Do katastrofy budowlanej doszło w środę w Lublinie w kamienicy z 1900 r. - złożonej z parteru, trzech pięter i nieużytkowego poddasza. Do środka budynku zawaliły się stropy trzech kondygnacji w jednym pionie, łącznie z dachem. Przez okna widać, że w pomieszczeniach wewnątrz budynku, na trzech kondygnacjach znajduje się gruz.

Komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski powiedział dziennikarzom, że konstrukcja budynku jest niestabilna. "Ratownicy pracowali kilka godzin w środku, ale tej chwili jest zbyt duże zagrożenie, aby w środku pracować" - zaznaczył.

Poinformował, że cztery psy, które przeszukiwały gruzowisko nie wskazały, żeby były tam jeszcze jakieś osoby poszkodowane. Segment kamienicy, w którym doszło do zawalenia, zostanie rozebrany. Co pewien czas w trakcie rozbiórki teren będzie jeszcze sprawdzany przez psy. "Prawdopodobieństwo, że tam, jeszcze się ktoś znajduje jest raczej niewielkie. Ten etap prac zakończyliśmy, przystępujemy do rozbiórki" - powiedział Suski. Dodał, że akcja będzie trwała "na pewno całą noc i prawdopodobnie jeszcze jutrzejszy dzień".

"Wszyscy mieszkańcy, którzy tutaj przebywali, byli zameldowani, zostali zlokalizowani przez nas. Nikogo tutaj (w gruzach) nie powinno już być" - zaznaczył.

W katastrofie ranna została jedna osoba – strażacy znaleźli w gruzowisku mężczyznę w wieku około 40 lat, który miał przysypane nogi. Spadł z trzeciej kondygnacji na dół. Był przytomny, utrzymywał kontakt z ratownikami, został odwieziony do szpitala. Komendant Suski powiedział, że mężczyzna ten doznał ogólnych obrażeń i jego stan jest dobry.

Prawo budowlane. Komentarz
Arkadiusz Despot-Mładanowicz, Andrzej Gliniecki (red. naukowy), Zdzisław Kostka, Anna Ostrowska, Wojciech Piątek
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł


W przeszukiwaniu gruzowiska w kamienicy uczestniczą m.in. grupy ratowniczo-poszukiwawcze z Warszawy i Łodzi, które dysponują specjalistycznym sprzętem.

W całym budynku są łącznie 54 mieszkania. Mieszkańcy zostali ewakuowani. Po zakończeniu akcji ratowniczej i oględzinach nadzoru budowlanego okaże się, ile osób nie będzie mogło wrócić do swoich mieszkań. "Jesteśmy przygotowani na to, żeby udostępnić lokale zastępcze wszystkim, którzy będą tego potrzebowali" - zapewnił dyrektor wydziału bezpieczeństwa mieszkańców i zarządzania kryzysowego w Lublinie Jerzy Ostrowski.

Nie wiadomo jeszcze, co było przyczyną katastrofy. Suski powiedział, że drewniane stropy budynku były spróchniałe, "w katastrofalnym stanie". Mieszkańcy wskazywali, że w lokalu na parterze prowadzony był duży remont.

Kamienica jest współwłasnością miasta, które ma 38 proc. udziałów, oraz 18 właścicieli prywatnych. Administruje nią miejski Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. Dyrektor zarządu Leszek Łacek powiedział dziennikarzom, że w 2014 r. przeprowadzony był kompleksowy przegląd techniczny, który zgodnie z wymogami prawa przeprowadzany jest co pięć lat. "Wyniki przeglądu wskazują na zły stan techniczny budynku, ale nie stwarzało to zagrożenia" - powiedział. Nic też nie wskazywało na tak zły stan stropów. "Nie było tu stanów takich, żeby trzeba było te stropy podpierać" – dodał.(PAP)