Blisko 2,8 mln jednoosobowych działalności gospodarczych było zarejestrowanych na koniec trzeciego kwartału br. Z rejestru REGON prowadzonego przez GUS wynika, że w ciągu dziewięciu miesięcy liczba tego typu podmiotów wzrosła o blisko 102 tys. Ponadto we wrześniu 2019 r. zawieszonych było przeszło 362 tys. firm, w całym 2018 roku o 30 tys. mniej.  Tylko od stycznia 2018 r. zostało wpisanych ponad 218 tys. nowych jednoosobowych działalności. W tym samym okresie skreślono niemal 112 tys. najmniejszych biznesów. Jak takie ruchy w rejestrze REGON oceniają eksperci?

 

Coraz więcej nowych firm

30 września br. do rejestru REGON wpisanych było dokładnie 2 744 771 jednoosobowych działalności gospodarczych. To o ponad 100 tys. więcej niż na koniec 2018 roku - wtedy było ich 2 643 256., i o ponad 200 tys. więcej niż w grudniu 2017 rok - wóczas było ich 2 537 441.

Według Piotra Wołejko, eksperta Pracodawców RP, te dane wskazują, że Polacy są bardzo przedsiębiorczym narodem. Podobnie uważa Jeremi Mordasiewicz.  – Są kraje, w których jest mało samozatrudnienia. Tak dzieje się np. w Skandynawii. Ale mamy też państwa takie jak Grecja, gdzie sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. My jesteśmy bardziej podobni do południa Europy. Samozatrudnionych jest dużo, co wynika z profilu gospodarki i rozdrobnienia przedsiębiorstw. Występuje dużo fachowców świadczących samodzielne usługi, w tym małych sklepików. I stąd te wyniki – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. Nie wszyscy jednak podzielają takie poglądy.

Pytanie, jakie to firmy

Kamil Rybikowski, ekspert Związku Pracodawców i Przedsiębiorców, podkreśla, że z przedstawionych danych nie wiemy, jak wygląda działalność tych przedsiębiorców. - Nie brakuje osób, które de facto współpracują tylko z jednym kontrahentem w ramach tzw. B2B. Dla wielu taka forma rozliczenia jest bardziej korzystna, zwłaszcza ze względu na wysokość składek na ubezpieczenie społeczne - zauważa Kamil Rybikowski. O tym, że o przejściu na działalność decydują pieniądze - w kieszeni prowadzących własną firmę zostaje więcej niż w kieszeni etatowców.

– Dostrzegam coraz większe zainteresowanie prowadzeniem działalności nierejestrowej. Część osób łączy tę aktywność z wykonywaniem obowiązków zawodowych, np. w oparciu o umowę o pracę. To dobra okazja do przetestowania rynku, zastanowienia się nad formułą i pomysłem na biznes. To też może mieć wpływ na dane dotyczące liczby zarejestrowanych JDG – mówi Katarzyna Dwórznik z KIG.

Jeremi Mordasewicz. zwraca uwagę na inny problem.  – Polskie mikrofirmy mają ograniczone szanse rozwoju, ze względu na niską produktywność i skromne zasoby kapitałowe. W zasadzie skupiają się na dostarczaniu właścicielom środków do życia, aby mogli utrzymać rodzinę. Z badań, przeprowadzonych przed kilkoma laty przez dr Małgorzatę Starczewską-Krzysztoszek dla Konfederacji Lewiatan, wynika, że tylko ok. 40 proc. osób zakładających firmę ma ambicję jej powiększenia i stworzenia marki – zauważa Mordasiewicz.

 


Ile nowych firm trafia do rejestru

Z roku na rok rośnie liczba nowych firm wpisywanych do rejestru REGON. W ciągu trzech kwartałów br. rafiło do niego 218 240 jednoosobowych działalności gospodarczych. Przez cały 2018 rok - 287 901, w 2017 r. – 266 457, w 2016 r. - 248 534, w 2015 r. – 256 350, a w 2014 r. – 256 954. Zdaniem ekspertów wiele osób rozważa i wybiera samozatrudnienie ze względu na okresy przejściowe w opłacaniu składek, a także wykonywany zawód.

- Przez pierwsze pół roku można skorzystać z ulgi na start, a więc należy odprowadzać jedynie składkę zdrowotną. W 2019 roku wynosi ona 342 zł. Następnie przez 2 lata jest tzw. mały ZUS – analizuje Kamil Rybikowski.

Piotr Wołejko zauważa, coraz więcej osób pracuje w zawodach, w których zatrudnienie etatowe traci na popularności lub nigdy nie było przesadnie popularne. Dotyczy to chociażby sektora IT, który zyskuje na znaczeniu i ten trend będzie coraz silniejszy. W opinii eksperta Pracodawców RP, dla gospodarki niezwykle istotne jest to, że nieustannie powstaje dużo nowych podmiotów. Wskazuje to na wysoką dynamikę życia gospodarczego. - Nowe firmy to wielki entuzjazm osób, które je zakładają. I szansa na to, że pomysł może przerodzić się w coś poważnego - dodaje Piotr Wołejko.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza jednak nie należy się zachwycać tym, że powstaje coraz więcej mikrofirm. - Oczywiście one też są potrzebne na rynku, ale takie podmioty nie są w stanie sfinansować zakupu dobrych maszyn czy nowoczesnych technologii, szkolenia pracowników czy ekspansji na nowe rynki. Z punktu widzenia Polski byłoby dobrze, gdybyśmy przechodzili w kierunku przedsiębiorstw, które mają większe zasoby kapitałowe i są bardziej produktywne – uważa Jeremi Mordasewicz.

Coraz mniej firm skreślonych z REGON

Z danych wynika, że coraz mniej firm znika z rejestru.  Od stycznia do września br. z REGON skreślono 111 647 JDG, w  2018 rok - 176 178, w  2017 r. -  258 457, w 2016 r. -  248 017, w 2015 roku – 248 009, a w 2014 r. – 264 116.

– Mamy dużą rotację wśród tych najmniejszych firm - uważa Kamil Rybikowski. - One często powstają i przestają istnieć. Rezygnacja z prowadzenia może wynikać z różnych powodów. Niekiedy jest to rozpoczęcie współpracy z podmiotem, który oferuje umowę o pracę. Wtedy to mikroprzedsiębiorstwo nie jest już potrzebne. Jednak w dużej mierze częstym powodem rezygnacji jest wejście w tzw. duży ZUS – ocenia Rybikowski.

Z kolei Katarzyna Dwórznik z KIG-u podkreśla, że wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie omawianych danych byłoby ryzykowne. - Same liczby niekoniecznie oddają całość sytuacji. Nie wiemy, czy te wykreślenia były skorelowane z zakończeniem np. odprowadzania preferencyjnych składek do ZUS-u czy np. okresu dofinansowania unijnego. Ponadto w różnych konkursach, zapewniających wsparcie mikroprzedsiębiorcom, pojawia się wymóg utrzymania działalności przez 24 miesiące. To też może mieć odbicie w tych statystykach. Zwłaszcza, że w danym roku mogło być przyznanych więcej dotacji niż w kolejnych dwunastu miesiącach - zauważa Katarzyna Dwórznik. 

Zawieszenie to strategia, a nie początek końca firmy

Według stanu rejestru na koniec września br. było zawieszonych 362 675 jednoosobowych działalności. To więcej niż ostatniego dnia 2018 roku, kiedy w rejestrze wpisane były 332 063 takie podmioty. Dane za lata wcześniejsze to 285 242 w 2017 roku, , 289 392  w 2016 roku, 295 015  w 2015 roku i 242 616 w 2014 roku.

– Odsetek zawieszonych działalności w przekroju ostatnich lat wydaje się być dość stabilny – ocenia Piotr Wołejko. I dodaje, że przyczyn zawieszania działalności może być wiele. - Dotyczą np. życia prywatnego czy nawet losowych sytuacji, które zmuszają przedsiębiorcę do wstrzymania prowadzenia biznesu. Nie można więc twierdzić, że od tej decyzji już tylko jeden krok do zamknięcia firmy. Jest to na pewno etap przejściowy - podkreśla Piotr Wołejko.

Według eksperta z KIG-u również zawieszenia działalności nie należy traktować jako początku końca firmy. - To może być element strategii działania danej osoby. Są przecież biznesy, które z założenia prowadzone są sezonowo. Funkcjonują więc tylko w określonych miesiącach roku, a w pozostałych są zawieszone - zauważa Katarzyna Dwórznik. Ponadto może dojść do zawieszenia JDG, ale to nie wyklucza aktywności w formie chociażby spółki cywilnej. Takie sytuacje również zdarzają się dość często. Taka taktyka też wynika ze skrupulatnego liczenia pieniędzy. W trakcie zawieszenia działalności, nie ma obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, a także zdrowotnych oraz składania dokumentów do ZUS.