Osiągnięte "w ostatniej chwili" porozumienia na zakończonym w sobotę szczycie "posuwają do przodu wysiłki na rzecz walki z ociepleniem klimatu" - ocenia dziennik w korespondencji z Warszawy.

Relacjonuje, że delegaci porozumieli się ws. "zarysów" zaproponowanego systemu redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz zgodzili się na "nowy traktatowy mechanizm, tak by stawić czoło cenie, jaką płacą ludzie za rosnące poziomy mórz, powodzie, silniejsze burze i inne spodziewane efekty globalnego ocieplenia". Te uzgodnienia - dodaje dziennik - dają "nowy impuls" dalszym rozmowom przed konferencją w Paryżu w 2015 roku, na której ma być przyjęte nowe globalne porozumienie klimatyczne, zastępujące "konający protokół z Kioto".

"Konflikty między krajami bogatymi pod wodzą USA i Unii Europejskiej, a krajami rozwijającymi się - na czele z Chinami, Indiami i Brazylią, groziły całkowitym storpedowaniem konferencji" - ocenia "NYT".

Podsumowuje: "Mimo ulgi, że udało się zapobiec porażce takiej jak w Kopenhadze (na szczycie w 2009 roku - PAP), członkowie konwencji wciąż są dalecy od podjęcia poważnego wspólnego działania w celu redukcji emisji. A kraje rozwijające skarżą się, że obietnice pomocy finansowej pozostają niezrealizowane".

 

Korespondent dziennika zwraca uwagę, że ogrom zniszczeń i ofiar śmiertelnych, jakie wywołał niedawno na Filipinach tajfun Haiyan, "pomógł w podkreśleniu wagi kwestii +sprawiedliwości klimatycznej+". Po "ostrym sporze" między USA, UE i innymi krajami, które "obawiają się nowych roszczeń finansowych", udało się osiągnąć porozumienie ws. "loss and damage", czyli mechanizmu pomocy dla ubogich krajów, które cierpią z powodu zmian klimatu.

Delegaci na COP19 uzgodnili, że co roku kraje rozwinięte mają przeznaczać na walkę ze zmianami klimatu co najmniej 10 mld dolarów ze środków publicznych tak, by zmobilizować do tego samego środki prywatne. Finansowanie łagodzenia zmian klimatycznych w biedniejszych krajach było jedną z najbardziej spornych kwestii szczytu. Finansowanie publiczne ma przyciągnąć środki prywatne tak, aby w 2020 roku było to w sumie 100 mld dolarów rocznie.

Szczyt osiągnął również kompromis ws. mechanizmu pomocy dla ubogich krajów, które cierpią z powodu zmian klimatu, np. huraganów czy powodzi - tzw. "loss and damage". Państwa spierały się o to, czy mechanizm ma obejmować tylko kwestie dostosowywania się do zmian klimatu, czy również nieprzewidywalne ekstremalne zjawiska pogodowe. Ostatecznie udało się uzgodnić, że mechanizm będzie obejmował obie te kwestie.

Pod naciskiem krajów rozwijających się, z Chinami i Indiami na czele, szczyt przyjął osłabiony dokument ws. harmonogramu prac nad globalnym porozumieniem zaplanowanym na 2015 r. Państwa nie zostały zobowiązane do ustalenia celów redukcji emisji CO2. W ostatniej chwili w uzgodnionym tekście zamieniono słowo "zobowiązania" na "kontrybucję". Oznacza to, że państwa nie będą musiały przedstawić swoich własnych celów redukcji emisji gazów cieplarnianych, a jedynie swój wkład w globalną politykę klimatyczną.