Bezpłatny e-book Analiza ryzyka w RODO – 10 najczęściej zadawanych pytań
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Upadłość w Estonii, spółka we Francji. Wierzyciele Zondy muszą działać wielotorowo

Wierzyciele Zondacrypto nie powinni ograniczać się do udziału w polskim śledztwie, lecz równolegle dochodzić swoich praw w estońskim postępowaniu upadłościowym - radzą prawnicy. Czas nagli, ponieważ syndyk w Tallinnie przyjmuje zgłoszenia wierzytelności tylko przez dwa miesiące. Tymczasem pojawiają się kolejne wątki związane z działalnością spółki, w tym informacje o aktywności jej prezesa Przemysława Krala w spółce SCP KGPK, która - jak ustaliło Prawo.pl - w sierpniu 2026 r. została wpisana do francuskiego rejestru przedsiębiorców.

Zondacrypto
Autor: Tomasz Ciechoński

Jak informowaliśmy, 27 sierpnia sąd w Tallinnie ogłosił upadłość spółki BB Trade Estonia OÜ, która prowadziła działalność pod szyldem Zondacrypto. Wierzyciele mają dwa miesiące od tej daty na zgłoszenie wierzytelności syndykowi, którym została adwokat Margus Lentsius. Mogą to zrobić osobiście lub przez pełnomocnika. Wierzytelności zgłoszone po terminie będą zaspokajane w ostatniej kolejności.

Upadłość będzie prowadzona zgodnie z prawem estońskim, a wytwarzane w jej toku dokumenty będą sporządzone w języku estońskim. Jak ocenia dr Hubert Zieliński, adiunkt w Zakładzie Postępowania Cywilnego WPiA UAM i doradca restrukturyzacyjny w Kancelarii Prawnej Filipiak Babicz, utrudni to bieżącą kontrolę nad przebiegiem postępowania, podejmowanymi przez syndyka działaniami czy dochowywanie pojawiających się terminów.

- Co istotne, estońskie prawo upadłościowe w zdecydowanie większym zakresie niż polska procedura stawia na aktywny udział wierzycieli - mówi ekspert.

Na szczęście dla wierzycieli, estońskie ustawy są przeważnie tłumaczone na język angielski, zaś unijne rozporządzenie upadłościowe przewiduje pewne ułatwienia, np. zgłoszenie wierzytelności za pośrednictwem ustandaryzowanego formularza, który może być wypełniony w języku polskim. Polskie Ministerstwo Sprawiedliwości w informacji o upadłości spółki podaje link do wzorów dokumentów stosowanych w postępowaniu upadłościowym.

- Syndyk lub sąd mogą jednak zażądać tłumaczenia zgłoszenia wierzytelności na język estoński, co z pewnością może zwiększyć koszty udziału w postępowaniu – zastrzega dr Zieliński.

Estońska rezydencja spółki znanej głównie w Polsce to pokłosie wydarzeń jeszcze z 2018 r., kiedy to Komisja Nadzoru Finansowego umieściła BitBay sp. z o.o., jak pierwotnie nazywała się Zondacrypto, na listę ostrzeżeń publicznych. Spółka w poszukiwaniu jurysdykcji bardziej przychylnej kryptowalutom przeniosła siedzibę najpierw na Maltę, a potem do Estonii. Dodajmy jednak, że w żadnym państwie nie potrzymała tzw. licencji VASP, od lipca br. wymaganej przez unijne rozporządzenie MiCA. W kwietniu 2026 r. zaprzestała działalności, wtedy też pojawiły się pierwsze sygnały o jej zaległościach wobec estońskiego fiskusa.

Śledztwo ws. Zondacrypto w polskiej prokuraturze

27 sierpnia minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek informował, że w ramach śledztwa Prokuratury Krajowej w sprawie Zondacrypto zabezpieczono środki na poczet przyszłych odszkodowań w kwocie ponad 100 mln zł.

Prawdopodobnie kwota ta jest znacznie niższa niż wysokość strat spowodowanych aferą, którą prokuratura szacowała na „nie mniej niż 350 mln zł” i to w początkowej fazie śledztwa, gdy zawiadomienia od pokrzywdzonych zaczynały dopiero wpływać.

Dr Zieliński radzi, by osoby, które informowały prokuraturę o swoich problemach, dodatkowo zgłosiły wierzytelności estońskiemu syndykowi. - Zwiększą one w ten sposób swoje szanse na odzyskanie części środków. Postępowanie karne w tej sprawie może być długotrwałe, a jego wynik jest niepewny. Z perspektywy wierzyciela lepiej jest działać dwutorowo, czyli zgłosić się zarówno do prokuratury, jak i do syndyka – podsumowuje.

Tym bardziej, że – jak pisaliśmy – ostatnie komunikaty dotyczące śledztwa koncentrują się na aspektach politycznych. W ostatnich dniach szczególnie głośna jest rola Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który według śledczych miał powoływać się na wpływy i przyjąć od prezesa Zondacrypto zegarek wart blisko 170 tys. zł w zamian za pomoc w załatwieniu sprawy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Poza płatną protekcją, prokuratura zarzuciła mu też współudział w wybiórczym zaspokajaniu wierzycieli - po informacjach o możliwym bankructwie giełdy miał nakłaniać członka jej zarządu do wypłacenia mu 194 tys. zł oraz 100 tys. euro.

Krzysztof Witek, adwokat z Kancelarii Schönherr Attorneys At Law, zwraca uwagę, że drugi z tych zarzutów jest „zastanawiający”, bo takie przestępstwo można popełnić wyłącznie umyślnie, a materiał dowodowy musiałby wykazać działanie świadome, z zamiarem popełnienia przestępstwa i na szkodę innych wierzycieli.

- Osobiście mam obawy, że jeśli wszyscy zaczniemy mówić o zegarku pana Piesiewicza, na dalszy plan zejdzie podstawowy wymiar tej sprawy, czyli schemat działania giełdy Zondacrypto. Wiele wskazuje na to, że miał on charakter oszustwa dotyczącego mienia o wartości przekraczającej tzw. wielką wartość, popełnionego na szkodę wielu osób. Działania organów ścigania powinny zmierzać do ustalenia, co stało się z pieniędzmi pokrzywdzonych i czy istnieje możliwość ich odzyskania. Liczę, że wkrótce będziemy informowani również o tych wątkach – mówi mec. Witek.

 

Przemysław Kral we francuskim rejestrze RNE

Od początku śledztwa wiadomo, że sprawa ma charakter transgraniczny. Prokuratura informowała o współpracy z instytucjami z Estonii, Czech, Włoch, Monako, Szwajcarii i Francji, co nie wyczerpuje listy krajów, w których Zondacrypto miała powiązania biznesowe. W ostatnim z wymienionych państw w lipcu br. udało się zabezpieczyć 4 mln euro. Jak informowała prowadząca wówczas Prokuratura Regionalna w Katowicach, pieniądze, na zatrzymanie których zgodził się sąd w Paryżu, pochodziły „z transakcji przeniesienia własności zarejestrowanej w Monako spółki, w której udziałowcami są osoby podejrzewane w śledztwie Zondacrypto”.

Być może z tym aspektem sprawy związana jest spółka SCP KGPK, która 13 sierpnia 2026 r. pojawiła się we francuskim rejestrze handlowym (Registre National des Entreprises, RNE, odpowiednik polskiego Krajowego Rejestru Sądowego). Z dokumentów wynika, że jej zarząd tworzą: Przemysław Kral, prezes Zondacrypto, oraz Karolina Gwóźdź, w mediach przedstawiana jako jego żona i szefowa działu prawnego giełdy.

Pojawienie się przedstawicieli Zondy w publicznym rejestrze trzeba uznać za niespodziankę; od kwietnia nie występują oni publicznie, a media podają sprzeczne informacje o miejscach ich rzekomego przebywania.

Nazwę SCP KGPK można rozwinąć jako Société Civile Particulière Karolina Gwóźdź Przemysław Kral. Z dokumentów wynika, że spółka ma siedzibę w Monako i powstała już pod koniec 2024 r., natomiast w sierpniu 2026 r. została wpisana do francuskiego rejestru jako podmiot zagraniczny.

- Société Civile Particulière (SCP) to prywatna spółka cywilna, konstrukcja prawna znana między innymi w Monako. Tego typu spółki zwykle są wykorzystywane do zarządzania prywatnym majątkiem, zwłaszcza nieruchomościami – mówi Robert Socha, prawnik specjalizujący się w śledczym due diligence.

Zwraca uwagę, że statutowym celem spółki jest wyłączne posiadanie i zarządzanie na własny rachunek majątkiem ruchomym i nieruchomym, zaś we francuskim rejestrze jej profil określono jako „spółka zagraniczna posiadająca nieruchomość we Francji, która nie tworzy tam stałego zakładu” (Main Activity : Société étrangère possédant un bien immobilier en France ne formant pas établissement stable en France).

Oczywiście pojawia się pytanie o cel gospodarczy rejestracji spółki w rejestrze francuskim. Być może chodzi o jakiś obrót nieruchomościami na terenie Francji, nabycie lub zbycie, albo na przykład uregulowanie kwestii podatkowych związanych z taką nieruchomością. Karolina Gwóźdź i Przemysław Kral zostali zgłoszeni we francuskim rejestrze jako reprezentanci podatkowi (mandataires fiscaux) na terenie Francji – konkluduje Robert Socha.

Polski oddział Zondacrypto w Katowicach

Prawdopodobnie w orbicie zainteresowań polskiej prokuratury i estońskiego syndyka znajdzie się też polski oddział spółki BB Trade Estonia OÜ, który powstał w Katowicach i pod koniec 2024 r. został zarejestrowany w KRS.

O sytuacji tego podmiotu wiemy niewiele, oddział nie złożył bowiem żadnego sprawozdania finansowego. Dr Hubert Zieliński zwraca uwagę, że fakt posiadania oddziału w Polsce umożliwia wszczęcie tzw. wtórnego postępowania upadłościowego, czyli postępowania upadłościowego prowadzonego przez polskiego syndyka i polski sąd, które byłoby ograniczone wyłącznie do majątku znajdującego się w Polsce.

- Szanse na otwarcie takiego postępowania są jednak trudne do oceny, ponieważ wciąż wiemy bardzo mało o sytuacji majątkowej Zondacrypto i o tym, jaki majątek spółki możemy „przypisać” do terytorium Polski. Nie wiemy, czy na polskich rachunkach bankowych znajdują się jakieś środki pieniężne albo czy polski oddział posiadał majątek ruchomy, który mógłby zostać sprzedany. Wszczęcie wtórnego postępowania upadłościowego w Polsce w pewnym zakresie ułatwiłoby odzyskanie części środków przez polskich wierzycieli, jednak mogłoby wiązać się ze zwiększeniem kosztów postępowania – tłumaczy dr Zieliński.

 

Postępowanie przez UOKiK

Tymczasem w sprawie Zondacrypto trwa jeszcze jedno postępowanie, które prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Właśnie w tej sprawie Radosław Piesiewicz miał, według prokuratury, obiecywać wstawiennictwo Przemysławowi Kralowi.

Jak informuje biuro prasowe UOKiK, postępowanie wyjaśniające wobec BB Trade Estonia OÜ zostało wszczęte w styczniu 2025 r. i dotyczy klauzul w regulaminach giełd kryptowalut.

- Analizowane były zasady zawierania, wykonywania i rozwiązywania umów pod kątem ewentualnych naruszeń oraz klauzul niedozwolonych. Postępowanie jest w toku – informuje urząd.

Jak dodaje, mamy do czynienia z „nieprawidłowościami dużo poważniejszymi niż abuzywność klauzul, czyli potencjalną działalnością kryminalną”, o czym UOKiK informowała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego już we wrześniu 2025 r.

Mec. Witek uważa, że zawiadomienie służb specjalnych o nieprawidłowościach wykraczających poza zakres kontroli jest naturalne.

- Mogę się jedynie dziwić, że UOKiK zajął się wyłącznie jednym aspektem nieprawidłowości w Zondacrypto, jakim jest stosowanie klauzul niedozwolonych. Wiemy już, że spółka dopuściła się oszustw, dlatego postępowanie mogłoby dotyczyć również naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Obecnie, gdy sąd w Estonii ogłosił upadłość spółki, szanse na wyegzekwowanie ewentualnej kary oceniam jako niewielkie. Obawiam się też, że ewentualne stwierdzenie przez UOKiK, iż giełda stosowała klauzule niedozwolone, w żaden sposób nie pomoże poszkodowanym – mówi prawnik.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe