Czy w projekcie nowej ordynacji podatkowej przygotowanym przez komisję udało się Państwu zrównoważyć prawa i obowiązki organów podatkowych oraz podatników?   

Moim zdaniem - tak, choć podatnicy będą mówili, że za mało mają praw, a organy podatkowe ‒ że za mało mają narzędzi. Praca komisji to była wielka sztuka wyważenia rozbieżnych interesów urzędników i osób zajmujących się doradztwem podatkowym. Cała praca komisji sprowadzała się do spierania się raz z jedną raz z drugą stroną. Wiele kwestii stawało na ostrzu noża i wiele było głosowanych. Gdyby ta ordynacja była pisana tylko przez przedstawicieli ministra finansów, byłaby zupełnie inna. Podobnie jak zupełnie inna byłaby ordynacja pisana tylko przez przedstawicieli podatników. A ponieważ w skład komisji wchodzili także sędziowie i przedstawiciele nauki, to w każdym przypadku staraliśmy się wyważać interes podatnika i interes fiskusa. I to nam się udało, choć mam świadomość, że dla doradców będzie za mało praw podatnika, a z kolei dla przedstawicieli ministra finansów będzie to rozszczelnienie systemu, rozregulowanie.  

Zobacz również: MF przygotowuje wielką reformę egzekucji administracyjnej >>

Organy podatkowe będą mogły nadużywać prawa >>

RODO dobrą wymówką w sporze z urzędem >>

Dobrym przykładem tego dochodzenia do kompromisu jest przedawnienie. Podatnicy będą mówić, że zaproponowany przez nas okres przedawnienia jest za długi, podczas gdy minister finansów twierdzi, że ten okres jest za krótki. I to trzeba było wyważyć, bo zrozumiałe jest, że minister, odpowiadając za skuteczne egzekwowanie podatków, chce, aby okres przedawnienia był jak najdłuższy, a podatnik z kolei chciałby jak najszybciej mieć wszystko z głowy.

 


Czy były głosy bardzo krytyczne wobec zaproponowanych przez Państwa rozwiązań?

Nie. W zasadzie był tylko jeden głos przedstawiciela jakiejś fundacji, w tej chwili nawet nie pamiętam jej nazwy, który ją zupełnie zdyskredytował, ale generalnie uwagi są konstruktywne. Spór trwa o to, czy przedawnienie ma następować po pięciu, dziesięciu, czy może trzech latach. Ministerstwo finansów też się targuje, ale nie odrzuca tej ordynacji.

 

Czy nadal będzie istniała możliwość przedłużania okresu przedawnienia? Obecnie organy podatkowe stosują różne sztuczki, żeby przerwać bieg przedawnienia...

Wyeliminowaliśmy te wszystkie sztuczki. Planując reformę przedawnienia przyjęliśmy, że wszystkie zobowiązania podatkowe, bez względu na to, czy powstają po doręczeniu decyzji, czy powstają z mocy prawa, powinny przedawniać się w identyczny sposób. Obecnie tak nie jest. Inaczej przedawniają się podatki po doręczeniu decyzji, jak chociażby podatek od spadków i darowizn czy podatek od nieruchomości, a inaczej podatki powstające z mocy prawa. W pierwszym przypadku - organ ma pięć lat na wydanie decyzji i dopiero po jej doręczeniu jest następne pięć na przedawnienie jej wykonania. W drugim – zarówno na wymiar, jak i na wykonanie organ ma pięć lat. Tę rozbieżność zlikwidowaliśmy. Tak więc wszystkie podatki będą przedawniały się w identyczny sposób: będzie pięć lat na określenie tego podatku i pięć lat na  jego wyegzekwowanie. Będzie tak, jak w prawie karnym: jest czas na to, aby wydać wyrok i jest czas na to, aby ten wyrok wykonać.

Poza tym wyeliminowaliśmy wielokrotność przerywania biegu przedawnienia poprzez zastosowanie środka egzekucyjnego, co teraz jest największą bolączką. Teraz organ egzekucyjny, czyli naczelnik urzędu skarbowego, stosując egzekucję - przerywa bieg terminu przedawnienia i  znowu zyskuje pięć lat na przedawnienie zobowiązania. I może tak postępować cały czas, bo każde zastosowanie środka egzekucyjnego, o którym podatnik został powiadomiony, przerywa bieg terminu przedawnienia. To jest nienormalne, bo w ten sposób przedawnienie nigdy może nie nastąpić.

 

 


 

Usunęliśmy również z ordynacji powszechnie krytykowaną przesłankę zawieszania biegu terminu przedawnienia w związku z wszczęciem postępowania karnoskarbowego. Teraz takiej przesłanki w ogóle nie ma. I wreszcie - wyeliminowaliśmy krytykowaną przesłankę, która sprowadzała się do tego, że można było wydać postanowienie o nadaniu rygoru natychmiastowej wykonalności na trzy miesiące przed upływem okresu przedawnienia. W ten sposób udało się nam usunąć wszystkie zarzuty, jakie obecnie pod adresem przedawnienia były artykułowane.

 

Jakie zmiany mają zwiększyć efektywność fiskusa?

Przede wszystkim wprowadziliśmy takie środki, które spowodują, że postępowania podatkowe nie będą takie drogie. Polska administracja podatkowa, według danych z 2015 r.,  jest jedną z najdroższych administracji w Europie i na świecie. Innymi słowy koszty, jakie generuje są jedne z najwyższych, a to z kolei przekłada się na to, ile tak naprawdę pieniędzy mamy z podatków. Jeżeli koszty poboru tych podatków są wysokie, to wpływy z nich na czysto do budżetu są niższe. Temu zjawisku przyjrzeliśmy się i postanowiliśmy, że nie ma sensu prowadzić postępowań, gdzie kwota podatku nie przekracza 50 zł. Bo samo pismo o wszczęciu postępowania to 8 zł, a tych pism, żeby wyrwać podatek trzeba wysłać co najmniej trzy. Wyeliminowaliśmy też absurd, że organ musiał egzekwować podatek i ponosić koszty kilkudziesięciozłotowe w sytuacji, gdy podatek wynosił 2 zł. Kolejna sprawa. Dzisiaj postępowanie dotyczące tysiąca złotych i miliona złotych prowadzone jest na takich samych zasadach. To nie ma sensu, bo organ podatkowy powinien mieć więcej czasu i koncentrować się na dużych postępowaniach. W związku z tym, wprowadziliśmy postępowania uproszczone, które na wniosek podatnika albo za jego zgodą są prowadzone w sytuacji, gdy sprawa jest prosta lub gdy kwota nie przekracza 5 tys. złotych. Wtedy organ podatkowy może w ciągu 14 dni zakończyć sprawę, wydając decyzję bez uzasadnienia i tą decyzją zamknąć sprawę. W ten sposób jest jedna decyzja, jeden papier, mały nakład pracy. To jest znaczące uproszczenie postępowania, a w efekcie będzie dużo taniej.

Jest jeszcze kwestia spraw reprezentatywnych. Organ będzie mógł zawiesić postępowanie w sytuacji, gdy prowadzi kilka takich samych spraw, np. dotyczących podatku VAT za poszczególne okresy, odnośnie do tego samego podatnika. Po co prowadzić kilka spraw, skoro nie wiadomo, jaki będzie ich efekt? Lepiej jest zawiesić wszystkie pozostałe do czasu zakończenia sprawy reprezentatywnej. Po wyroku sądu pozostałe sprawy będzie można rozstrzygnąć w ten sam sposób. Naszym zdaniem, sprawy reprezentatywne przyczynią się również do znaczącego obniżenia kosztów funkcjonowania organów podatkowych.

 

I przyśpieszą postępowania.

Tak. Też tak uważamy.

 

Panie Profesorze, a jakie są najważniejsze, Pana zdaniem, nowe instytucje, które pojawiają się w ordynacji? W trakcie niedawnej konferencji „XX lat Ordynacji podatkowej. Czas na nową?” wspomniał Pan o instytucji ponaglenia na przewlekłość postępowania.

Ale to nie jest wcale najważniejsza z nowych instytucji, które wprowadzamy. W sumie  całkowicie nowych instytucji jest ponad 20. Najważniejsze z nich, moim zdaniem, będą dotyczyły zasad ogólnych prawa podatkowego, które uporządkowaliśmy, ale także kwestii związanych z nie władczymi sposobami załatwiania spraw podatkowych, takimi jak mediacja, umowa podatkowa, kwestii dotyczących katalogu praw i obowiązków podatnika, czy kwestii związanych z zakazem orzekania na niekorzyść podatnika przez organ I instancji. Nowością  niespotykaną dotąd jest umorzenie podatku, nie mylić z umorzeniem zaległości podatkowej, czy też wyeksponowana przez nas masowa komunikacja elektroniczna w kontaktach z podatnikiem.

 

A dlaczego ordynacja liczy aż 728 artykułów?

Są pewne kwestie, które muszą być uregulowane w ordynacji podatkowej, jak np. klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania. Dzisiaj liczy ona 33 artykuły, a w 2004 r, gdy kasował ją swoim orzeczeniem Trybunał Konstytucyjny, był to zaledwie jeden przepis - art. 24b. Dziś przepis ten liczy 33 artykuły, bo tak chciał Trybunał, który zarzucił, że jest to regulacja niedookreślona i że jest duża niepewność podatnika co do tego, w jakich sytuacjach ten rygorystyczny instrument może wobec niego zostać zastosowany. Tak więc, uwzględniając orzecznictwo TK, tyle trzeba było miejsca na to poświęcić. Jeśli chcielibyśmy w nowej ordynacji uregulować tylko te kwestie, które są regulowane w obowiązującej ustawie, to nasz projekt byłby chudszy od tej ustawy. Koronnym argumentem przeciwko naszej ordynacji jest podkreślenie, że w naszym projekcie jest 728 artykułów, podczas gdy w obowiązującej 344. To jest żaden argument, bo to nie liczba artykułów, lecz objętość danego aktu decyduje o tym, czy jest obszerny. Nasz projekt liczy około 270 stron, a obowiązująca ordynacja ma ich 253. A przecież mamy jeszcze takie kwestie, które regulowane są w ordynacji, jak chociażby art. 119zzk, w którym znajduje się ponad 60 przepisów. Oznacza to, że coraz obszerniejsze są regulacje, które wprowadzane są obecnie do ordynacji, przez co obszerniejszy robi się też projekt nowej ordynacji. Dla porównania dodam, że ustawa o VAT liczy 170-180 artykułów, a jest o jedną trzecią grubsza niż obowiązująca ordynacja i nikt jakoś nie mówi, że jest za gruba.

Zobacz również: Przedawnienie zobowiązań podatkowych a VAT >>

Przedawnienie zobowiązań podatkowych >>

Przerwanie biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego >>

Oprocentowanie nadpłaty podatku >>

Gdy wchodziła w życie ordynacja z 1997 r., to mówiło się o niej, że będzie to konstytucja podatnika. Przez lata z tej idei chyba niewiele zostało, ale czy jest szansa, że nowa ordynacja zastąpi choć deklarację praw podatnika, o uchwaleniu której mówi się od lat?

Do nowej ordynacji wprowadziliśmy katalog praw i obowiązków podatnika, bo w Polsce nie ma takiej deklaracji, która miałaby charakter wiążący, normatywny. Naszym zdaniem dzisiaj potrzebne jest zapisanie w ordynacji praw podatnika. Dzięki temu nie będzie on musiał dokonywać wykładni art. 2 czy art. 84 konstytucji, by w nich odnaleźć swoje prawa i je wyartykułować. Wystarczy, że powie, iż to z ordynacji wynika jego prawo do terminowego załatwienia sprawy. 

 

Czy, patrząc z perspektywy minionych miesięcy pracy komisji, czuje się Pan spełniony, czy też może odczuwa pewien niedosyt, że może nie wszystko poszło tak, jak się tego Pan spodziewał?

Nie ma takiego niedosytu. Uważam, że to jest bardzo dobry projekt i że ten projekt nie został zepsuty przez ministra finansów. Komisja dobrze współpracowała z kolejnymi ministrami finansów i to jest jeden z nielicznych projektów, gdzie tej polityki w ogóle nie ma. I całe szczęście, że tak jest.

Rozmawiała Grażyna Leśniak