W piątek, 7 maja, Piotr Duda, przewodniczący KK NSZZ „Solidarność”, zapowiedział przygotowanie obywatelskiego projektu w sprawie emerytur stażowych. Jak powiedział, związek chce dbać o prawa pracowników, którzy ciężko pracują całe swoje życie zawodowe i chcą wreszcie godnie przejść na emeryturę i  odpoczywać w kwiecie wieku. – Decyzja Komisji Krajowej jest jednoznaczna: obywatelska inicjatywa ustawodawcza. Nie mamy już na co dłużej czekać – oznajmił. Nie zabrakło też gorzkich słów pod adresem prezydenta Andrzeja Dudy, który do dziś nie przedstawił projektu emerytur stażowych. Dzień wcześniej, 6 maja, prezydent powołał natomiast Radę do spraw Społecznych, która – jak zapowiedział - ma zająć się tematem emerytur stażowych.

Projekt NSZZ „S”, który ma trafić do parlamentu jako projekt obywatelski (25 maja w Warszawie ma odbyć się spotkanie komitetu założycielskiego inicjatywy ustawodawczej), ma opierać się na założeniu, że osobami uprawnionymi do tzw. emerytury stażowej będą te, które zgromadzą kapitał minimalny uprawniający do otrzymania co najmniej emerytury minimalnej - tak, aby państwo nie musiało dokładać do emerytury minimalnej, jak tłumaczył w piątek Piotr Duda – oraz osiągną staż pracy. W przypadku kobiet ma to być 35 lat podlegania ubezpieczeniom, a w przypadku mężczyzn – 40 lat. Jaki ma być wiek emerytalny, którego przekroczenie będzie uprawniało do przejścia na emeryturę stażową, nie wiadomo. Tymczasem eksperci, z którymi rozmawiało Prawo.pl, nie mają wątpliwości, że mówienie o stażu pracy zamiast o wieku emerytalnym, którego osiągnięcie uprawnia do przejścia na emeryturę, w tym przypadku emeryturę stażową, jest obejściem Konstytucji RP, która mówi o prawie do emerytury po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Czytaj również: Krótki staż, niskie świadczenie - są emerytury liczone w groszach

Projekt sprzeczny z konstytucją

Chodzi o art. 67 ust. 1 ustawy zasadniczej, który stanowi, że obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa.

- Należy pamiętać, że zgodnie z Konstytucją RP prawo do zabezpieczenia społecznego przysługuje ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego. Oczywiście można zakładać, że ustawodawca rozszerzy zakres uprawnień emerytalnych oraz przyzna szczególne zasady dla pewnych grup, jednak wówczas nie będą stosowane powszechne zasady emerytalne. Być może dlatego lepszym rozwiązaniem byłaby zmiana Konstytucji i wskazanie nowych zasad przyznawania świadczeń ze względu na spełnienie określonych kryteriów. Jednak już obecnie, oprócz zapowiedzi przyznawania świadczeń, należy wskazać źródło ich finansowania – podkreśla dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego. Jego zdaniem, niezbędnym jest doprecyzowanie, kto i w jakiej wysokości sfinansuje emerytury stażowe oraz jakie będą konsekwencje ich wypłaty dla finansów publicznych.

Piotr Duda nie wspomniał na piątkowej konferencji prasowej, jaki wiek emerytalny ma decydować o prawie do emerytury stażowej: czy ma to być np. 55 lat dla kobiet, a 60 dla mężczyzn.

Związkowcy, tłumacząc potrzebę wprowadzenia emerytur stażowych, wskazują na osoby, które podjęły pracę zawodową wcześnie, w wieku 16-17 lat. Jeśli więc uwzględnić proponowany przez „Solidarność” staż pracy, w chwili przejścia na emeryturę, to uprawnienie do emerytur stażowych zyskiwały osoby mające odpowiednio: 51-52 lata kobiety i  56-57 lat mężczyźni. Byliby więc o 8-9 lat młodsi w stosunku do obowiązującego w Polsce powszechnego wieku emerytalnego, który dla kobiet wynosi 60 lat, a dla mężczyzn – 65 lat. Bez jego obniżenia, uprawnieni - kobiety i mężczyźni musieliby na emeryturę stażową czekać 3-4 lata, gdyby wiek uprawniający do takiego świadczenia wynosił np. 55 lat dla kobiet i 60 lat dla mężczyzn.

Brak określenia wieku emerytalnego, uprawniającego do emerytury stażowej, to jednak nie jedyny poważny (bo, jak wspomnieliśmy, naruszający konstytucję) mankament przygotowywanych przepisów.   

 

Ewa Elżbieta Dziubińska-Lechnio, Eliza Skowrońska

Sprawdź  
POLECAMY

Wypychanie z rynku pracy i brak ochrony emerytalnej

Adwokat dr Liwiusz Laska, b. przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, pełnomocnik Związku Metalowców i Hutników, ma zasadnicze wątpliwości co do przedstawionej propozycji. Bo, jak mówi, widoczna jest wyraźna sprzeczność postulatów. – Albo państwo chce doprowadzić do tego, by ludzie wypracowali godną emeryturę na starość, albo de facto wprowadza się emeryturę minimalną, która w sytuacji wydłużającego się okresu życia nie zapewni godnej starości, zwłaszcza kobietom – mówi dr Laska.

A to nie jedyne jego poważne zastrzeżenia do przedstawionej propozycji emerytur stażowych. – Obawiam się, że emerytury stażowe staną się instrumentem wypychania ludzi z rynku pracy. Zwłaszcza przy zwolnieniach grupowych osoby uprawnione do emerytury stażowej będą w pierwszej kolejności do zwolnienia – twierdzi dr Liwiusz Laska.

Zresztą nie byłoby to nic nowego, bo już w zeszłym roku, gdy pojawiła się tylko zapowiedź redukcji zatrudnienia w administracji publicznej, okazało się, że nawet rząd w pierwszej kolejności do zwolnienia wytypował osoby, które nabyły prawo do emerytury.

Nie wiadomo też co z ochroną przedemerytalną. Zgodnie bowiem z art. 39 Kodeksu pracy, pracodawca nie może wypowiedzieć umowy o pracę pracownikowi, któremu brakuje nie więcej niż 4 lata do osiągnięcia wieku emerytalnego, jeżeli okres zatrudnienia umożliwia mu uzyskanie prawa do emerytury z osiągnięciem tego wieku.

- Przy emeryturach stażowych nie ma ochrony przedemerytalnej – podkreśla dr Liwiusz Laska.

- To jest propozycja sprzeczna z diagnozą rządu z Krajowego Planu Odbudowy, w którym rząd przyznał, że wiek emerytalny jest niski i powoduje niedobory mówi dr Sławomir Dudek, wiceprezes zarządu i główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. I dodaje: - To jest czysty populizm, dewastacja systemu emerytalnego. Bo z jednej strony mamy mieć emerytury stażowe, a z drugiej państwo będzie dopłacało do tego, żeby ludzie dłużej pracowali.

Zdaniem dr Dudka, to jest moment, żeby myśleć o wydłużaniu i zrównywaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Zwłaszcza, że – jak twierdzi – dane pokazują, że sytuacja lepsza jest w tych krajach, w których wiek emerytalny jest równy i wyższy. – W roku 2030 Polska i Rumunia będą miały najniższy i różny wiek emerytalny w UE, przy czym w Rumunii wiek emerytalny kobiet będzie wynosił 63 lata, a mężczyzn – 65 lat. Pozostałe kraje będą miały wyższy wiek. Przykładowo w krajach skandynawskich będzie to 68 lat, w Grecji – 68,7 lat, a w Holandii w perspektywie 2050 r. będzie to 70,5 – podkreśla dr Sławomir Dudek. I dodaje: - Związki zawodowe w Polsce są jednak bardzo nieodpowiedzialne i doprowadzą do katastrofy.

 

Sprawdź również książkę: Emerytury i renty w praktyce >>


Co dalej?

- Cieszę się bardzo, że prezydent zauważa problem emerytur stażowych, bo obiecuje wprowadzenie tego rozwiązania od wielu lat. 1 maja przed Pałacem Prezydenckim była nasza druga pikieta w tej sprawie – mówi serwisowi Prawo.pl Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Jak podkreśla, związek wielokrotnie przekazywał przygotowany przez siebie projekt ustawy o emeryturach stażowych do Kancelarii Prezydenta RP, ostatni raz – pod koniec 2020 r. razem z ekspertyzą, która zaprzecza twierdzeniom o wysokich - w długiej perspektywie - kosztach rozwiązania.

– Proponujemy wprowadzenie do obowiązującego systemu emerytalnego dodatkowej możliwości przechodzenia na emeryturę po osiągnięciu odpowiedniego stażu pracy, czyli 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn – twierdzi wiceprzewodniczący Koćwin.

Według szacunków OPZZ, z możliwości tej skorzystałoby 30-40 proc. Poza tym takie rozwiązanie ma też swoją zaletę. – To będzie zachęta do pracy rejestrowanej dla osób, które będą chciały "nazbierać" staż, by skorzystać z emerytury stażowej. Poza tym, jeśli ktoś będzie chciał mieć wyższe świadczenie, nie będzie się godził na wypłatę części wynagrodzeń pod stołem, tylko zechce ozusowania całej pensji – tłumaczy Sebastian Koćwin. Przyznaje, że OPZZ wystąpiło do Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, o uwzględnienie emerytur stażowych w „Złotej Jesieni Życia” Nowego Ładu.

W piątek rano zapytaliśmy Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, czy pracuje nad emeryturami stażowymi, ale odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Wiceminister Stanisław Szwed w odpowiedziach na dwie interpelacje poselskie (druki nr 22486 i 19216) przyznał, że istnieje potrzeba dyskusji nad poszukiwaniem rozwiązań nakierowanych na optymalizację systemu emerytalnego, w tym także jego uelastyczniania, które byłoby zgodne zarówno z troską o jego finansową stabilność, jak i z zapatrywaniami społecznymi w tym zakresie. - Ze względu na fakt, że każda zmiana w systemie emerytalnym niesie za sobą poważne konsekwencje finansowe i dotyczy milionów osób, wszelkie nowe rozwiązania w tej mierze muszą być dokładnie przeanalizowane przed ich wprowadzeniem w życie. Dlatego też kwestia emerytur stażowych wymaga bardzo dokładnych analiz skutków (przede wszystkim finansowych), jakie by taka zmiana spowodowała – podkreślił wiceminister Szwed.

Skutki emerytur stażowych dla systemu według ZUS

- Zakład Ubezpieczeń Społecznych informuje o szacunkowych skutkach dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych propozycji wprowadzenia różnych rozwiązań, w tym emerytur stażowych. Jesteśmy od stosowania i analizowania przepisów i propozycji ich zmian, nie zajmujemy jednak żadnego stanowiska co do zasadności zmian. Szacunki dotyczące emerytur stażowych opracowywano w przeszłości m.in. na prośbę ministerstwa rodziny i polityki społecznej oraz partnerów społecznych – powiedział Prawo.pl Paweł Żebrowski, rzecznik prasowy ZUS.  
Jak twierdzi, w przypadku kryterium K-35/M-40 lat okresów składkowych i przyjmując scenariusz, że z nowych uprawnień skorzysta każdy, kto może – na emeryturę stażową przeszłoby „od razu” 340 tys. osób, a kolejne dziesiątki tysięcy osób w latach następnych. - W tym wariancie wydatki FUS wzrosłyby łącznie o ok. 16 mld zł w pierwszych dwóch latach po reformie. Poza tym nastąpiłoby trwałe zmniejszenie wpływów składkowych – w pierwszych dwóch latach o ponad 7 mld zł – ponieważ część z tych osób obecnie pracuje, a po reformie przestałyby to robić. Naturalnie są to skutki maksymalne, jednak nawet założenie, że połowa uprawnionych skorzysta ze świadczenia, oznacza znaczne skutki dla budżetu państwa, który dotuje FUS – podkreśla rzecznik prasowy Zakładu. Według niego, po kilkunastu latach wpływ reformy na finanse FUS zacząłby się odwracać z uwagi na to, że emerytury stażowe byłyby niższe od świadczenia przyznanego kilka lat później. - Nie zmienia to jednak faktu, że najpierw trzeba byłoby przetrwać pierwsze kilkanaście lat zwiększonych wydatków – mówi Żebrowski.
Przypomina, że obecnie w Polsce obowiązuje system zdefiniowanej składki. Zakłada on, że im więcej opłacamy składek oraz im później przechodzimy na emeryturę, tym wyższe jest świadczenie. Wcześniejsze przejście na emeryturę oznacza niższe świadczenie. - Jako Zakład Ubezpieczeń Społecznych wskazujemy, że odłożenie decyzji o przejściu na emeryturę o rok może zwiększyć przyszłe świadczenie nawet o 10–15 proc. – podkreśla Paweł Żebrowski.
Według Zakładu, w ostatnich latach utrzymują się pozytywne trendy w tej kwestii. Polacy coraz częściej odkładają moment przejścia na emeryturę. W 2020 r. 62 proc. osób przeszło na emeryturę dokładnie w wieku emerytalnym, 25 proc. w ciągu mniej niż roku od jego osiągnięcia, a 13 proc. co najmniej rok po nabyciu uprawnień. Dla porównania w 2017 r. aż 88 proc. osób przeszło na emeryturę dokładnie w wieku emerytalnym, natychmiast 8 proc. w ciągu roku, a 4 proc. co najmniej rok po nabyciu uprawnień.