„Przestrzeń jest dobrem wspólnym, a jakość wyglądu naszych miast i wsi ma wpływ na nasze szczęście i samopoczucie. Brak ładu przestrzennego wywołuje niepokój i irytację.  Ład – to spokój, ale również zachwyt i radość.” - z tymi słowami Wojciecha Gwizdaka, sekretarza Rady Krajowej Izby Architektów RP, trudno się nie zgodzić. Choć zapewne większość przyzna, że zdecydowanie większy niepokój i irytację wywołują pusty portfel czy wyczyszczone konto. A proponowane przez resort inwestycji zmiany doprowadzą właśnie  do drenowania kieszeni statystycznego Kowalskiego. Pytanie czy sprawiedliwe jest, aby jedna grupa społeczna przymuszała resztę społeczeństwa do „zrzucania się” na ich dodatkowe pobory? Na czym miałoby to polegać? Przypatrzmy się najpierw dotychczasowym „osiągnięciom” środowiska architektów.

 


 

Nietrafione pomysły na zdobycie rynku

Przyczynkiem do problemów architektów była masowa produkcja przez nich (począwszy od lat  90 ubiegłego wieku) projektów "typowych", które dla jednorazowego zysku zostały sprzedane wraz z prawami i zgodami jako publikacje firmom pośredniczącym. Warto nadmienić, że sprzedano je z niechronioną prawem autorskim konstrukcją, odbierając w ten sposób pracę nie tylko przyszłym architektom, ale też projektantom konstrukcji, czyli inżynierom budownictwa.
Kolejnym dobrym rozwiązaniem dla środowiska architektów, które przerodziło się w problem, była ustawa z  9 maja 2014 r. o ułatwieniu dostępu do wykonywania niektórych zawodów regulowanych. Na jej mocy architekci oprócz urbanistów uzyskali prawo do sporządzania planów zagospodarowania przestrzennego województw, studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Można powiedzieć, iż ta regulacja wprowadziła w niebyt mniejszą grupę zawodową urbanistów, gdyż architekci zdominowali branżę rażąco zaniżając cenę i jakość usług. Cena spadała nawet do kwot poniżej 150 zł za decyzję. Ową decyzję często sporządzał architekt z innego miasta, nawet niebędący na miejscu, pracujący zdalnie na podstawie analiz, które dla obniżenia kosztów przygotowywali dla niego urzędnicy gmin. Powyższe przykłady ukazują jak ich środowisko przez swoją zachłanność prowadzi do godzenia we własne interesy, po czym próbuje przejąć kompetencje innych zawodów, aby rekompensować sobie straty.

Jakie zagrożenia przyniosą projekty

Wracając do aktualnych projektów ustaw, należy z czystym sumieniem przyznać, że proponowane zmiany w prawie mogą być nazwane programem „Architekt+”. Architekci uzyskują odrębną ustawę z wyjściem naprzeciw ich postulatom. Jak się to przełoży na nasz rodzinny budżet? Mówiąc krótko: źle. Natomiast nie wchodząc w szczegóły pokażę w punktach, jedynie kilka zmian, które przełożą się bezpośrednio na naszą codzienność:

  1. Kierowanie budowami wyłącznie przez architektów – Izba Architektów Rzeczpospolitej Polskiej zrzesza kilkanaście tysięcy osób, natomiast Polska Izba Inżynierów Budownictwa o sto tysięcy więcej. Rocznie wydawanych jest prawie 200 tys. pozwoleń na budowę. Ograniczenie prawa do kierowania budowami wyłącznie do architektów spowoduje sparaliżowanie realizacji kontraktów budowlanych.
  2. Paraliż inwestycji przełoży się na utrudnienia na rynku komercyjnym (wzrost cen mieszkań dla osób, które chcą zakupić wymarzone mieszkanie) oraz poważne problemy dla rządowych programów „Mieszkanie+” oraz „Kolej+”. Trzeba będzie budować drożej, a to  doprowadzi do jednej z dwóch sytuacji: będziemy budować mniej lub trzeba będzie „gdzieś” znaleźć dodatkowe środki. Oczywiście te „gdzieś” będzie znajdowane w naszych kieszeniach. A co jeśli będziemy budować mniej, o czym poniżej.
  3. 3Mniej budynków w programie „Mieszkanie+” – mniej osób otrzyma możliwość zamieszkania w tanim mieszkaniu na wynajem. Mniej rodzin będzie miało zapewnioną stabilność, która pozwoliłaby na rozwój zawodowy czy podjęcie decyzji o powiększeniu rodziny. Przełoży się to na spowolnienie gospodarki, które odczujemy wszyscy.
  4. Mniej inwestycji w programie „Kolej+” – mniej zmodernizowanych linii kolejowych przełoży się nie tylko na niezadowolenie podróżnych. Może też prowadzić do zmniejszenia zainteresowania miejscowościami, do których nie uda się dojechać koleją. Negatywne skutki odczują mieszkańcy utrzymujący się dzięki lokalnemu ruchowi turystycznemu (hotelarstwo, gastronomia, przewoźnicy, przemysł rozrywkowy, obiekty kultury, itp. itd.).
  5. Rozdzielenie ustaw (oddzielne ustawy dla architektów oraz inżynierów budownictwa, których zawody dzisiaj są regulowane w jednym akcie prawnym doprowadzi do walki pomiędzy Środowiskami metodą faktów dokonanych. Aktualnie wszelkie rozwiązania muszą być wypracowywane w drodze konsensusu. Rozdzielenie może skutkować tym, że każda grupa będzie „ciągnęła” w swoją stronę. Chaos, który zapanuje odbije się negatywnie zarówno na inwestycjach publicznych, jak i komercyjnych.

 


 

W poszukiwaniu kompromisu

Czy może być inaczej, lepiej? To zależy. Przede wszystkim od chęci wypracowania porozumienia pomiędzy Izbą Architektów Rzeczpospolitej Polskiej z przedstawicielami innych zawodów budowlanych,  w tym Polską Izbą Inżynierów Budownictwa. PIIB wyraża taką wolę, ale na razie nie widać podobnego zainteresowania ze strony IARP. Co więcej, należy myśleć o sektorze budowlanym zdecydowanie szerzej, nie tylko przez pryzmat swojego portfela czy zleceń dla własnej firmy, ale zastosować tu podejście stosowane w Europie Zachodniej. W takiej sytuacji staramy się uwzględnić wszystkich uczestników procesu inwestycyjno-budowlanego – zarówno tych, którzy biorą udział we wznoszeniu obiektu, jak i tych którzy później korzystają z ukończonej inwestycji. Uwzględnia się nie tylko interes projektanta czy wykonawcy, ale także korzyści lokalnej społeczności czy społeczeństwa w skali makro. Jest to bardzo dojrzałe, świadome i odpowiedzialne podejście. Pozostaje tylko pytanie – czy jest ono w mentalnym zasięgu wszystkich zainteresowanych stron? O tym przekonamy się w najbliższym czasie, kiedy Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju podejmie decyzję, co dalej z kontrowersyjnymi projektami ustaw.

Krzysztof Kaczorek jest absolwentem Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, nauczycielem akademickim, członkiem Polskiego Stowarzyszenia Menedżerów Budownictwa, autorem wielu opinii technicznych z zakresu budownictwa.