W poniedziałek opisaliśmy w serwisie Prawo.pl, że z nowelizacji rozporządzenia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii wynika, że w strefie żółtej organizacja targów, wystaw, kongresów, konferencji, spotkań jest dopuszczalna tylko w świecie wirtualnym (do odwołania). Natomiast w strefie czerwonej jest całkowity zakaz. Prawnicy przekonują, że taki zakaz byłby absurdalny, ale liczą na nowelizację przepisów, które nie są doskonałe. Z kolei przedsiębiorcy zasypali nas pytaniami, czy na pewno w strefach czerwonych nie można organizować zdalnych eventów. Z odpowiedzi Wojciecha Andrusiewicza, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, wynika, że można, a przepisy zostaną wkrótce doprecyzowane.

 


Ministerstwo Zdrowia nie ma nic przeciwko konferencjom online

W poniedziałek zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, ale także Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, czy zakaz konferencji online w czerwonych strefach był zamierzony, czy to pomyłka, czy będzie nowela. We wtorek wieczorem Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, poinformował nas, że konferencje online można organizować także w czerwonych strefach, a niejasności interpretacyjne będą doprecyzowane w najbliższych dniach. Zdaniem prawników, a przede wszystkim przedsiębiorców, to bardzo dobry krok.
- Cieszę się, że Ministerstwo Zdrowia szybko zareagowało i potwierdza wnioski, do których my również doszliśmy, że ograniczenia w strefach żółtej i czerwonej nie dotyczą organizacji konferencji wirtualnych. To sensowne - mówi Maciej Gawroński, radca prawny, partner w kancelarii Gawroński & Partners. - Dziękuję. To dla mnie bardzo dobra wiadomość - tak zareagowali nasi czytelnicy, którzy pytali serwis Prawo.pl o problematyczny przepis - nie muszą przerywać trwających i zaplanowanych imprez. Zdaniem Alicji Soboty, adwokata z kancelarii Nikiel Wójcik Noworyta oraz Instytutu Allerhanda, to również dobrze, że ministerstwo dostrzegło problem oraz zapowiedziało dokonanie takich zmian, które wykluczą jakiekolwiek wątpliwości w tej kwestii w przyszłości. - Niemniej, to kolejny przykład świadczący o niskiej jakości legislacji - dodaje. Z wyjaśnień z pewnością ucieszy się też Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, który we wtorek w piśmie do ministra zdrowia apelował o zainicjowanie zmian legislacyjnych. - Tego typu zakaz jest niecelowy, nie służy w żaden sposób przeciwdziałaniu rozprzestrzeniania się COVID-19, powoduje niepewność wśród przedsiębiorców z branż dotkniętych obostrzeniami i osłabia pośrednio sens wszystkich regulacji, jakie ustanawiane są celem zaradzenia obecnej sytuacji epidemicznej - pisze w piśmie do ministra dr Marek Woch, radca rzecznika.

 

Skąd wziął się problem

W strefie czerwonej już od 8 sierpnia br., zgodnie z par. 26 rozporządzenia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązuje zakaz organizowania  targów, wystaw, kongresów, konferencji, spotkań, włączając w to działalności polegające na zarządzaniu i dostarczaniu pracowników do obsługi terenów i obiektów, w których te imprezy mają miejsce (PKD 82.30.Z). Od 8 sierpnia - do piątku 16 października, w strefie żółtej, na podstawie par. 27 starego rozporządzenia i par. 30 prowadzenie takich imprez było dozwolone, o ile na jedną osobę przypadają 4 m.kw. powierzchni, a wszyscy uczestnicy zakrywają usta i nos. Od soboty, 17 października, w strefie żółtej ich organizacja jest dopuszczalna tylko pod warunkiem realizowania tego rodzaju działalności za pośrednictwem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość.  Co to oznacza?
- Przedsiębiorcy ze strefy żółtej mogą prowadzić działalność online, przedsiębiorcy ze strefy czerwonej nie mogą, bo przepis ich dotyczący nie ma dopisku o warunkowym realizowaniu działalności za pomocą środków porozumiewania się na odległość – wyjaśnia adwokat Maciej Wieczorkowski  z gdyńskiej Kancelarii MW. I właśnie przepis nie mający tego jednego zdania powinien zostać doprecyzowany.