Pułapka rentowa nie opłaca się państwu
Koalicja ponad 20 organizacji społecznych, aktywistów i pracodawców wspólnie apeluje o zniesienie pułapki rentowej. Dowodzi, że mechanizm ten blokuje aktywność zawodową osób z niepełnosprawnościami, ale przede wszystkim nie opłaca się ani państwu, ani pracodawcom i oczywiście samym rencistom. Potencjał około miliona osób nie może być właściwie wykorzystany na rynku pracy. Tymczasem rąk do pracy brakuje coraz bardziej, a odwrotnego trendu nie będzie, jak podkreślają eksperci.

Tak zwana pułapka rentowa dla osób pobierających rentę socjalną lub rentę z tytułu niezdolności do pracy oznacza dylemat – czy podjąć pracę i zarabiać tyle, żeby nie przekroczyć ustalonych progów i nie mieć zmniejszonego lub zawieszonego świadczenia, czy pracować i zarabiać bez ograniczeń, ale liczyć się ze zmniejszeniem lub zawieszeniem renty. Ten dylemat czasami w ostateczności skutkuje też decyzją, by nie podejmować zatrudnienia wcale, szczególnie jeśli osoba pobiera jeszcze inne świadczenia. Dochodzi więc jeszcze tzw. pułapka świadczeniowa. To znaczy, że osoba z niepełnosprawnością, która zaczyna pracę obawia się o to, że kolejne orzeczenie o niepełnosprawności dostanie z niższym jej stopniem, co zagrozi pobieranym przez nią świadczeniom.
Pułapka rentowa polega na tym, że renta jest zmniejszona, gdy rencista przekroczy 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za poprzedni kwartał, ostatnio ogłoszonego przez GUS. Jeśli przekroczy 130 proc. przeciętnego wynagrodzenia, świadczenie będzie zawieszone całkowicie. Zasady zawieszania rent określają ustawy emerytalno-rentowe, m.in. ustawa z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Czytaj również:
Pułapka rentowa - prawo wciąż ogranicza aktywność zawodową osób z niepełnosprawnościami>>
Znamy koszt likwidacji pułapki rentowej>>
Pułapka rentowa pogłębia niesprawiedliwość społeczną
- Mam za sobą 10 lat aktywizacji zawodowej na rynku pracy. Gdy przechodziłam po studiach w 2016 r. na cały etat pierwszy raz zawieszałam rentę socjalną. Straciłam wtedy więcej na rencie, niż zyskałam na wynagrodzeniu. Niewiele osób decydowało się na taki krok. Pamiętam, że gdy pisałam pismo do ZUS, czułam lęk, ale też miałam poczucie niesprawiedliwości społecznej. Po co się starać, po co studiować, jeśli podejmując pracę trzeba zrobić to poniżej swoich kwalifikacji, bo nie można zarobić za dużo. Tak jakby nie opłacało się robić nic poza minimum – mówiła na konferencji prasowej Koalicji „Wspólnie na rzecz likwidacji pułapki rentowej” Marta Lorczyk, samorzeczniczka i aktywistka społeczna.
- Koszt likwidacji pułapki rentowej to 173 mln zł rocznie. Czy to dużo dla 20. gospodarki świata? Jeden pracujący rencista to roczny zysk dla państwa w wysokości 25,3 tys. zł. 10 tys. osób to zysk 253 mln zł. Roczny zysk dla budżetu państwa to 80 mln zł – wyliczał Przemysław Żydok, prezes Fundacji Aktywizacja. Zwrócił uwagę, że poprzez pułapkę rentową państwo karze za awans zawodowy, za pracę i chęć rozwoju. Tymczasem likwidacja pułapki rentowej to korzyści dla pracodawców, ZUS-u i NFZ-u. ZUS w każdym miesiącu 2024 roku zawiesił wypłatę 6,6 tys. rent, a kolejne 3,5 tys. pomniejszył. Budżet państwa powiększył się w związku z tym o 144 mln zł.
Aleksandra Borecka, specjalistka ds. legislacji w Departamencie Analiz i Legislacji Pracodawców RP, uważa, że pułapka rentowa jest paradoksem, dlatego że na rynku pracy brakuje pracowników, co ma szczególne znaczenie w kontekście starzejącego się społeczeństwa. – Równocześnie istnieje duża grupa, nawet milion osób, która chce pracować, ale jest blokowana przez system. Z jednej strony mówimy więc o braku, z drugiej strony, mając oczywiste narzędzia do zapobieżenia temu brakowi, nie zmieniamy tej rzeczywistości. Z perspektywy pracodawcy wygląda to tak, że ma lojalnych, chętnych pracowników z niepełnosprawnością, którzy mówią – nie możemy zarabiać więcej, obawiamy się. Pracodawca wybiera wtedy inne osoby, żeby dodatkowo awansowały, dorobiły sobie. Pracodawcy nie mogą więc skorzystać z siły, ambicji, zasobu, który poznali i wiedzą, że jest skuteczny. Tak więc pracodawca musi podjąć kolejne kosztowne rekrutacje – mówi Aleksandra Borecka. Zwróciła uwagę, że pułapka rentowa nie jest dobrą wskazówką dla młodego pokolenia osób z niepełnosprawnościami, których zachęca się do edukacji, ale na końcu mówi im się, że nie do końca mogą z tego skorzystać, bo są ograniczenia.
Pułapka rentowa uderza w cały rynek pracy
Na podobnym stanowisku stoi Nadia Winiarska, ekspertka w Departamencie Pracy Konfederacji Lewiatan. W jej opinii pułapka rentowa uderza w cały rynek pracy. – Z danych wynika, że brak pracowników to zjawisko, które dotyka ok. 70 proc. funkcjonujących firm w Polsce. Z prognoz Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że w perspektywie najbliższych 10 lat na polskim rynku pracy może zabraknąć nawet ponad 2 mln pracowników. Pytanie więc, czy możemy sobie pozwolić na mechanizm, który zamiast zachęcać do aktywności zawodowej, do niej zniechęca – mówi Nadia Winiarska. Zwróciła uwagę, że współczynnik aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnościami rośnie bardzo powoli i wynosi 34 proc. Jak podkreślił Przemysław Żydok, nie oznacza to, że pracuje więcej osób z niepełnosprawnościami, a jedynie, że zmniejsza się liczba Polaków aktywnych zawodowo, co pogarsza cały obraz. – Nie możemy pozwolić sobie na pułapkę rentową, nie tylko z perspektywy społecznej, ale też gospodarczej – podkreśliła Nadia Winiarska.
Koalicja na rzecz likwidacji pułapki rentowej zamierza przygotować projekt przepisów likwidujących pułapkę rentową dla wszystkich osób z niepełnosprawnościami. Jak dotąd od ok. 15 lat kolejne rządy nie uporały się z likwidacją pułapki rentowej. Zgodnie ze „Strategią na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami na lata 2021-2030” miała ona zniknąć do końca 2025 r. Tak się jednak nie stało.







