Choć polscy europosłowie byli w większości zadowoleni z zapisów o klimacie, ich niepokój pod kątem gazu łupkowego wywołał zapis o paliwach niekonwencjonalnych.

W przyjętej w środę rezolucji europosłowie podkreślają, że "UE jest na dobrej drodze do osiągnięcia redukcji emisji znacznie powyżej zakładanego 20 proc. celu, oraz że Unia zaoferowała zwiększenie swojego celu do 30 proc. do 2020 roku, jeśli inne kraje odpowiedzialne za większość emisji, zobowiążą się do podobnych celów" - napisano w komunikacie PE po głosowaniu w Strasburgu.

Odnosząc się do konferencji klimatycznej ONZ, którą w listopadzie gości Warszawa, PE podkreślił, że "192 państwa sygnatariusze Protokołu z Kioto, muszą ustalić harmonogram dla osiągnięcia globalnego oraz wiążącego porozumienia w 2015 roku, w Paryżu".

"Oczekiwania są pokładane w szczycie klimatycznym, który odbędzie się w 2015 roku, w Paryżu, ale jeśli chcemy osiągnąć trwałe globalne porozumienie dotyczące klimatu, konferencja w Warszawie jest kluczowa dla ustalenia przyszłych założeń oraz harmonogramu" - oświadczył przewodniczący delegacji PE na konferencję ONZ niemiecki socjaldemokrata Matthias Groote.

Najwyraźniej był on zwolennikiem zapisu, by bez względu na innych UE zadeklarowała zwiększenie ambicji klimatycznych. "Wierzę, że UE powinna przewodzić wysiłkom, stawiając sobie ambitniejsze cele, w celu ułatwienia osiągnięcia porozumienia" - zaznaczył.

W rezolucji znajduje się jednak niekorzystny w opinii polskich europosłów zapis o paliwach niekonwencjonalnych. "Posłowie uważają, że UE powinna zredukować własne emisje poprzez zaprzestanie rozwijania mających duży negatywny wpływ na emisje gazów cieplarnianych, niekonwencjonalnych paliw kopalnych, takich jak piaski bitumiczne. Publiczne dofinansowanie wspierające rozwój tego typu paliw powinno zostać wycofane" - napisano.

"Udało się rozmiękczyć i odrzucić tylko część zapisów wzywających do wstrzymania rozwoju sektora gazu łupkowego w Europie. Jednak zapisy, które pozostały zniekształcają wydźwięk całej rezolucji. Wzywają do zaprzestania rozwoju niekonwencjonalnych paliw kopalnych w sytuacji, gdy paliwa te nie są wydobywane w Europie na skalę przemysłową. Przykład amerykański jasno pokazuje, że mogą mieć korzystny efekt środowiskowy i przyczyniać się właśnie do redukcji emisji" - skomentował europoseł Bogusław Sonik (PO).

"Fakt, że tego typy poprawki zostały zgłoszone do rezolucji na konferencję klimatyczną dowodzi, jak silna jest presja na Komisję Europejską, aby ta zaproponowała jeszcze w tym roku rygorystyczne ramy prawne w tym zakresie" - dodał.

Zapis skrytykował też europoseł Konrad Szymański (PiS). Powiedział PAP, że jeśli chodzi o zapisy związane z przyszłością polityki UE, udało się je zmienić w 100 proc. zgodnie z oczekiwaniami Polski. "Natomiast niestety wrzucono do tej rezolucji rzecz, która nie ma bezpośredniego związku z konferencją (klimatyczną), a mianowicie paragraf dotyczący paliw niekonwencjonalnych i to jest absolutnie nie do przyjęcia" - zaznaczył, choć zauważył, że usunięto z tego paragrafu bezpośrednie wskazanie na gaz łupkowy.

Szymański powiedział, że zapis o paliwach niekonwencjonalnych odzwierciedla niepotwierdzoną, skrajną hipotezę prezentowaną w ramach "kampanii antyłupkowej", że emisyjność gazu łupkowego jest taka sama jak węgla.