Koronawirus sprawił, że długi Polaków gwałtownie rosną. Tylko w listopadzie 2020 r. firmy z sektora pozabankowego udzieliły 187,3 tys. pożyczek na łączną kwotę 420 mln zł. Średnia wartość pożyczki wyniosła 2 241 zł. Wysokie oprocentowanie tego typu zobowiązań może powodować problemy z ich spłatą, zwłaszcza gdy dochodzą do tego wydatki życia codziennego, a z ich pokryciem również są problemy. Zaległości za czynsz, prąd, wodę, gaz, wywóz śmieci, telewizję czy telefon w sierpniu miało ponad 409 tys. osób. Łączne zadłużenie pod koniec wakacji sięgnęło 1,56 mld zł (dane BIK). Niespłacane zobowiązania koniec końców trafiają do komornika, który – na podstawie wydanego przez sąd nakazu zapłaty – ma prawo przeprowadzić egzekucję z wynagrodzenia.

Etat pod ochroną

Od 1 stycznia 2021 r. płaca minimalna wzrosła z 2 600 zł brutto do kwoty 2 800 zł brutto. Tym samym, wzrosły również kwoty wolne od potrąceń komorniczych w 2021 r., obowiązujące np. przy zajęciach komorniczych lub potrąceniach dobrowolnych. Obecnie, komornik przy egzekucji z wypłaty musi zostawić do dyspozycji dłużnika dokładnie 2 800 zł brutto miesięcznie, czyli około 2 062 zł na rękę. Zgodnie z przepisami, poza kwotą, której nie można windykować, jest także maksymalny próg zajęcia z pensji wyższych niż płaca minimalna – komornik może zabrać maksymalnie 60 proc. wynagrodzenia miesięcznego w przypadku dłużników alimentacyjnych i 50 proc. wynagrodzenia miesięcznego w przypadku pozostałych dłużników. Co więcej, premię uznaniową traktuje się jak kwotę powiększającą wynagrodzenie. W takim przypadku, do kwoty wynagrodzenia dodawana jest wartość premii, a z otrzymanej sumy wyliczane jest wspominane 50 lub 60 proc. zajęcia.

– Ze względu na to, że każdy pracownik legalnie zatrudniony na umowę o pracę, musi zarabiać co najmniej minimalną krajową, premia uznaniowa zawsze jest kwotą sprawiającą, że wypłata staje się na pewno jednorazowo wyższa od płacy minimalnej. Nie zmienia to jednak nic przy zajęciu komorniczym – nadal komornik ma prawo zająć całą nadwyżkę nad płacę minimalną, czyli całą premię uznaniową – mówi Jacek Grzywa, radca prawny, kierownik Działu Prawnego Grupy Progres.

 


Niepełny etat

Jeżeli dłużnik zawarł umowę o pracę w niepełnym wymiarze godzin, kwota wolna od potrąceń jest obliczana proporcjonalnie do wymiaru czasu wypełniania obowiązków zawodowych. Pracującemu na połowę etatu, komornik nie może zabrać więcej niż równowartość kwoty odpowiadającej połowie płacy minimalnej tj. 1 400 zł brutto (1 031 zł netto). W przypadku pracy na ¼ etatu chroniona kwota wynosi 700 zł brutto (515,5 zł netto) i 2100 zł brutto (1546,5 zł netto), gdy wymiar pracy wynosi ¾.

– Komornicze zajęcie pensji jest jednym z najczęstszych sposobów stosowanych podczas egzekwowania należności od dłużnika. Za wyliczenie wysokości kwoty potrąceń odpowiada pracodawca osoby zadłużonej i to do niego należy się zwrócić w momencie zastrzeżeń dotyczących windykowanych kwot. Należy pamiętać, że w przypadku umowy o pracę  pracodawca ma obowiązek stosować kwotę wolną od potrąceń komorniczych pomniejszaną proporcjonalnie do wymiaru etatu, na jakim pracuje pracownik – podkreśla mec. Jacek Grzywa.

 



Zlecenie nie dla komornika, ale...

Od 1 stycznia 2019 r. do wynagrodzenia wypłacanego na podstawie umowy zlecenia posiadającego charakter świadczenia powtarzającego się, które służy zapewnieniu utrzymania lub stanowi jedyne źródło dochodu, stosuje się w całości przepisy dotyczące „pracowniczej” kwoty wolnej. Wtedy też, podczas windykacji należności, kwota pozostawiona dla pracownika nie może być niższa niż 2 800 zł brutto. W przypadkach pozostałych umów cywilnoprawnych zajęcie wierzytelności umożliwia potrącanie pełnej kwoty – 100 proc. wynagrodzenia. Nie bierze się pod uwagę ani tego, czy pracujemy regularnie i otrzymujemy stałe wynagrodzenie z tego tytułu, ani tego, jakie są dochody: wysokie czy niskie. Komornik może sam w postanowieniu określić, jaka kwota bądź jaka część wynagrodzenia ma być potrącana.