Większość konfliktów o prawa do nazwy zespołu muzycznego wygląda podobnie. Impulsem do wspólnego grania jest pasja do muzyki. Nikt z osób, które zaczynają w przysłowiowym garażu, nie myśli wtedy o formalnościach. Muzycy najczęściej nie podpisują ze sobą żadnych umów.

Od pasji czasem do pieniędzy

Ta kwestia jest przez wszystkich bagatelizowana do czasu, aż pojawiają się duże pieniądze. Jak wiadomo sukces ma wielu ojców. A z biegiem lat w zespole mają miejsce roszady osobowe. Byli muzycy często chcą korzystać z nawy zespołu, którego przez pewien czas byli częścią. Sprzeciwiają się temu aktualni członkowie.

Wystarczy jedna duża kłótnia, aby obie strony momentalnie zmieniły swoje nastawienie do Urzędu Patentowego. Nagle pomysł rejestracji nazwy zespołu jako znaku towarowego wydaje się im bardzo atrakcyjny. Ludzie kierują się wtedy popularnym mitem, że ten kto ze zgłoszeniem będzie pierwszy, łatwo przejmuje prawa do marki. W praktyce otwiera to kolejny front walki o nazwę zespołu.

Przygotowania do wojny

Historia zespołu KOMBI zaczyna się w 1976 roku. To wtedy Sławomir Łosowski zmieniał nazwę swojego dotychczasowego projektu, czyli Akcenty. Do początku lat 90-tych muzycy sporo tworzyli i koncertowali. Mówi się, że był to „złoty okres” KOMBI. Później z powodów osobistych i konfliktów personalnych zespół zawiesił swoją działalność. Reaktywował się ponad dekadę później pod nazwą KOMBII, ale już bez swojego założyciela w składzie.

W 2011 roku Grzegorz Skawiński wraz z Waldemarem Tkaczykiem zarejestrowali słowny unijny znak towarowy KOMBII. Sławomir Łosowski próbował w 2013 roku tego samego z nazwą i logo KOMBI w Urzędzie Patentowym RP, ale ochrony nie uzyskał. W 2014 roku z sukcesem zarejestrował jednak dwa unijne znaki słowne: KOMBI oraz KOMBI Łosowski. Było to możliwe, ponieważ w EUIPO obowiązuje tzw. procedura sprzeciwowa.

W tamtym okresie był więc pat. Na rynku koncertowały dwa zespoły o łudząco podobnych nazwach. Dodatkowo każdy z nich mógł się wylegitymować skuteczną rejestracją znaku towarowego. Taka sytuacja nie mogła trwać wiecznie.

 


Pierwszy ze zgłoszeniem zyskuje najwięcej

Najpierw zaatakował Grzegorz Skawiński, który w 2016 r. wystąpił do EUIPO z wnioskiem o unieważnienie unijnego znaku towarowego KOMBI. Powoływał się na przysługujące mu prawa do  wcześniejszego znaku towarowego KOMBII.

Sławomir Łosowski bronił się m.in. próbując wykazać, że przysługują mu wyłączne prawa podmiotowe do nazwy KOMBI. EUIPO uznało, że dowody na tę okoliczność nie mają znaczenia dla tej sprawy. Przedmiotem tego konkretnego postępowania była bowiem jedynie ocena, czy późniejszy znak towarowy KOMBI jest na tyle podobny do przeciwstawionego mu znaku KOMBII, że może to wprowadzić odbiorców w błąd.

W tym przypadku mieliśmy do czynienia z identycznością towarów i usług oraz wysokim podobieństwem samych oznaczeń. Wyrok Sądu UE z 7 września 2022 r. (sprawa T-730/21) podtrzymujący decyzję EUIPO o unieważnieniu znaku KOMBI nie jest więc dla mnie zaskoczeniem.

Sprawdź: Konferencja o patentach europejskich i Jednolitym Sądzie Patentowym już 21 września>>
 

Czy słowo KOMBI jest chronione przez prawo autorskie?

Sławomir Łosowski nie pozostał dłużny i w 2017 roku wniósł o unieważnienie znaku towarowego swoich byłych kolegów czyli KOMBII. Sprawa była ciekawa dlatego, że jako podstawę wniosku wskazał m.in. przysługujące mu prawa podmiotowe do utworów w postaci słowa KOMBI oraz logo.

Problem w tym, że przy tak prostych formach, jak pojedyncze słowo czy minimalistyczne logo, nie ma nigdy pewności, że jest to twórczość godna ochrony prawnoautorskiej. Wątpliwości zawsze budzi to, czy takie dzieła mają indywidualny charakter. Innymi słowy, czy można w nich dostrzec odciśnięte piętno osobowości twórcy.

Sławomir Łosowski postawił więc przed sobą bardzo ambitne zadanie wykazania, że zarówno w przypadku nazwy KOMBI jak i logo, osiągnięto dostateczny poziom indywidualności, dla uzyskania ochrony prawnoautorskiej. W jego ocenie świadczyć miały o tym następujące okoliczności.

  • nabycie i przedmiot ochrony przywołanych praw został wskazany w umowie przenoszącej prawa autorskie;
  • logo KOMBI zostało zaprojektowane przez dyplomowanego artystę prof. Grzegorza Protasiuka z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku;
  • indywidualny charakter słowa KOMBI przejawiać miał się tym, że do tej pory było ono używane jedynie w dziedzinie motoryzacji. Pojęcie to jest więc fantazyjne w odniesieniu to działalności prowadzonej przez zespół.

Poza tym wnioskodawca argumentował, że nawet jeżeli uznać, że samo słowo KOMBI nie zasługuje na ochronę prawnoautorską, to jest ono chronione w ramach logo. W związku z tym każde umieszczenie słowa KOMBI w znaku towarowym, stanowi reprodukcję takiego utworu.

Izba Odwoławcza EUIPO w decyzji z 30 maja 2021 r. (R 1349/2020-5) podtrzymała decyzję Wydziału Unieważnień o oddaleniu wniosku o unieważnienie prawa w całości.

Urząd podkreślił, że proste słowo "KOMBI" nie może być zakwalifikowane jako utwór literacki. To określenie odnaleźć można w słowniku i używane było na długo przed powstaniem zespołu. Nie jest to więc przejaw twórczej działalności o indywidualnym charakterze. Co ciekawe EUIPO podobnie oceniło minimalistyczne logo KOMBI. Stwierdzono, że jego stylizacja jest na tyle prosta, że z łatwością mógł je stworzyć każdy. Nie wykazuje więc żadnej autonomicznej wartości twórczej.

Stanowisko polskich sądów

Sąd Najwyższy w wyroku z 22 czerwca 2010 r. (sygn. akt IV CSK 359/09) wskazał, że „Krótka jednostka słowna, pełniąca rolę znaku towarowego, może być utworem w rozumienia art. 1 ust 1 Prawa autorskiego, jeżeli wykazuje autonomiczną wartość twórczą”.

Oznacza to, że nie da się wykluczyć, że w konkretnym przypadku, pojedyncze słowo może być uznane za utwór. Wydaje się jednak, że szanse na to mają jedynie określenia wyjątkowo oryginalne i długie. Z tego grona wykluczyć można te słowa, które występują już w danym języki. Przykładowo, w cytowanym wyroku sąd uznał, że słowo JOGI przeznaczone do oznaczania jogurtów, nie zasługuje na ochronę prawnoautorską.

Sądy analogicznie interpretowały przypadki nazw takich zespołów muzycznych jak Alibabki, Papa Dance czy portalu do zbierania finansowania społecznościowego Polak Potrafi. Już w wyroku z 4 marca 2002 r. (sygn. akt V CKN 750/00) SN podkreślił, że „powiedzenia […], podobnie jak słowa, idiomy czy przysłowia, należą do domeny publicznej i każdy ma prawo do korzystania z nich”. W tych okolicznościach takiej interpretacji statusu nazwy KOMBI przez EUIPO raczej należało się spodziewać.

Wnioski, jakie płyną dla muzyków z tego sporu

Po pierwsze, prawo autorskie nie chroni prostych pojedynczych słów. Indywidualny charakter można dostrzec raczej w ekstremalnie wręcz oryginalnych nazwach. Za taką uznać można przykładowo - Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach.

Po drugie, zarejestrowany znak towarowy w pewnych okolicznościach da się unieważnić. W tym celu można podnosić argument przysługujących nam wcześniejszych praw. Rejestracja nazwy zespołu na jednego z muzyków może być również zakwalifikowana jako zgłoszenie w złej wierze. Osobiście jestem zaskoczony, że takiej podstawy wniosku nie wskazał Sławomir Łosowski. Wydaje się, że miałaby ona większe szanse powodzenia.

Po trzecie, jeżeli wśród muzyków panuje zgoda, to dobry moment na podpisanie umów regulujących zasady korzystania z nazwy zespołu. W jeszcze lepszej sytuacji jest osoba, która planuje dopiero założenie takiej grupy. O ile zastrzeże jej nazwę w Urzędzie Patentowym, to uzyska tym samym pełną władzę nad marką. Sławomir Łosowski komentując przegrany niedawno spór powiedział:

„Jedyne czego żałuję to, że w ciągu 30 lat nie zabezpieczyłem znaku towarowego KOMBI. Po prostu uznałem, że, skoro prowadzę zespół od dekad, to nikt mi nie będzie tego zabierał.”

Wyrok S(PI) z dnia 7 września 2022 r., T-730/21 (Łosowski)

Autor: Mikołaj Lech - rzecznik patentowy, zawodowy pełnomocnik przed Urzędem Patentowym RP, Urzędem Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) oraz Światową Organizacją Własności Intelektualnej (WIPO), autor blogów o prawnej ochronie marki, nagrodzonych w ogólnopolskim konkursie Urzędu Patentowego RP.