Bezpłatny e-book Analiza ryzyka w RODO – 10 najczęściej zadawanych pytań
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Właściciel odpowie dopiero, gdy GIOŚ nie znajdzie sprawcy

W projekcie ustawy o transgranicznym przemieszczaniu odpadów jest nowa definicja odbiorcy odpadów przemieszczonych nielegalnie. Ma to znaczenie dla tych właścicieli gruntów, na które bez ich wiedzy, ktoś wyrzuci śmieci przywiezione z zagranicy. Dyscyplinuje to też nieuczciwych przedsiębiorców, choć eksperci są podzieleni co do tego, jak nowa definicja wpłynie na praktykę ścigania nielegalnych transportów odpadów.

smieci recykling ubrania odziez odpady
Źródło: iStock

Obecnie, gdy na czyjś teren zostały nielegalnie wyrzucone śmieci, jego właściciel jest w bardzo trudnej jest sytuacji. Zarówno w ustawie z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz. U. z 2023 r. poz. 1587), jak i w przepisach o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów istnieje domniemanie, że odpady należą do właściciela terenu i to on odpowiada za ich usunięcie. A koszty tego nierzadko idą w miliony złotych.

To się ma częściowo zmienić. Zgodnie bowiem z projektowanymi przepisami o transgranicznym przemieszczaniu odpadów, które zastąpią ustawę z 29 czerwca 2007 r. o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów (Dz. U. z 2024 r. poz. 746) przez odbiorcę odpadów przemieszczonych nielegalnie ma się nadal rozumieć wprawdzie każdą osobę fizyczną, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej, do której zostały przemieszczone nielegalnie odpady, przy czym domniemywa się, że władający powierzchnią ziemi, na której znajdują się takie opady, jest ich odbiorcą. Pojawiło się zastrzeżenie, że dzieje się tak, o ile faktyczny odbiorca nie istnieje albo nie można go ustalić. To właśnie to ostatnie zastrzeżenie jest nowością - w dotychczasowych przepisach go nie ma. Przygotowany w Ministerstwie Klimatu i Środowiska projekt w tej sprawie (numer w RCL – UC115) jest na etapie procedowania w rządowym Komitecie Do Spraw Europejskich.

Należy podkreślić, że domniemanie będzie miało zastosowanie tylko w sytuacjach wyjątkowych, po przeprowadzeniu pełnego postępowania dowodowego w każdej indywidualnej sprawie. W pierwszej kolejności Główny Inspektor Ochrony Środowiska (GIOŚ) będzie stosował regulacje wynikające wprost z przepisów rozporządzenia 2024/1157. Podmioty odpowiedzialne za nielegalne przemieszczanie odpadów będą ustalane w toku postępowania administracyjnego, zgodnie z art. 25 rozporządzenia 2024/1157 z zastosowaniem definicji poszczególnych podmiotów z art. 3 pkt 5–7 tego rozporządzenia. Dopiero po wyczerpaniu możliwości wyegzekwowania zagospodarowania odpadów przez podmiot bezpośrednio odpowiedzialny za nielegalne działania, będzie możliwe skorzystanie z instytucji domniemania. Domniemanie zatem ma charakter wyjątkowy i subsydiarny oraz może być stosowane dopiero po podjęciu przez właściwy organ działań zmierzających do ustalenia rzeczywistego odbiorcy odpadów – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.

Domniemanie ograniczone

Magdalena Dziadosz, associate w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, specjalizująca się w ochronie środowiska, podkreśla, że obie definicje - z dotychczasowej, jak i projektowanej ustawy - zawierają podobne domniemanie. Władający powierzchnią ziemi (najczęściej – właściciel nieruchomości, na której znajdują się nielegalnie przemieszczone odpady), jest odbiorcą odpadów przemieszczonych nielegalnie. Sama instytucja domniemania była więc już znana na gruncie obecnych przepisów. W projekcie nowej ustawy wprowadza się jednak dodatkowe zastrzeżenie, że to domniemanie znajduje zastosowanie „o ile faktyczny odbiorca nie istnieje albo nie można go ustalić”.

To istotna zmiana w stosunku do obecnych przepisów. Dzisiaj ustawa o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów po prostu wprowadza domniemanie, że władający nieruchomością, na której znajdują się nielegalnie przemieszczone odpady, jest ich odbiorcą. Omawiany projekt wyraźnie ogranicza natomiast stosowanie tego domniemania do sytuacji, w której faktyczny odbiorca nie istnieje albo nie można go ustalić. Oznacza to, że odpowiedzialność właściciela czy innego władającego gruntem ma mieć charakter subsydiarny – organ powinien najpierw ustalić podmiot, który rzeczywiście był odbiorcą odpadów, a dopiero gdy okaże się to niemożliwe, sięgnąć po ustawowe domniemanie – mówi Mateusz Karciarz, wykładowca prawa administracyjnego na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu i prawnik w kancelarii Jerzmanowski i Wspólnicy.

Nowe, surowsze zasady przemieszczania odpadów - czytaj w LEX >

Zmiana kolejności działania

To zastrzeżenie powoduje w praktyce zmianę kolejności działania organów.

Do tej pory przepis dawał wygodny skrót: jeśli na czyimś gruncie leżały nielegalnie przemieszczone odpady, można było uznać właściciela za odbiorcę bez większego dochodzenia, kto naprawdę za to odpowiada – tłumaczy mec. Dziadosz.

I wyjaśnia, że po zmianie ten skrót przestaje być pierwszym wyborem. Zanim ktokolwiek zostanie uznany za odbiorcę na podstawie samego faktu władania gruntem, GIOŚ musi najpierw spróbować ustalić prawdziwego sprawcę – zgodnie z procedurą i definicjami przewidzianymi w unijnym rozporządzeniu o przemieszczaniu odpadów (rozporządzenie 2024/1157/UE). Dopiero gdy się to nie uda, będzie można sięgnąć po domniemanie wobec właściciela gruntu. To dobra wiadomość dla osób, na których działce bez ich wiedzy i zgody porzucono nielegalnie przemieszczone odpady.

Odpowiedzialność nie spadnie na nich automatycznie. W pierwszej kolejności organy będą musiały wykazać, że rzeczywistego sprawcy nie da się znaleźć. Innymi słowy: domniemanie ma charakter wyjątkowy i pomocniczy, a nie podstawowy jak w obecnej ustawie. Uruchamia się dopiero po wyczerpaniu możliwości ustalenia i wyegzekwowania obowiązków od faktycznego sprawcy – tłumaczy Dziadosz.

Usuwanie odpadów z miejsc nieprzeznaczonych do ich magazynowania/składowania - problemy praktyczne - czytaj w LEX >

Dziadosz uważa też, że dla właściciela nieruchomości oznacza to realnie większą szansę na to, że nie zostanie obciążony karą ani obowiązkiem zagospodarowania cudzych odpadów, jeśli tylko organy będą w stanie zidentyfikować rzeczywistego sprawcę. Z kolei dla podmiotów zajmujących się przemieszczaniem odpadów, jej zdaniem, zmiana oznacza coś przeciwnego: mniejszą szansę na uniknięcie odpowiedzialności przez „zniknięcie” z pola widzenia organów. Skoro GIOŚ będzie musiał aktywnie ustalać, kto faktycznie był odbiorcą odpadów, łatwiej będzie dotrzeć bezpośrednio do przedsiębiorcy, który je przemieszczał w złej wierze – zamiast poprzestać na łatwiejszym celu, jakim jest właściciel gruntu.

Właściciel powinien udowodnić

Nieco inaczej na projektowany przepis patrzy Karol Danielczak, radca prawny z kancelarii Ziemski & Partners Kancelaria Prawna Kostrzewska, Kołodziejczak i Wspólnicy sp.k. Jak wyjaśnia, definicję „odbiorcy odpadów przemieszczonych nielegalnie” doprecyzowano poprzez wskazanie, że domniemanie, że władający powierzchnią ziemi jest odbiorcą odpadów przemieszczonych nielegalnie, ma to zastosowanie wyłącznie gdy faktyczny odbiorca nie istnieje albo nie można go ustalić. Konstrukcja przepisu została przewidziana na wzór art. 3 pkt 19 ustawy o odpadach, który ustanawia domniemanie, że władający powierzchnią ziemi jest posiadaczem odpadów znajdujących się na nieruchomości.

Podobnie jak w przypadku uznania za posiadacza odpadów, aby wzruszyć to domniemanie i uniknąć kary administracyjnej za status odbiorcy odpadów przemieszczonych nielegalnie, władający powierzchnią ziemi powinien zasadniczo udowodnić, że inny podmiot był rzeczywiście odbiorcą tych odpadów. W porównaniu do obecnego stanu prawnego nie zmieniono istotnie sposobu uwolnienia się od odpowiedzialności przez władającego powierzchnią ziemi – uważa mec. Danielczak.

W związku z powyższym, zwraca uwagę, na to żeby przedsiębiorcy prowadzący działalność związaną z gospodarką odpadami szczególnie uważali na pochodzenie odpadów, zaś w razie decyzji o przyjmowaniu odpadów z zagranicy, dopilnowali, aby spełnić wszystkie formalności wynikające z nowego rozporządzenia 2024/1157/UE.

Dotyczy to w szczególności obowiązku korzystania  systemu DIWASS, a dla odpadów z tzw. „zielonej listy”, zawarcia pisemnej umowy na odzysk odpadów, o której mowa w art. 18 ust. 10 oraz każdorazowej dokładnej weryfikacji prawidłowości otrzymanego załącznika VII pod kątem rodzaju i ilości przemieszczonych odpadów – precyzuje mec. Danielczak.

System DIWASS – cyfryzacja procedur transgranicznego przemieszczania odpadów - czytaj w LEX >

 

Kary w górę

Poza zmianą definicji dochodzi kolejna, równie istotna: projekt podnosi minimalne kary pieniężne. I tak, za nielegalne przemieszczenie odpadów objętych procedurą zgłoszenia i zgody minimalna kara wzrośnie z obecnych 10 000 zł do 50 000 zł, a za naruszenia dotyczące odpadów podlegających jedynie obowiązkowi informowania – do 30 000 zł.

Z kolei zgodnie z projektowanym art. 38 ust. 3 ustawy, sam odbiorca odpadów przemieszczonych nielegalnie – gdy już zostanie zidentyfikowany, czy to jako faktyczny sprawca, czy w drodze domniemania – podlega karze pieniężnej w wysokości od 30 000 do 1 000 000 zł. Minimalna wysokość kary została podwyższona w tym przypadku z 10 000 zł  (art. 32 ust. 1 obecnie obowiązującej ustawy). Przedsiębiorcy działający w tym obszarze powinni więc liczyć się z wyraźnie wyższym ryzykiem finansowym niż dotychczas.

Zobacz w LEX: Transgraniczne przemieszczanie odpadów – czy Twoja firma jest gotowa na zmiany? >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe