Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców zabrał głos w sprawie projektu  tzw. tarczy branżowej. W piśmie do Urszuli  Ruseckiej, przewodniczącej sejmowej Komisji rodziny i polityki społecznej, gdzie prowadzone są prace nad projektem, ocenia, że jest to potrzebna, lecz niewystarczającą pomoc dla przedsiębiorców poszkodowanych, w związku z wprowadzeniem ograniczeń do prowadzenia działalności gospodarczej przez wiele branż. Dlatego jego zdaniem ustawa musi być jedynie początkiem systemowego wsparcia dla przedsiębiorstw, poszkodowanych przez epidemię, bo zwolnienie z ZUS oraz świadczenie postojowe na jeden miesiąc nie rozwiąże problemów zamkniętych firm.

 


Wyższy spadek obrotów zamiast kodu PKD

Przede wszystkim wskazuje jednak, że kwalifikowanie branż pod kątem numeru PKD wyklucza też tych przedsiębiorców, którzy ze względu na specyfikę swojej działalności nie mogą jej prowadzić z powodu pandemii, w odróżnieniu od innych pod tym samym kodem. Przykładowo pomocą nie będą objęte np. sklepiki szkolne, część firm obsługujących targi,  usługi fryzjerskie i kosmetyczne. Dlatego biuro rzecznika postuluje odejście od zasady wspierania branż, z jedynie określonym kodem PKD a pozostawieniem jedynie warunku limitu spadku przychodów. - Być może z powodów ograniczonych możliwości finansowych należałoby rozważyć podniesienie poziomu spadków obrotów, np. do 50 proc., tak aby pomocą objąć najbardziej potrzebujące firmy, niezależnie od branży - pisze Adam Abramowicz. I zwraca uwagę, że choć salony kosmetyczne i fryzjerskie mogą funkcjonować, to przez brak wesel i imprez okolicznościowych tracą klientów. Podobnie jest ze szkołami muzycznymi czy tańca.

Czytaj również: Kosmetyczki, tłumacze, hotele wykluczeni z tarczy. Zyskają sklepy odzieżowe >>

Pomoc na jeden miesiąc to za mało

Adam Abramowicz podkreśla, że w obecnej sytuacji przygotowywane wsparcie musi być także bardzo wyraźnym sygnałem dla przedsiębiorców, że ich los nie jest obojętny sprawującym władzę i nie są proponowane jedynie rozwiązania doraźne. - Dlatego poszczególne rodzaje wsparcia nie powinny być jedynie na jeden miesiąc, dla wąskiej grupy przedsiębiorców – dodaje Adam Abramowicz.  Jego zdaniem z pomocy nie powinny być wykluczone firmy które powstały pod koniec ubiegłego roku. Jeśli bowiem zaczęły działalność w grudniu 2019 roku, nie mogą porównać spadku obrotów do października czy listopada 2019 roku uzyskanie wsparcia tym przedsiębiorcom, którzy rozpoczęli działalność po 1 grudnia 2019 roku.