W środę 10 lipca Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację Banku Millenium dotyczącą kredytu hipotecznego indeksowanego kursem franka szwajcarskiego. To oznacza, że prawomocny staje się wyrok Sądu Okręgowego unieważniający umowę i przyznający klientom zwrot w sumie ponad 100 tys. złotych. Prawnicy broniący frankowiczów nie mają wątpliwości, że jest to precedensowe i ważne orzeczenie. W ocenie Banku Millenium przesłanki prawne wyroku są błędne. Bankowi od dzisiejszego wyroku przysługuje skarga kasacyjna i zamierza ją wnieść. 

 



 

Co uznał sąd okręgowy, potwierdził apelacyjny

Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 17 maja 2017 r. (sygn. III C 299/15) unieważnił umowę kredytobiorców z Bankiem Millennium i zasądził na ich rzecz ponad 25 tys. zł i blisko 21 tys. franków z odsetkami ustawowymi od 21 listopada 2013 roku – tego dnia kredytobiorcy wezwali bank do zwrotu nienależnie pobranych korzyści, i zdaniem SO, od tego dnia powinny być naliczane odsetki, Ponadto SO zasądził ponad 17 tys. zł tytułem zwrotu kosztów procesu. W uzasadnieniu Sąd Okręgowy wskazał na klika ważnych kwestii, a we wtorek Sąd Apelacyjny potwierdził jego pogląd, uzasadniając oddalenie apelacji. Po pierwsze, SA przyznał, że sąd jest związany wyrokiem Sądu Ochrony Konsumentów i Konkurencji, który uznał za niedozwolone klauzule indeksacyjne stosowane przez bank. Chodzi o wyrok z 14 grudnia 2010 r. w sprawie XVII AmC 426/2009, w którym SOKiK kwestionuje indeksację oraz odesłanie do kursu franka ustalanego przez bank jako nieprecyzyjne.  Po drugie, SA wskazał, że taka klauzula musi być usunięta z umowy, a sąd nie może zastąpić jej innym warunkiem, np. odnoszącym się do kursu średniego NBP. Skoro więc nie ma klauzuli indeksacyjnej określającej główne świadczenie, to umowa jest nieważna. SA potwierdził, że umowa nie może dalej funkcjonować, bo nie można ustalić kursu franka, a co za tym idzie - wyliczyć wysokości udzielonego kredytu. Po trzecie, SO wskazał, że skutkiem nieważności umowy jest obowiązek wzajemnego zwrotu, rozliczenia tego, co strony świadczyły sobie na jej podstawie. – Sąd uznał, że zgodnie z tzw. teorią dwóch kondykcji, każda ze stron zgłasza żądanie zwrotu odrębnie, bez automatycznego kompensowania przez sąd. Jeżeli bank nie przedstawił swojego roszczenia, ani nie zgłosił zarzutu potrącenia, to sąd nie może go za niego określić. Sąd nie może wychodzić ponad żądanie – tłumaczy Barbara Garlacz, radca prawny, pełnomocnik frankowiczów w tej sprawie.

Orzeczenie oczami broniących frankowiczów 

Damian Nartowski, radca prawny i partner w kancelarii WN Legal, nie ma wątpliwości, że dzisiejsze orzeczenie jest niezwykle istotne. - Ważne jest zwłaszcza stanowisko w sprawie związania sądu wyrokiem SOKiK, rozliczania świadczeń i przyczyn unieważnienia umowy. Z ustnych motywów jasno wynika, że sprawy frankowe wcale nie są skomplikowane, i mieszczą się w podstawowych zasadach prawa cywilnego.  Sąd, moim zdaniem, trafnie wskazał, że indeksacja nie jest dodatkowym, pobocznym elementem umowy, ale głównym, bez którego umowa nie może istnieć. Bez indeksacji nie można bowiem określić kwoty w CHF, która determinuje realizację umowy i umożliwia określenie kwoty, którą konsument powinien oddać bankowi - podkreśla Damian Nartowski. Barbara Garlacz dodaje, że ważne jest, że SA uznał, że indeksacja jest nieuczciwa nie tylko dlatego, że umowa nie zawiera zasad ustalania spreadu i tabel banku.  - Indeksacja jest nieuczciwa, bo bank wprowadził zróżnicowanie dwóch kursów w obrębie jednej umowy: kurs kupna i kurs sprzedaży. Wystawiła też kredytobirocę na jednostronne ryzyko walutowe, a umowa nie zawierała żadnych ograniczeń co do tego ryzyka - mówi Barbara Garlacz.

Sprawdź w LEX:
Klauzule abuzywne w umowach z konsumentami >
Klauzula indeksacyjna w kredytach hipotecznych denominowanych we frankach szwajcarskich - istota problemu >


Co na to Bank Millennium

W ocenie Banku Millenium przesłanki prawne wyroku są błędne. - Bankowi przysługuje skarga kasacyjna od dzisiejszego wyroku i bank zamierza ją wnieść, zwłaszcza że w ostatnim czasie Sąd Apelacyjny w Warszawie w sprawach banku wydawał wyroki potwierdzające ważność umowy oraz możliwość jej rozliczenia po kursie średnim NBP – podkreśla Iwona Jarzębska, dyrektor Public Relations Banku Millennium. Bank wskazuje m.in. na wyroki Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 10 grudnia 2018 r. (sygn. VI ACa 830/17) i z 18 grudnia 2018 r.(sygn.. I ACa 953/16). W tych orzeczeniach SA dopuszcza w sytuacji wyeliminowania abuzywnego mechanizmu przeliczenia rat, odwołanie do średniego kursu NBP, jako wskaźnika rynkowego, uśrednionego, obiektywnie neutralnego z punktu widzenia interesów stron. SN wypowiadał się w podobnych sprawach, ale jego orzecznictwo nie jest już jednolite. Ostatnie rozstrzygnięcia, a także wyroki TSUE, mówią co innego. 

Zmiana w podejściu Sądu Najwyższego

Do 2018 roku można znaleźć orzeczenia SN, w których dopuszcza usunięcie klauzuli i zastąpienie kursu banku - średnim kursem NBP.  Ostatnio jednak, m.in. wyrokach z 24 października 2018 r. (sygn. II CSK 632/17) i z 4 kwietnia 2019 r. (sygn. III CSK 159/17) SN wskazywał, że indeksacja jest świadczeniem pobocznym, ale mimo usunięcia z umowy całego mechanizmu indeksacji, to umowa może nadal istnieć bez jej uzupełnienia. Będzie to jednak kredyt w złotówkach ze stopą procentową opartą o stałą marżę i LIBOR – tłumaczy Iwo Gabrysiak, adwokat broniący frankowiczów. SA w środę uznał zaś, że taka umowa nie może nadal funkcjonować. Nie we wszystkich tych sprawach jednak przedstawiane argumenty, które uznał SA. 
Wszystko wskazuje na to, że SN również może zbliżyć się do takiego poglądu. W jednym z najnowszych orzeczeń z 9 maja (sygn. I CSK 242/18) uznał już, że indeksacja jest świadczeniem głównym, ale nie wpływającym na ważność umowy. Bankowcy boją się obu scenariuszy, co widać w ich liście do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie oczekiwanego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Czytaj również: Opinia rzecznika TSUE korzystna dla frankowiczów >>

Czego się boją banki

Wkrótce TSUE ma odpowiedzieć na pytania sędziego Kamila Gołaszewskiego z Sądu Okręgowego w Warszawie, dotyczące skutków unieważnienia klauzuli indeksacyjnej. Jedno z nich dotyczy tego, czy w wyniku uznania klauzul za abuzywne umowa może  nadal funkcjonować i określać kredyt złotówkowy oprocentowany stawką LIBOR.

Rzecznik generalny TSUE wskazał, że w takiej sytuacji  to sąd krajowy ma ustalić, czy umowa może być nadal wykonywana. Bankowcy w liście do premiera wskazują, że oba poglądy są nie do zaakceptowania i wpłyną na stabilność krajowego systemu finansowego. Wyliczyli, że pozostawienie kredytów w złotych, oprocentowanych według LIBOR, będzie kosztowało banki 60 mld złotych i wpłynie na stabilność krajowego systemu finansowego.  Ich zdaniem, jeszcze groźniejsze jest unieważnienie umowy, bo istnieje spór dotyczący zasad rozliczenia, nie ma w tej sprawie jednoznacznej linii orzeczniczej. Oba skutki uznają za sankcję nieproporcjonalną wobec zarzucanego naruszenia, które nie realizują celu dyrektywy jakim ich zdaniem jest przywrócenie równowagi stron. Dlatego proszą rząd, by zawnioskował do TSUE o możliwość zastąpienia w klauzuli abuzywnej kursu odnoszącego się do tego wskazanego w tabeli bankowej, do kursu średniego NBP. - W moim przekonaniu to już jest niemożliwe. Wskazują na to zarówno orzeczenia TSUE, jak i SN - uważa Damian Nartowski. Sąd Apelacyjny w Białymstoku, w wyroku z 14 grudnia 2017 r. w sprawie kredytu indeskowanego stwierdził zaś, że  nie ma obowiązku odwoływania się i uwzględniania argumentów takich jak stabilność systemu bankowego, czy dobro państwa. - Tego typu argumenty winien uwzględniać ustawodawca  - podkreślił białostocki SA. Sejm 4 lipca uchwalił tzw. ustawę frankową, ale bez funduszu konwersji, który mial motywować banki do przewalutowania kredytów frankowych na złotowe.