AI w działach prawnych: ważniejsze procesy niż same narzędzia
Sztuczna inteligencja zmienia rolę biur prawnych i stawia przed nimi nowe dylematy - m.in. pytanie o to, czy lepiej jest korzystać z rozwiązań chmurowych, czy jednak liczyć na własny model AI. W kontekście bezpieczeństwa danych istotny jest też problem nadużywania dostępu do informacji publicznej. M.in. ta tematyka była poruszana podczas Kongresu Biur Prawnych Spółek Skarbu Państwa, który odbył się 17 czerwca w Warszawie.

- Czego będzie wymagać od prawnika rewolucja AI? Czy to rzeczywiście będzie rewolucja? I jakie kompetencje musi nabyć prawnik, by nie stać się ofiarą? - pytał Andrzej Mikosz, dyrektor pionu prawnego PZU, prowadzący panel „Nowe kompetencje i możliwości rozwoju prawnika wewnętrznego”.
AI dostarczy przepis, ale prawnik musi go zrozumieć
Marcin Zręda, dyrektor strategiczny rynku usług prawnych i przedsiębiorstw w Wolters Kluwer Polska, przypomniał, że gdy narzędzia sztucznej inteligencji umożliwiające generowanie grafiki stały się powszechne, wśród prawników zapanowała moda na publikowanie w mediach społecznościowych tworzonych w ten sposób obrazków. W Tłusty Czwartek na LinkedIn pojawiło się wiele grafik przedstawiających pączki w kancelarii.
- Tylko problem był jeden: to nie były pączki, tylko amerykańskie donaty. Jeżeli ktoś chciał od sztucznej inteligencji obrazek pączka, to pisał, że chce pączka, najprawdopodobniej po polsku. Sztuczna inteligencja, uczona głównie na anglojęzycznych treściach, generowała jednak pączki amerykańskie, czyli donaty - pączki z dziurką. Prawdopodobnie wszyscy potrafimy rozpoznać w donacie coś na kształt pączka. Gorzej, jeśli zapytamy o przepis na pączka. Dostaniemy elegancki wykaz składników i sposób przygotowania, tylko że nie pączka, a donata. Prawdopodobnie wyszedłby z tego jakiś dramat. Ktoś musiałby ocenić, czy ten przepis jest dobry - ktoś, kto się zna i mniej więcej wie, jakie składniki są potrzebne do dobrego pączka. I tak samo rola prawników będzie się kształtowała w przyszłości - a właściwie już się kształtuje. Chodzi o ocenę, czy „przepis” na coś - na rozwiązanie sprawy czy przeprowadzenie procesu - jest właściwy. Prawnicy mają wyczucie i doświadczenie. Są w stanie ocenić także treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To będzie jedno z naszych głównych zajęć: ocena tego, co zostało wygenerowane - mówił.
Marcin Zręda uważa, że AI w pracy prawników to raczej ewolucja niż rewolucja. - Powinniśmy skupić się na tym, co stanowi realną wartość w pracy prawnika. Prawnik nie jest dostawcą wzorów pism ani nowych OWU (ogólnych warunków umów- red.), lecz dostawcą realnej wartości, która łączy biznes i prawo. To właśnie należy wyceniać - mówił.
Jak zwrócił uwagę, działy prawne zaczynają pytać zewnętrzne kancelarie, czy korzystają ze sztucznej inteligencji, a jeśli tak - oczekują obniżenia ceny. - To jest dylemat budzący kontrowersje, bo z drugiej strony AI też kosztuje i będzie kosztować coraz więcej - mówił Marcin Zręda.
Zasugerował również, że działy prawne w spółkach powinny koncentrować się nie tyle na samych narzędziach AI, ile na procesach.
Powinniśmy traktować sztuczną inteligencję jak robota i zdefiniować, co może robić w procesie obsługi prawnej. Ustalić, od którego do którego momentu korzystamy ze sztucznej inteligencji, która wykonuje określone zadania. My, jako prawnicy, powinniśmy zajmować się doradztwem, sprawdzaniem przepisów, „pieczeniem tych pączków” - podsumował.
Dariusz Okolski, dyrektor Biura Prawnego Portu Polska (CPK Sp. z o.o.), przyznał, że spółka nie korzysta jeszcze z AI, chociaż przymierza się do wdrożenia współpracy z dwoma dostawcami takich narzędzi. Dodał też, że ze sztucznej inteligencji prawdopodobnie korzystają współpracujące z nią kancelarie. - My, prawnicy doświadczeni, kierujący się prawdziwą inteligencją, a nie tylko sztuczną, musimy być w stanie wyłapać, do którego momentu research przedstawiony przez AI jest prawdziwy, a od którego zaczynają się fake’i i halucynacje - mówił.
- To nie jest tak, że AI będzie nas wypychać, bo koniec końców produkt wytworzony przez AI ktoś musi sprawdzić - dodał Mariusz Fistek, dyrektor Biura Prawnego w Polskim Holdingu Hotelowym.
Anna Stasiak-Apelska, dyrektor Biura Zarządu PKP Intercity, mówiła, że spółka dopiero rozpoczyna korzystanie ze sztucznej inteligencji, np. w procesie obsługi reklamacji. - Natomiast bardzo widać używanie AI, chociażby w zapytaniach, które do nas przychodzą. Zdarzają się sytuacje, że ktoś się nawet nie pokusi o przeczytanie tego, co ChatGPT, za przeproszeniem, „wypluł”. I wyraźnie widać, że rzeczywiście jest to pytanie z AI, nie do końca przemyślane, nie do końca ktoś wiedział, o co chce zapytać - mówiła.
AI niczym chmura - nie trzeba bać się technologii
Włodzimierz Chróścik, prezes Krajowej Izby Radców Prawnych, przyznał, że AI wymusza na prawnikach zmiany, zapewnił jednak, że radcy nie boją się technologii. - Przypomnę, że jako pierwsi wydaliśmy wytyczne, jak radcy prawni mają korzystać z technologii i narzędzi AI, na co zwrócić uwagę, co jest dozwolone, a na co należy uważać. Wkrótce, jesienią, będziemy wydawać drugie wydanie tego opracowania - zapowiedział. Dodał, że KIRP uwzględnia postęp technologiczny w programie kształcenia aplikantów.
Artur Woźnicki, wiceprezes Prokuratorii Generalnej RP, zwrócił uwagę, że dokumenty zgromadzone w instytucji mogłyby zasilić wewnętrzny model AI. Pojawia się jednak problem bezpieczeństwa danych. - Oprócz tego, że musimy zdigitalizować te dokumenty, to musimy je jeszcze zanonimizować, co jest podwójną pracą - zauważył.
Marcin Zręda z Wolters Kluwer Polska przekonywał jednak, że lepsze mogą być rozwiązania chmurowe. - Pamiętam czasy, kiedy ta rewolucja chmurowa wchodziła 15 lat temu. Wtedy prawnicy mówili, że prędzej umrą, niż skorzystają z chmury. A dzisiaj praktycznie każdy z nas korzysta z jakiejś formy chmury, np. zwykłej poczty e-mail. Dzisiaj, mówię wprost, nie jest możliwe dobre AI bez chmury. Na próby postawienia serwerów i infrastruktury wewnątrz organizacji mogą sobie pozwolić naprawdę nieliczni, a i tak będą w tyle za najnowszymi modelami językowymi - mówił Marcin Zręda.
Dodał, że prawnicy udostępniają niezanonimizowane dane do narzędzi chmurowych od lat i tak samo będzie w przypadku narzędzi AI, potrzebne jest jednak zabezpieczenie umowne i zapewnienie, że dane te nie będą wykorzystywane do trenowania modelu. Prelegent stwierdził też, że wbrew pozorom chmura może okazać się bardziej bezpieczna niż komputer pozostawiony w serwerowni lub kancelarii, którego fizyczna utrata oznacza utratę dostępu do danych.
Czy przepisy o dostępie do informacji publicznej trzeba ograniczyć?
Temat bezpieczeństwa był szeroko omawiany w czasie wcześniejszego panelu „Bezpieczeństwo & dostęp do informacji publicznej”. Prowadząca dyskusję Barbara Skardzińska, dyrektor Biura Prawnego PLK S.A., zadała pytanie o to, jak połączyć realizację obowiązków wynikających z przepisów o dostępie do informacji publicznej z obowiązkiem ochrony infrastruktury, zwłaszcza krytycznej. Agnieszka Kosowska, wiceprezes Banku Pocztowego, mówiła o sytuacjach, w których ktoś, wykorzystując przepisy o informacji publicznej, próbuje wydobyć dane na temat infrastruktury IT, wykorzystywanych systemów, sposobu ich konfiguracji czy zabezpieczeń. - To już nie są pytania mające odpowiedzieć na obawy, czy wydatki są sensowne, czy dysponujemy odpowiednim mieniem państwowym. Widzę potrzebę limitowania takiego przepływu informacji, choć rozumiem też potrzebę pełnej transparentności - mówiła.
Dr hab. Marcin Dziurda, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, zwrócił jednak uwagę, że dostęp do informacji publicznej jest standardem w państwach demokratycznych i jest przewidziany w art. 61 Konstytucji, a wynikające z niego obowiązki dotyczą także spółek Skarbu Państwa. Przypomniał, że w 2011 r. ustawodawca próbował wprowadzić do ustawy o dostępie do informacji publicznej przepis przewidujący ograniczenia prawa do informacji ze względu na ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego oraz ważnego interesu gospodarczego państwa. Nowelizację zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, jednak - jak podkreślał prof. Dziurda - nie z przyczyn merytorycznych, lecz z powodu niedochowania właściwego trybu procedowania ustawy.
Naukowiec przypomniał, że dostęp do informacji publicznej jest ograniczony w przypadku tzw. informacji przetworzonej lub informacji wewnętrznej. Przyznał jednak, że mogą zdarzyć się sytuacje, w których na wyjątki nie da się powołać, a mimo to udostępnienie informacji może budzić obawy co do celu jej wykorzystania. - W mojej ocenie kwestia wykorzystania art. 61 ust. 3 Konstytucji jest otwarta. Ten przepis daje szerokie możliwości, by wprowadzić do ustawy o dostępie do informacji publicznej rozwiązania przewidujące ograniczenia tego dostępu ze względu na ochronę nie tylko interesu gospodarczego, ale także porządku publicznego i bezpieczeństwa. To jest kwestia do rozważenia - mówił prof. Dziurda.
Kongres Biur Prawnych Spółek Skarbu Państwa zorganizowali: PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., Centralny Port Komunikacyjny, Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. oraz Polski Holding Hotelowy. Wydarzenie odbyło się pod patronatem medialnym Wolters Kluwer Polska.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








