Głośna sprawa zwolnienia pracownika IKEA z powodu wpisu na temat społeczności LGBT doczekała się wyroku. Prokuratura zarzuciła kierowniczce działu HR, że ograniczyła pracownika w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową. Zgodnie z art. 194 Kodeksu karnego jest to przestępstwo, które jest zagrożone grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Sąd jednak uniewinnił kierowniczkę od popełnienia zarzucanego jej czynu. O sprawie rozmawiamy z obrońcą oskarżonej.

Czytaj: W IKEA nie było dyskryminacji religijnej przy zwolnieniu za wpis o społeczności LGBT>>
 

Dorian Lesner: Zwolnienie pracownika sieci IKEA z powodu radykalnych komentarzy, wzbogaconych cytatami z Biblii, wywołało reakcję organów państwa. Jak pan ocenia fakt, że organy ściągania zaangażowały się w tę sprawę i postawiły zarzuty kierowniczce?  

Daniel Książek: Zaangażowanie organów ścigania w tę sprawę wydaje się absolutnie niewspółmierne do samego stanu faktycznego. Ja w swojej 20-letniej historii prowadzenia spraw w zakresie prawa pracy z taką sytuacją miałem do czynienia po raz pierwszy. Uważam, że zaangażowanie takich organów państwa jak prokuratura było w tym przypadku zupełnie niepotrzebne, a sprawa karna jest bezzasadna. 

Sprawdź: Marciniak Jarosław, Mobbing, dyskryminacja, molestowanie - przeciwdziałanie w praktyce >

Od początku podkreślałem, że w tej sprawie jakiekolwiek zarzuty stawiane kierowniczce działu HR IKEA są nieporozumieniem. Jak wynika z motywów ustnych, przedstawianą przez nas jako obronę argumentację sąd właściwie przyjął w całości. 

Co konkretnie zarzucono w akcie oskarżenia? Jak uzasadniono oskarżenie kierowniczki IKEA o popełnienie czynu z art. 194 kk?   

Akt oskarżenia w tej sprawie jest niezwykle lakoniczny i oparty o źle ustalony stan faktyczny. Kierowniczkę IKEA oskarżono o to, że ograniczyła ona pracownika w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową. Tymczasem, prokuratura nie wskazała jakie konkretne prawa zostały ograniczone w tym przypadku.  

Ponadto, prokuratura opierała się na prywatnej opinii przygotowanej przez ks. prof. Henryka Witczyka. W naszej ocenie działalność ks. prof. Witczyka nie dawała rękojmi bezstronności w tej materii.  

Co ważne, sąd również powołał biegłych z zakresu biblioznawstwa oraz językoznawstwa, których opinia przyjmowała w wielu miejscach zupełnie inne wnioski aniżeli ta przygotowana przez ks. prof. Witczyka. Opinia przygotowana przez biegłych sądowych była korzystna dla oskarżonej. Jak wynika z motywów ustnych podanych przez sąd, finalnie to opinia biegłych powołanych przez sąd stanowiła jedną z podstaw wyroku sądu pierwszej instancji. 

 

Jakie argumenty obrony przekonały sąd, że kierowniczka IKEA jest niewinna? 

Obrona przedstawiała złożony wachlarz argumentacyjny, natomiast w mojej ocenie kluczowe są dwa aspekty.  Przede wszystkim wpis nie składa się wyłącznie z cytatu. Pierwsza część wpisu pracownika to jego własna, bardzo mocna opinia. Dopiero po wyrażeniu własnej opinii posłużył się on cytatami. Jednak trzeba podkreślić, że te cytaty były wyrwane z kontekstu. Jeden z biegłych sądowych powiedział, że autor wpisu nie rozumiał tego cytatu. Użył tych słów, bo wydawało mu się, że będzie dobrze ilustrował postawioną przez niego tezę. 

Czytaj: Prawa osób LGBT to prawa człowieka. Omówienie wyroku ETPC z dnia 16 lipca 2019 r, 12200/08, 35949/11 i 58282/12 >

Ponadto, jak wynika z postępowania dowodowego przeprowadzonego w ramach procesu, wpis wywołał strach o życie i zdrowie pracowników IKEA, w szczególności osób homoseksualnych. Świadkowie wprost wskazywali, że po tym wpisie bali się czy ktoś ich „nie ukatrupi” za rogiem. Pracodawca musiał działać w sytuacji, w której jeden pracownik wzbudza uzasadniony strach u innych pracowników. 

Sprawa jest precedensowa, jakie będą skutki orzeczenia? 

Musimy pamiętać, że ten wyrok nie jest prawomocny i prawdopodobnie sprawa będzie miała dalszy ciąg przed sądem drugiej instancji. Niemniej, orzeczenia zapadłe w tej sprawie będą miały niebagatelne skutki zarówno w kontekście dalszego funkcjonowania pracodawców i kreowanych przez nich polityk jak i samej wykładni przepisów.

W tej sprawie musimy odpowiedzieć na pytanie o zakres dopuszczalnej formy wypowiedzi w miejscu pracy. Nikt nigdy nie zakazywał nikomu wyrażać swoich poglądów religijnych. Niemniej, granice dotyczą formy przekazu. Jeżeli ta granica jest przekroczona to pracodawca ma obowiązek działać. Sprawa, o której rozmawiamy wytyczy właśnie tę granicę dopuszczalnej formy wypowiedzi w miejscu pracy. 

 

Joseph Roger Carby-Hall, Zbigniew Góral, Aneta Tyc

Sprawdź  
POLECAMY

Czy ma pan informacje o planach wniesienia apelacji?

Z doniesień medialnych wynika, że zarówno prokuratura jak i oskarżyciel posiłkowy planują wnieść apelację. Jest to prawo strony, z którego może skorzystać. W tym momencie trudno ocenić skuteczność zaskarżenia wyroku sądu pierwszej instancji. Niemniej, po przeprowadzonym postępowaniu przed sądem pierwszej instancji jesteśmy dobrej myśli i liczymy, że nawet gdy sprawa trafi przed oblicze sądu drugiej instancji to wyrok uniewinniający zostanie utrzymany w mocy. 

Czy według pana wiedzy jest to jedyna tego typu sprawa w kraju?  

Wedle mojej wiedzy to jedyna tego typu sprawa w skali kraju o takim znaczeniu zarówno medialnym, społecznym jak i prawnym. Rozstrzygnięcie, które finalnie zapadnie w tej sprawie będzie miało fundamentalne znaczenie dla całego systemu prawnego w Polsce na kolejne lata. Jedno jest pewne. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby dokończyć obie sprawy do szczęśliwego finału. Finału, gdzie w miejscu pracy wygrywa tolerancja, akceptacja i szacunek do drugiego człowieka. To te wartości wdrażała i wdraża IKEA.   

Dr hab. Daniel Książek, radca prawny, wspólnik zarządzający w Kancelarii Prawnej BKB Baran Książek Bigaj