obecnie obowiązującej ordynacji podatkowej w przepisach art. 70 dotyczących przedawnienia zobowiązania podatkowego nie ma podziału na termin przedawnienia do określenia zobowiązania i termin do poboru/egzekucji zobowiązania i że te terminy się wzajemnie przenikają. Co w sposób oczywisty z przedawnienia czyni fikcję. Najlepszym przykładem jest reprezentatywne stanowisko komisji kodyfikacyjnej, która przygotowała projekt nowej ordynacji podatkowej postulując z pełną powagą. Komisja zwracała uwagę, że projektowanej instytucji przedawnienia będzie towarzyszyć przebudowa jej konstrukcji. Będzie ona oparta o wyróżnienie przedawnienia prawa do wymiaru oraz przedawnienia poboru podatku.

 

Zdaniem komisji i jednolitej w tym zakresie doktrynie, w następstwie szeregu wyjątków od generalnej zasady jego gwarancyjna funkcja jest osłabiona. Taki stan rzeczy wynika m.in. z tego, iż możliwe jest wielokrotne przerywanie biegu tego terminu. Obecnie termin przedawnienia zobowiązań podatkowych może być bez ograniczeń przedłużany w związku z możliwością przemiennego i wielokrotnego jego przerywania i zawieszania, co oznacza, że w istocie rzeczy mamy do czynienia z instytucją pozorną. Brzmi bardzo ładnie, optymistycznie. Jest źle, bo przepisy są złe, ale my – komisja - je naprawimy. Ale czy rzeczywiście tak jest? No i czy będzie lepiej?

Jak jest w rzeczywistości?

Nigdzie w przepisach ordynacji ani w uzasadnieniu projektu ustawy ordynacja podatkowa nie jest napisane, że nie ma podziału na przedawnienie do wymiaru zobowiązania i przedawnienie do poboru zobowiązania podatkowego. Natomiast stanowisko, że nie ma podziału na przedawnienie do wymiaru i poboru jest powszechne w doktrynie, która w tym zakresie powtarza jedynie stanowisko sądu administracyjnego. A to stanowisko nigdy nie zostało solidnie uzasadnione prawnie. Nietrudno zauważyć, że jest ono bardzo korzystne dla opieszałego aparatu podatkowego. Jednocześnie takie stanowisko, czyni z prawa podatników do przedawnienia fikcję. Bo przedawnienie nastąpi po takim terminie, jakim będzie chciał organ podatkowy, podczas gdy decydować ma o tym prawo, a nie wola organu.

Jak analizować art. 70 ordynacji?

Uwzględniając to, że istotą sądowej kontroli administracji jest ochrona wolności i praw jednostki (podmiotów prawa) w stosunkach z administracją publiczną oraz budowanie i utrwalanie zasady państwa prawa i wyprowadzanych z niej standardów. Podstawową funkcją sądownictwa administracyjnego jest ochrona praw podmiotowych jednostki.

Biorąc powyższe pod uwagę przejdźmy do konkretów.

- Zgodnie z art. 70 par. 2 ordynacji, rozłożenie zaległości na raty zawiesza bieg terminu przedawnienia, zdaniem dotychczasowej sądowej wykładni zawiesza bieg terminu przedawnienia do wymiaru i do poboru zobowiązania, bo nie ma w artykule 70 rozdziału na przedawnienie wymiary i poboru.

Zobacz również:
Czy w Polsce tax morale to salto mortale? >>

Biała lista podatników VAT pomaga, ale tylko w teorii >>

Podczas, gdy jest oczywiste, że wydanie decyzji rozkładającej zaległość na raty może nastąpić jedynie wtedy, gdy zobowiązanie jest już ostatecznie określone. Nie może, więc zawieszać terminu przedawnienia do określenia zobowiązania, a jedynie do jego poboru. Przyjęcie odmiennej wykładni jest nie tylko nielogiczne, ale całkowicie sprzeczne z powyżej przedstawionymi konstytucyjnymi funkcjami sądu administracyjnego. Sąd nie może działać na szkodę podatnika, sąd ma chronić jego praw.

- Zgodnie z art. 70 par. 6 pkt 2 ordynacji, zaskarżenie decyzji przez podatnika do sądu administracyjnego zawiesza bieg terminu przedawnienia. Zawiesza bieg terminu przedawnienia do wymiaru, a nie do poboru. Celem tego przepisu jest, aby w sytuacji, gdy sąd administracyjny uchyli, jako częściowo niezgodną z prawem zaskarżoną decyzję to organ będzie miał „czas” na wykonanie wyroku sądu i wydanie zgodnej z prawem decyzji. Natomiast absurdem jest wyciąganie wniosku, że skorzystanie przez obywatela z konstytucyjnego prawa do sądu może wiązać się z uzyskaniem przez organ egzekucyjny dodatkowego czasu na pobór podatku. Czyli zaskarżenie decyzji do sądu zawiesza jedynie bieg terminu do określenia zobowiązania (choć i to jest wątpliwe konstytucyjnie – dlaczego obywatele mają ponosić negatywne konsekwencje przewlekłego prowadzenia spraw przez organy podatkowe i następnie długiego okresu oczekiwania na rozpoznanie sprawy przez sąd?).

 


- Zgodnie z art. 70 par. 4 ordynacji, zastosowanie środka egzekucyjnego powoduje przerwanie biegu terminu przedawnienia. Egzekwować można jedynie już określone zobowiązanie! Czyli egzekucja przerywa bieg przedawnienia do poboru.

W tym miejscu odnieść należy się do uchwały siedmiu sędziów NSA I FPS 5/17. Wynika z niej, że uchylenie decyzji ostatecznej w zakresie określenia zobowiązania w podatku od towarów i usług i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania powoduje unicestwienie materialnoprawnego skutku zastosowania środka egzekucyjnego w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia na podstawie art. 70 § 4 ordynacji.

Klasyczny unik sądów?

Ta uchwała to klasyczny „unik” stosowany przez sądy.

Zagadnieniem wtórnym w tej sprawie, żeby nie powiedzieć marginalnym i oczywistym jest, że nikt nie może czerpać korzyści z naruszania prawa. A ta uchwała do tego się sprowadza. Zagadnienie, którego skład siedmiu sędziów nie chciał zauważyć to właśnie istota sprawy: przedawnienie czego przerywa środek egzekucyjny? Czy chodzi o przedawnienie do wymiaru czy przedawnienie do poboru? Odpowiedź na to pytanie ma kluczowe znaczenie i rozwiązuje problem, a nie buduje kolejnej protezy. Takie też stanowisko Fundacja Praw Podatnika przedstawiła na uchwale, i gdyby sędziowie się do niego odnieśli, to musieliby zauważyć, że egzekucja może przerwać bieg terminu przedawnienia do poboru. Bo aby można było egzekwować, to należy mieć już wcześniej określone zobowiązanie. Nie może, więc egzekucja przerywać biegu przedawnienia do określenia zobowiązania już określonego.

Wątpliwy brak podziału terminów

Pogląd o braku podziału terminu w obecnej ordynacji podatkowej na przedawnienie do wymiaru i przedawnienie do poboru jest błędny, ale korzystny dla opieszałego, źle zorganizowanego aparatu skarbowego. Konsekwencją tego poglądu jest pozorność przedawnienia. I skoro ta pozorność przedawnienia została dość powszechnie zauważona, zamieciono problem pod dywan, przedstawiając rzekomą rewolucję, korzystną dla podatników: nową ordynację podatkową.