1920x60_Webinar_Kontrola_PIP_23_II_2026_I_2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Projekt ustawy o transparentności wynagrodzeń a pracodawca państwowy, samorządowy i tzw. wewnętrzny

Projekt ustawy, mającej wdrożyć dyrektywę 2023/970, dotyczącą tzw. transparentności wynagrodzeń, jest typowym przykładem niezrozumienia, że implementacja dyrektywy nie oznacza przyjęcia jej tekstu jako ustawy własnej, łącznie zresztą z błędami w tłumaczeniu. Implementacja to ustanowienie prawa krajowego, które prowadzi do osiągnięcia celów dyrektywy – pisze prof. dr hab. Arkadiusz Sobczyk. I podkreśla, że z tego powodu implementacja wymaga bardzo dużo pracy twórczej, której w przypadku analizowanego tu projektu nie wykonano i to na wielu polach. Jednym z nich jest brak refleksji nad pojęciem pracodawcy.

Projekt ustawy o transparentności wynagrodzeń a pracodawca państwowy, samorządowy i tzw. wewnętrzny

Przypomnijmy, że na skutek kompromitującej polskie środowisko prawnicze nowelizacji z 1996 r., kodeks pracy utożsamił pojęcie pracodawcy z pojęciem zakładu pracy. Taka decyzja ustawodawcy wynikała z całkowitej nieznajomości prawa socjalistycznego, jak i przedwojennego.

Czytaj również:  Rządowy projekt o jawności wynagrodzeń jest niezgodny z dyrektywą >>

Pracodawca to nie zakład pracy. Czas skończyć z niesensowną definicją z Kodeksu pracy

Oba te systemy prawne odróżniałby bowiem podmiot będący pracodawcą od podmiotu, jakim był i wciąż jest zakład pracy. W efekcie za pracodawcę uznaje się obecnie jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej. Dla klarowności czytelnika, w porządnie ułożonym systemie prawa, pracodawcą jest ten, który powołuje i finansuje organizację, podczas gdy zakładem pracy jest założona jednostka organizacyjna, którą kieruje kierownik. Z tego powodu pracodawcą jest podmiot posiadający osobowość prawną lub co najmniej podmiot samofinasujący.

Dla przykładu, szkoła gminna jest rzekomo pracodawcą, podczas gdy w istocie jest jedynie zakładem pracy. Sąd rejonowy jest pracodawcą dla sędziów, a zgodnie z art. 22 k.p. sędziowie pracują rzekomo „na rzecz sądu”. Tymczasem jest oczywistym, że sędziowie są pracownikami państwowymi i pracują na rzecz państwa, a ostatecznie na rzecz społeczeństwa.

Wróćmy jednak do nauczycieli. Pracodawcą dla tych pracowników jest w istocie państwo działające przez samorząd. Z tego z resztą powodu decyzje o zatrudnieniu dyrektora podejmuje organ gminy. To, że dyrektor zatrudnia nauczycieli wynika także z upoważnienia państwa, wynikającego z przepisów powszechnie obowiązujących.

Powyższy wywód jest ważny, albowiem pozwoli nam zracjonalizować treść dyrektywy 2023/970, która posługuje się pojęciem pracodawcy bez bliższego doprecyzowania. Trzeba mieć przede wszystkim w pamięci, że w nielicznych przypadkach, w których prawo unijne posługuje się pojęciem pracodawcy, to rozumie przez to osoby fizyczne lub prawne. Nadto, znane mi przykłady regulacji państw obcych posługują się dokładnie taką samą definicją.

Powyższe uzasadnia tezę, że polski projekt ustawy może i powinien całkowicie abstrahować od niesensownej definicji pracodawcy zawartej w art. 3 k.p. i wprowadzić definicję własną, która uczyni implementację dyrektywy racjonalną.

Czytaj też w LEX: Sprawozdawczość i wspólna ocena wynagrodzeń a ochrona danych osobowych na gruncie Dyrektywy 2023/970 o równości wynagrodzeń >

 

Czy wartościowanie stanowisk pracy w publicznych jednostkach organizacyjnych ma sens?

Powyższe dotyczy przede wszystkim tzw. pracodawców w samorządowych zakładach administracyjnych, finansowanych z budżetów lokalnego lub centralnego. Przyjrzyjmy się przypadkom szkół. Wynagrodzenia nauczycieli określają częściowo organy administracji państwowej, a częściowo samorządowej. Dyrektor może jedynie stosować przepisy wydane przez powyższe organy. Oznacza to, że w szkołach-rzekomych pracodawcach nie mają żadnego sensu przepisy o wartościowaniu stanowisk pracy. Nie ma też sensu tworzenia struktur wynagrodzeń zwłaszcza, że z dyrektywy wynika, że pracodawcy (załóżmy nawet, że szkoła jest pracodawcą) mają „dysponować strukturami”, co przecież nie oznacza, że mają je tworzyć.

A wracając do wartościowania, to jeśli w ogóle, to powinno przeprowadzić je państwo (organy administracji państwowej lub samorządowej). Choć z drugiej strony nie bardzo wiadomo po co, skoro wartościowanie ma przełożenie jedynie na wynagrodzenie zasadnicze, które jest najczęściej ustalone w sposób sztywny. Nie ma także żadnego sensu informowanie pracowników o poziomie wynagrodzenia w kategoriach pracowników zatrudnionych w szkole, albowiem informacja ta – jeśli już – powinna dotyczyć pracowników wszystkich szkół prowadzonych przez dany samorząd i w stosunku do których samorząd wprowadza składniki dodatkowe do wynagrodzenia. Na marginesie, nie mają także sensu odrębne regulaminy wynagradzania dla szkół, ale to już osobna sprawa. Podsumowując, dyrektywa 2023/970 dodatkowo unaocznia bezsens polskiej definicji pracodawcy. Ale nie ma żadnych powodów, aby tej nieracjonalności nie ograniczać. Dlatego regulacja prawna winna stanowić, że wszystkie procesy wynikające z dyrektywy w stosunku do pracowników zatrudnionych w samorządowych jednostkach organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej, które nie mają istotnych przychodów własnych, powinny być dokonywane albo na poziomie gminy a nie na poziomie „zakładów administracyjnych” czyli „polskich” pracodawców. Powyższe powinno dotyczyć  co najmniej jednorodnych grup jednostek organizacyjnych (np. szkół, przedszkoli). Za pracodawców należałoby natomiast uznać te zakłady administracyjne, które uzyskują dochody własne, jak teatry czy muzea.

Czytaj też w LEX: Wpływ dyrektywy 2023/970 o równości wynagrodzeń na procesy rekrutacyjne w kontekście ochrony danych osobowych >

Dokładnie takie same rozwiązania należałoby przyjąć w stosunku do państwowych jednostek organizacyjnych, gdzie pracodawcą jest państwo. Wspomnę np. o strukturach organizacyjnych sądów i prokuratury czy o urzędach skarbowych. Wszystko to wymaga jednak wprowadzenia solidnych zmian do projektu.

Osobą kwestią są tzw. pracodawcy wewnętrzni spółek. W moim przekonaniu i oni powinni zostać pominięci w ustawie. I nie chodzi o to, że decyzje dotyczące  wynagrodzenia są podejmowane przez tzw. jedno źródło, o czym stanowi dyrektywa i projekt ustawy . Chodzi o to, że wynagrodzenia są finansowane z jednego źródła. Innymi słowy, nie ma sprzeczności w tym, że systemy wynagradzania w poszczególnych oddziałach mogą się racjonalnie różnić, a tym, że luka płacowa oraz uprawnienia pracowników powinny się odnosić do jednej osoby prawnej. Być może odmienną regulację należałoby odnieść do tzw. oddziałów samobilansujących się, o ile coś takiego jeszcze istnieje.

Czytaj również:  O przepisach karnych w projekcie ustawy „o transparentności wynagrodzeń”>>

 

Projekt ustawy powinien wprowadzać własną definicję pracodawcy

Podsumowując, ustawa powinna zawierać normę, zgodnie z którą, na potrzeby jej stosowania, pracodawcami są jedynie osoby fizyczne i prawne. Nadto, że w przypadku państwowych jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej i finansowanych w całości lub w dominującej części ze środków budżetowych pracodawcą jest państwo lub gmina, a zadania pracodawcy wykonują organy założycielskie lub prowadzące (np. odpowiedni ministrowie). Jak wyżej wspomniałem, do rozważenia pozostaje, bo tu nie mam dostatecznie wiedzy, czy za pracodawców nie należałoby jednak uznać jednostek organizacyjnych uzyskujących przychody z działalności własnej, co dotyczy wspomnianych już muzeów lub teatrów. Nadto, za pracodawców należałoby uznać oddziały przedsiębiorstw zagranicznych już z tego powodu, że ustawa nie działa transgranicznie. Byłoby więc sporo pracy do wykonania. A skoro tak, to nikt jej zapewne nie wykona.

Czytaj też w LEX: Obowiązki pracodawcy i uprawnienia pracowników związane z przetwarzaniem danych osobowych w świetle Dyrektywy 2023/970 o równości wynagrodzeń >

Prof. dr hab. Arkadiusz Sobczyk, wykładowca w Katedrze Prawa Pracy i Polityki Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Sobczyk & Współpracownicy

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki z prawa pracy