Trudny czas w gospodarce, dobry dla polis dla władz spółek
W czasie pandemii wzrasta ryzyko roszczeń wobec członków zarządów. Mogą się oni zabezpieczyć finansowo polisą D&O, czyli ubezpieczeniem dla członków władz spółek. Nic dziwnego, że w czasie pandemii zainteresowanie tymi polisami znacząco wzrosło. Jednak takie ubezpieczenia nie obejmują winy umyślnej, okoliczności znanych przed zawarciem umowy, zobowiązań podatkowych.

Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej członków władz spółek zapewnia pokrycie wszelkich kwot, do których zapłaty osoby ubezpieczone są prawnie zobowiązane, w tym odszkodowań za szkody wyrządzone prowadzonej przez nie organizacji swoim błędnym działaniem lub zaniechaniem.
- Ubezpieczenie D&O nie jest polisą od wszelkich niepowodzeń, nietrafionych decyzji, niesolidności kontrahentów itp. Natomiast w sytuacji problemów finansowych, nietrafionych inwestycji naturalne jest, że poszukuje się przyczyn tych niepowodzeń. I często znajduje się je w postaci błędów, zaniedbań, zaniechań po stronie osób zarządzających spółką – wyjaśnia Włodzimierz Pyszczek, dyrektor ds. kluczowych klientów w Marsh Polska.
Czytaj w LEX: Polisa OC członków władz spółek kapitałowych - omówienie orzecznictwa >
Praktyczna ochrona
Jak tłumaczy Aleksander Chmiel, manager, lider praktyki FINPro w EIB, umowa ubezpieczenia D&O ma charakter all risk, tzn. obejmuje pełen zakres odpowiedzialności odszkodowawczej osób ubezpieczonych z wyjątkiem obszarów ryzyka wyraźnie wyłączonych z umowy, tj. w szczególności: winy umyślnej, okoliczności znanych przed zawarciem umowy, zobowiązań podatkowych (z wyjątkiem tych dochodzonych z art. 116 lub 116a ordynacji podatkowej), kar i grzywien niepodlegających ubezpieczeniu z mocy art. 57 kodeksu wykroczeń (tj. sankcji o charakterze karnym), a także szkód osobowych i rzeczowych. W przypadku tych ostatnich istnieją pewne odstępstwa, jak pokrycie kosztów obrony czy kwoty zadośćuczynienia za ujemne przeżycia psychiczne związane z naruszeniem praw pracowniczych.
Firmy, które posiadają ubezpieczenie OC członków władz spółek, a w szczególności sami członkowie zarządów mogą liczyć w pierwszym rzędzie na sfinansowanie kosztów obrony prawnej przed roszczeniami ze strony samej spółki, udziałowców i innych podmiotów, którzy są przekonani, że ponieśli stratę na skutek ich błędnych decyzji – nawet jeśli roszczenia te są bezpodstawne. A w razie ustalenia odpowiedzialności po stronie członków władz, mogą oni liczyć na pokrycie odszkodowania.
- Inne, realne scenariusze to postępowania urzędowe (administracyjne, karne), gdzie również niezbędna jest pomoc prawnika – po okresie względnego spokoju w czasie lockdownu, coraz częściej mówi się o wzmożonej intensywności kontroli i postępowań prowadzonych w spółkach w obszarach podatków, ochrony danych osobowych, ochrony konsumenta, ochrony środowiska itp. - mówi Włodzimierz Pyszczek.
Roszczenia w czasie pandemii
W czasie pandemii szczególne znaczenie ma ochrona przed roszczeniami na podstawie art. 293 § 1 (dla spółek z ograniczoną odpowiedzialnością) oraz odpowiadającego mu art. 483 § 1 (dla spółek akcyjnych) kodeksu spółek handlowych - odpowiedzialność członków organów spółki za szkodę wyrządzoną działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z prawem lub postanowieniami umowy spółki, a także art. 21 prawa upadłościowego, art. 299 kodeksu spółek handlowych (dotyczy tylko spółek z ograniczoną odpowiedzialnością) oraz art. 116 i 116a ordynacji podatkowej – niezłożenie wniosku o upadłość w terminie.
Aleksander Chmiel przytacza przykład spółki, w której zarząd nie miał planu działania w sytuacjach kryzysowych, nie przygotował spółki do przejścia w nowy tryb pracy, a także nie przygotował odpowiednich środków ochrony osobistej dla pracowników, którzy musieli nadal przychodzić do zakładu pracy. W efekcie doszło do zakażeń, których skutkiem było m.in. wstrzymanie produkcji i strata zamówień, a w konsekwencji: straty finansowe, o których pokrycie do zarządu wystąpili akcjonariusze w imieniu spółki. Dodatkowo w zakładzie wszczęto kontrolę PIP, a nad członkami zarządu wisiała groźba postawienia zarzutów z art. 283 kodeksu pracy (tj. wykroczenia przeciwko prawom pracownika związanego z nieprzestrzeganiem przepisów w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy) czy nawet z art. 220 kodeksu karnego (tj. narażenia życia lub zdrowia pracownika).
W innym przypadku część pracowników organizacji została wysłana na prewencyjną kwarantannę bez zapewnienia im odpowiednio zabezpieczonych sprzętów służbowych – telefonów i komputerów. Ograniczono się do umów na korzystanie ze sprzętów prywatnych do celów służbowych. W efekcie dane firmowe trafiły na dysk lokalny zawirusowanego komputera prywatnego i zostały przejęte przez cyberprzestępców. Konsekwencją były roszczenia wobec organizacji ze strony podmiotów (klientów, pracowników, partnerów handlowych), których dane wyciekły, a także kara nałożona przez Prezesa UODO. Straty poniesione przez organizację zostały przez nią uznane za szkodę, której naprawienia domagała się później w roszczeniu regresowym do członków zarządu.
W obu przypadkach polisa D&O pokrywa koszty obrony menedżerów, wobec których kierowane są roszczenia, koszty wsparcia specjalistów takich jak od ochrony dobrego imienia, koszty ekspertyz, opinii prawnych, a także ewentualne odszkodowania, którymi obciążony zostałby taki menedżer.
- Skutki pandemii możemy odczuwać jeszcze przez dłuższy czas po jej zakończeniu, np. fala upadłości z powodu stałej zmiany zachowań konsumenckich albo spowodowana wstrzymaniem lub wycofaniem pomocy publicznej w pewnych branżach. Te czynniki mogą spowodować wzrost liczby postępowań odszkodowawczych z polis D&O – mówi Aleksander Chmiel.




