LEX Budownictwo - Promocja miesiąca
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Po sabotażu firma może zostać bez odszkodowania

Pożar, wybuch czy uszkodzenie budynku mogą wyglądać jak typowa szkoda majątkowa. Jeżeli jednak za zdarzeniem stało celowe działanie, przedsiębiorca może nie otrzymać odszkodowania od ubezpieczyciela. W standardowych polisach majątkowych sabotaż, terroryzm i działania wojenne są bowiem często wyłączone z ochrony, choć ryzyko to można objąć dodatkowymi klauzulami lub odrębnym ubezpieczeniem.

pozar gasnica strazak
Źródło: iStock

Rosnąca liczba zdarzeń o charakterze sabotażowym i hybrydowym sprawia, że dla przedsiębiorców ubezpieczenie na wypadek tych zdarzeń zyskuje na znaczeniu. Informacje o incydentach dotyczących infrastruktury kolejowej, zakłóceniach systemów teleinformatycznych, przypadkach uszkodzeń obiektów strategicznych czy zdarzeniach związanych z upadkiem bezzałogowych statków powietrznych powodują, że przedsiębiorcy coraz częściej analizują swoją ekspozycję na ryzyka wcześniej uznawane za marginalne.

Problem polega na tym, że sama polisa na wypadek wszystkich ryzyk nie oznacza ochrony od wszystkiego.

W standardowych ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU) większości ubezpieczycieli znajdują się wyłączenia odpowiedzialności dotyczące aktów terroryzmu, sabotażu i dywersji - wskazuje Robert Maniak, dyrektor Działu Ubezpieczeń Majątkowych w Generali Polska.

Polisa all risks nie chroni od wszystkiego

W praktyce przedsiębiorca może mieć polisę obejmującą szeroki katalog zdarzeń, a mimo to nie otrzymać pieniędzy za szkodę powstałą w wyniku sabotażu. Ubezpieczyciele traktują bowiem ryzyka wojenne, terrorystyczne czy sabotażowe jako kategorię wymagającą odrębnego uregulowania.

Polskie przepisy nie zawierają jednej uniwersalnej definicji sabotażu na potrzeby wszystkich umów ubezpieczenia. To ubezpieczyciele określają w OWU, co uznają za takie zdarzenie. W efekcie podobne zdarzenie może zostać zakwalifikowane jako sabotaż, akt terroru, działanie wojenne, złośliwe działanie osoby trzeciej albo zwykłe uszkodzenie mienia - u każdego ubezpieczyciela może to wyglądać inaczej. A od kwalifikacji może zależeć wypłata.

Jak tłumaczy Katarzyna Holik-Zachwieja, adwokatka z Kancelarii DSK, towarzystwa ubezpieczeniowe traktują akt sabotażu na równi z działaniami wojennymi, terroryzmem czy zamieszkami, kwalifikując takie zdarzenia jako nieprzewidywalne ryzyko systemowe. Przełamanie tego wyłączenia wymaga zazwyczaj rozszerzenia ochrony poprzez wykupienie klauzuli lub wyspecjalizowanej polisy od ryzyk politycznych i terroryzmu.

- W ocenie prawnej i gospodarczej bezwzględne wyłączanie sabotażu ze standardowych polis w obecnej sytuacji geopolitycznej tworzy istotną lukę w bezpieczeństwie finansowym przedsiębiorstw - mówi Katarzyna Holik-Zachwieja. Zwraca uwagę na cybersabotaż, który standardowo wymaga odrębnego ubezpieczenia od zagrożeń w cyberprzestrzeni (ubezpieczenie typu cyber).

 

Jak ubezpieczyć ryzyko sabotażu

Przedsiębiorcy nie są jednak skazani na brak ochrony. Ryzyko sabotażu i terroryzmu można objąć dodatkową klauzulą albo odrębną polisą.

Jednym z rozwiązań jest rozszerzenie standardowego ubezpieczenia o klauzule dotyczące terroryzmu oraz strajków, zamieszek i rozruchów.

- Te dodatkowe klauzule to: terroryzm i sabotaż, a w przypadku większych przedsiębiorstw również warto rozważyć zawarcie specjalnej odrębnej polisy. Rozwiązanie to opiera się na indywidualnych klauzulach ubezpieczycieli lub standardach rynkowych bazujących na londyńskich warunkach LMA. Obejmuje szkody materialne w budynkach, liniach produkcyjnych, maszynach oraz zapasach powstałe wskutek działań terrorystycznych i sabotażowych. To właśnie ten rodzaj ochrony miałby kluczowe znaczenie w przypadku szkód o charakterze dywersyjnym, takich jak zdarzenia analizowane obecnie - tłumaczy Robert Maniak.

W przypadku dodatkowej klauzuli limit odpowiedzialności ubezpieczyciela może wynosić kilka lub kilkadziesiąt milionów złotych. Dla niewielkiej firmy może to być wystarczające. Dla zakładu, którego majątek wart jest kilkaset milionów złotych, taki limit może już nie pokryć całej szkody.

- Limity odpowiedzialności dostępne w ramach takich klauzul są zazwyczaj stosunkowo niskie i często wynoszą jedynie kilka milionów złotych na jedno zdarzenie - wskazuje Anna Zalewska-Szternel, dyrektor praktyki ds. klientów strategicznych w Aon Polska.

Przy dużych zakładach produkcyjnych, obiektach logistycznych czy infrastrukturze krytycznej problemem może być więc nie tylko brak ochrony, ale również jej niewystarczający poziom. Przedsiębiorstwa mogą korzystać z polis typu terrorism & sabotage lub szerszych programów political violence.

Ochrona taka obejmuje zwykle szkody w majątku powstałe wskutek aktów terroryzmu i sabotażu, ale może zostać rozszerzona również o utratę zysku (Business Interruption), dodatkowe koszty działalności czy skutki zakłóceń w łańcuchach dostaw. W zależności od potrzeb klienta możliwe jest także budowanie ochrony obejmującej szersze spektrum zagrożeń związanych z przemocą polityczną - tłumaczy Anna Zalewska-Szternel.

Sabotaż i terroryzm nie wszędzie oznaczają to samo

Definicje terroryzmu i sabotażu nie są jednolite. Niektórzy ubezpieczyciele zastrzegają, że sprawcami terroryzmu powinny być zorganizowane grupy działające z pobudek politycznych, religijnych lub ideologicznych, inni ujmują to znacznie szerzej. Im węższe jest to pojęcie, tym większe ryzyko odmowy wypłaty przy zdarzeniach o niejednoznacznym charakterze.

Podobnie jest z sabotażem, który w części warunków w ogóle nie występuje jako odrębne pojęcie, a zdarzenia tego typu bywają rozpatrywane przez pryzmat złośliwego działania osób trzecich. Pojemniejszy zapis zwykle daje lepszą ochronę, choć najczęściej wiąże się z wyższą składką.

- Definicja sabotażu w specjalistycznych polisach jest zazwyczaj szersza i bardziej precyzyjna niż w standardowych umowach majątkowych. Najczęściej oznacza ona celowe działanie o charakterze wywrotowym, podejmowane z pobudek politycznych, ideologicznych lub religijnych, którego celem jest wywarcie wpływu na organy państwa, zastraszenie społeczeństwa lub zakłócenie funkcjonowania określonych podmiotów. To właśnie zakres definicji często decyduje o tym, czy konkretne zdarzenie będzie podlegać ochronie - mówi Anna Zalewska-Szternel.

Dron, pożar i spór o odszkodowanie

Najlepiej widać problem przy zdarzeniach związanych z bezzałogowymi statkami powietrznymi.

- Uderzenie drona w zależności od sytuacji znajduje się na styku trzech pojęć z OWU - „działań wojennych”, „aktów terroru” i „upadku statku powietrznego”. Rzecznik finansowy zwraca uwagę, że obecne zapisy, oparte na definicji ustawowej, nie przewidują jasno sytuacji, w której dron uderza w budynek w wyniku celowego działania, a nie awarii czy przypadkowego upadku. O wypłacie odszkodowania przesądzi więc interpretacja konkretnych warunków ubezpieczenia. Ubezpieczyciele podkreślają, że każdy taki przypadek będą traktować indywidualnie. Rynek dostrzega konieczność ponownego przyjrzenia się tym definicjom, aby ograniczyć ryzyko rozbieżnych interpretacji - wyjaśnia Monika Arasimowicz z Attis Broker.

Ostatecznie znaczenie może mieć więc nie to, jak przedsiębiorca opisuje zdarzenie, lecz jak zostanie ono zakwalifikowane na podstawie konkretnej umowy. To istotne także dlatego, że ubezpieczyciel może badać pierwotną przyczynę szkody. Jeżeli więc pożar był bezpośrednim powodem zniszczenia hali, ale został wywołany celowym działaniem mającym charakter sabotażowy, może pojawić się argument dotyczący wyłączenia odpowiedzialności.

- Jeśli szkodę wywołało zdarzenie noszące znamiona sabotażu, nawet jeśli bezpośrednią przyczyną był np. pożar, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania, wskazując na pierwotną przyczynę sprawczą - zwraca uwagę Mariusz Lasoń, dyrektor operacyjny w EIB.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe