Jolanta Ojczyk: Ministerstwo przywraca odrębną procedurę gospodarczą. Był pan członkiem Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, która zarekomendowała jej zniesienie. Dlaczego?

Michał Romanowski: Odrębna procedura w sprawach cywilnych ma to do siebie, że wprowadza wyjątki od zasad ogólnych i zwiększenia formalizm. Miała służyć przyspieszeniu postępowania, zwiększeniu efektywności prowadzonych procesów, ale zamiast tego wystąpiło zjawisko prymatu formalizmu procedury gospodarczej nad prawem strony do uzyskania sprawiedliwego wyroku sądowego, czyli prymat formy nad treścią. Postępowanie cywilne jako dziedzina prawa publicznego ma służyć realizacji konstytucyjnego prawa stron toczących spory w sprawach prywatnych do uzyskania wyroku sprawiedliwego, wydanego bez zbędnej zwłoki oraz łatwo egzekwowalnego. Szybkość, sprawiedliwość i nieuchronność egzekucji, a także niepewność co do kierunku rozstrzygnięcia sądowego to najlepszy środek motywujący strony sporu do uczciwego postępowania i rozwiązywania  kwestii spornych bez angażowania sądu.

Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia, że teraz będzie inaczej, bo sędziowie dostaną nowe narzędzia do sprawnego zarządzania procesem.

Zniesieniu odrębnej procedury gospodarczej towarzyszyło wprowadzenie instrumentów umożliwiających sędziemu zarządzanie procesem, czyli przygotowanie rozprawy od strony merytorycznej i jej harmonogramu. Dlatego moim zdaniem już w ramach obecnej procedury sądy mają wystarczające instrumenty, aby dobrze zarządzać procesem. Mogą dostosować jego formalizm i czas trwania do stopnia skomplikowania sprawy, bo proces procesowi nierówny. Nie można porównywać prostej sprawy o zapłatę ze skomplikowanym pod względem stanu faktycznego i prawnego wielowątkowego procesu o wartości przedmiotu sporu sięgającego setek czy miliardów złotych.  Mamy w sprawie kilku świadków albo kilkudziesięciu świadków. Funkcją dobrej regulacji nie jest jej formalizm, ale elastyczność pozwalająca sędziemu jako gospodarzowi procesu „szyć” jego przebieg na „miarę”. Już teraz również sędziowie mają wystarczające instrumenty do odpowiedniego dyscyplinowania stron procesu tak, aby w zgodzie z zasadą zapewnienia gwarancji ochrony proceduralnej dla prezentowania swoich stanowisk przeciwdziałać nieuzasadnionemu przedłużania jego czasu trwania. Znaczenie jednak mają także wewnętrzne regulacje sądowe oraz sztywne zasady dotyczące liczby spraw wyznaczanych na wokandę. Nadmierna sztywna regulacja – jak pokazują doświadczenia – wcale nie musi przyspieszać procesu, ale wręcz przeciwnie. Może tylko pozorować jego szybkość. I to w dodatku kosztem konstytucyjnego prawa do uzyskania wyroku sprawiedliwego, a nie wyroku, którego treść jest w większym stopniu determinowana polowaniem na błędy proceduralne przeciwnika.

 


 

Jak zatem powinna być uregulowana nowa procedura cywilna?

Ujmując rzecz najkrócej, regulacja procesu cywilnego powinna być wzorowana na rozwiązaniach przyjmowanych w reprezentatywnych sądach arbitrażowych. Tam  formalizm powinien pełni rolę służebną, a nie jest wartością samą w sobie. Podsumowując, nie jestem zwolennikiem odrębnej procedury gospodarczej. Jestem za wprowadzeniem specjalizacji sędziów w sprawach gospodarczych. Dobre zarządzanie procesem i kompetencja będąca sumą wiedzy i doświadczenia oraz efektywna organizacja sądu są kluczem do osiągnięcia celu jakim jest uzyskanie sprawiedliwego wyroku w rozsądnym czasie. Problemem w zakresie rozpatrywania spraw gospodarczych nie jest procedura cywilna, ale organizacja i finansowanie sądownictwa. Przekonanie, że należy regulować wszystko, co się rusza, a przepis załatwi wszystko jest złudne. Stanowiło, stanowi i pewnie będzie stanowiło grzech pierworodny polityków, a także wielu prawników.

Czytaj również:  Reforma procedury cywilnej to także zmiany w sporach pracowników z pracodawcami - opinia Grzegorza Ruszczyka >>

Celem regulacji w sprawach gospodarczych powinna być liberalizacja procedury, a nie jej usztywnianie. Wtedy też można więcej oczekiwać od sądów, które nie będą mogły zasłaniać się formalizmem. Są kraje, gdzie w pierwszej instancji spory gospodarcze są rozstrzygane przez arbitrów a nie zawodowych sędziów. Nie postuluję wprowadzenia tego w Polsce, bo to osadzenie w tradycji i kulturze prawnej danego narodu, ale zachęcam do wyciągnięcia z tego wniosku. Normy prawne i proceduralne powinny służyć wydawaniu słusznych wyroków. Tego nie dostrzegam w proponowanych rozwiązaniach. Kręcimy się w kółko wokół formalizmu. Może to jest tak jak z dowcipem Winstona Churchilla o Amerykanach „Zawsze można liczyć, że jak już wyczerpią wszystkie złe rozwiązania, wreszcie zastosują właściwe”.  Nadmierny formalizm w sprawach gospodarczych to także wotum nieufności wobec kompetencji sędziów.

Może zamysłem Ministerstwa Sprawiedliwości było właśnie „wypchanie” większości spraw do sądów arbitrażowych na skutek znacznego podwyższenie pięciokrotnie opłat sądowych?

Fundamentem konstytucyjnego prawa do sądu jest prawo do rozpatrzenia sporu bez nieuzasadnionych barier przez sąd państwowy. Sąd arbitrażowy jest opcją dla stron. „Wypychanie" stron w stronę arbitrażu – który z natury nie może być tani, ponieważ jest oparty na zasadzie samofinansowania się – z powodu nadmiernie wysokich opłat narusza konstytucyjne prawo do sądu. Zachęcanie do korzystania z arbitrażu powinno być oparte na jego zaletach, a nie na barierach finansowych w dostępie do sądów państwowych. Nie zasługuje na aprobatę przenoszenia do procedury cywilnej mechanizmu wypychania pacjentów państwowej służby zdrowia do prywatnej, jeżeli prawo do sądu państwowego traktujemy na poważnie. Oczywiście pieniactwu sądowemu należy przeciwdziałać w drodze nakładania wysokich opłat, ale nie w taki sposób.
 

 


 

Pana zdaniem pięciokrotne podwyższenie opłat to krok w złym kierunku?

To pomysł nietrafny. Państwo ma obowiązek zapewnić dostęp do sądu oraz ma prawo przeciwdziałać pieniactwu procesowemu. Podstawową rolą państwowego wymiar sprawiedliwości nie jest osiąganie samofinansowania się. To jest wpisane w ideę sądownictwa arbitrażowego. Jest ona oparta na założeniu, że wolność umów i autonomia w kształtowaniu własnej sytuacji prawnej uzasadnia przyznanie stronom sporu prawa do poszukiwania własnych sposobów jego rozwiązania bez udziału państwa. Innymi słowy, wolność kształtowania umowy uzasadnia wolność zarządzania i określania sposobu rozwiązywania wynikającego z niej sporu.  Rozstrzygnięcia, czy spór poddać pod rozstrzygnięcie sądu prywatnego (arbitrażowego) czy państwowego. Kryterium decydującym w tym zakresie nie powinno być kryterium ekonomiczne, a więc czy stać przedsiębiorcę na poddanie sprawy pod rozstrzygnięcie.

Czytaj więcej o podwyższeniu opłat za pozwy >>

W każdym przypadku, przedsiębiorca nie powinien stanąć przed barierą finansową poddania sporu pod rozstrzygnięcie sądu państwowego. Taka bariera stanowi bowiem naruszenie jego konstytucyjnego prawa do sądu, a więc swoiste wykluczenie przez państwo. Argument, że zawsze można skorzystać z prawa dla ubogich, czyli zwolnienia od opłaty sądowej jest bałamutny, ponieważ istnieje całkiem spory obszar między ubogim przedsiębiorcą a nazwijmy to obrazowo bogatym przedsiębiorcą. Opłaty sądowe muszą być ustalane wedle zasady proporcjonalności, a więc tak aby było na nie stać każdego przedsiębiorcę, który nie jest ani ubogi ani bogaty, a takich jest statystycznie najwięcej.

200 tys. zł za spór o wartości 2 mln zł oraz 500 tys. za ten przewyższający 4 mln zł będzie barierą dla firm w składaniu pozwów?

Współcześnie wartość przedmiotu sporu na poziomie 4 mln zł w sporze gospodarczym nie jest wyjątkiem od reguły, a opłata minimalna w wysokości 200 tys. zł jest drastyczną podwyżką. Już kwota 100 tys. zł jest istotną barierą dla wielu przedsiębiorców. Podniesienie jej aż 5-krotnie do kwoty 500 tys. zł w warunkach polskich pewnie doprowadzi do istotnego zmniejszenie spraw wnoszonych do sądów. Doprowadzi to do swoistego wykluczenia procesowego małych i średnich przedsiębiorców. Poradzi sobie tylko wielki biznes.  Z badań prowadzonych przez Komisję Europejską wynika, że o ile duże i rozpoznawalne korporacje międzynarodowe i krajowe świadczą o prestiżu gospodarki danego państwa, to na jej konkurencyjność i zamożność społeczeństwa wpływa kondycja małych  i średnich przedsiębiorstw. Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią 99,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Unii Europejskiej, zatrudniając blisko 70 proc. pracowników  i wypracowując 60 proc. PKB. Dane te są reprezentatywne dla większości jej krajów członkowskich, w tym Polski. Podwyższenie opłaty sądowej do 500 tys. zł  oznacza wprowadzenie istotnej bariery administracyjnej dla MŚP. Z danych ekonomistów wynika, że ograniczenie barier administracyjnych dla małych   i średnich przedsiębiorców w Unii Europejskiej o 25 proc. (plan Komisji Europejskiej) spowoduje zwiększenie PKB Unii Europejskiej o około 1,5%. To samo dotyczy Polski. Warto pamiętać też, dostępność finansowa prawa do sądu pełni także bardzo istotną funkcje prewencyjną.

Jaką?

W ten sposób państwo stwarza klimat dla przeciwdziałania łamania umów. Szybkość, sprawiedliwość i nieuchronność egzekucji  to argument przeciwko łamiącym zasady przyzwoitości kupieckiej. Łamiący umowy kalkuluje ryzyko pozwania analizując możliwości finansowe swojego partnera handlowego. Jeżeli uzna, że partnera nie będzie stać na uiszczenie opłaty sądowej albo będzie to dla niego istotne obciążenie, to zgodnie z ekonomiczną analizą prawa, wykaże większą skłonność do naruszania umów. A to narusza tak niezbędne w obrocie gospodarczym zaufanie i poczucie bezpieczeństwa obrotu.

Jak zatem powinny być ustalane opłaty tak, aby zgodnie z założeniami MS opłaty były proporcjonalna do wagi rozstrzygnięcia sądu?

Sędzia powinien mieć przyznane prawo do pewnej uznaniowości w określaniu wysokości opłaty sądowej. Być może jest to daleka analogia, ale taką uznaniowość sąd ma  w ramach art. 322 kodeksu postępowania cywilnego - chodzi mi o możliwość zasądzenia odpowiedniej sumy odszkodowania w czy przy miarkowaniu karty umownej na podstawie art. 484 par. 2 kodeksu cywilnego przy określeniu wysokości zwrotu kosztów pełnomocnika procesowego. Uznaniowość w nakładaniu kar jest przyznana przez prawo np. prezesowi UOKiK czy Komisji Nadzoru Finansowego. Oczywiście wskazane przeze mnie przypadki dotyczą innych kwestii, ale mają wspólny  mianownik. Jest nim to, że ustawodawca ufa określonym organom, że zastosują wysokość świadczenia pieniężnego, które jest adekwatne do sytuacji. Sądzę, że zasada ta powinna być rozważona także w zakresie opłat sądowych, choć dostrzegam ograniczenia wynikające z budżetu państwa. Dostrzegam jednak również sprzeczność w utrzymywaniu bardzo niskich kwot zwrotu kosztów pełnomocnika procesowego w imię dostępności do pomocy prawnej przed sądem przy jednoczesnym podwyższaniu, i to drastycznym kosztu opłaty sądowej, która otwiera ryzyko wykluczenia procesowego.

Prof. Michał Romanowski specjalizuje się w prawie cywilnym i handlowym oraz prawie rynków kapitałowych, wykłada na Uniwersytecie Warszawskim, jest członkiem Okręgowej Rady Adwokackiej oraz Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, partnerem w kancelarii Romanowski i Wspólnicy. Był też członkiem Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego zajmującej się reformą polskiego prawa cywilnego i handlowego