Od 1 lipca to Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych będzie kontrolować żywność od pola do stołu. Tak wynika z wchodzącej dziś w życie ustawy z 23 stycznia 2020 r. o zmianie ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz niektórych innych ustaw o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.

 


Jedna inspekcja szybciej zareaguje

Dotychczas jakość żywności kontrolują dwie inspekcje w zależności od etapu obrotu. Produkcję i żywność na granicy nadzorowała Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) podległa ministrowi rolnictwa, a produkty spożywcze w obrocie detalicznym, np. sklepach sprawdza Inspekcja Handlowa (IH), podlega pod prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.  Za sprawą nowelizacji  wszystkie kontrole ma odpowiadać IJHARS. Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, podczas prac legislacyjnych, że jedna inspekcja szybciej zareagują na nieprawidłowości pojawiające się na rynku, a tym samym szybciej zostaną wycofywane produkty o niewłaściwej jakości. Skróci się też czas kontroli, a również wyeliminuje się sprzeczne interpretacje, które w przypadku rozdzielnych kontroli mogły się pojawić, mimo że poszczególne inspekcje wdrażały i realizowały te same dokumenty.

Czytaj również: Prawo żywnościowe coraz lepiej chroni konsumentów >>

 


Jeden nadzorca, szybsza reakcja

IJHARS będzie odpowiedzialny za przestrzeganie przepisów o jakości artykułów rolno-spożywczych, w tym zakresie ochrony konsumentów. W praktyce IJHARS będzie zajmować się kontrolą jakości handlowej produktów rolno-spożywczych, np. u producenta czy na giełdach żywności prowadzących sprzedaż hurtową oraz nadzorować jakość handlową takich artykułów w obrocie detalicznym (np. w sklepach i na bazarach) oraz kontrolować żywność w placówkach gastronomicznych (np. w restauracjach) i działalność cateringową.  Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w uzasadnieniu projektu podkreślało, że dzięki temu nadzór nad jakością handlową artykułów rolno-spożywczych będzie przejrzysty i skonsolidowany, a kontrole bardziej efektywne. Będą przeprowadzane w podmiotach, w których prawdopodobieństwo wystąpienie nieprawidłowości jest największe.  Dzięki temu ma nie być problemów z natychmiastową reakcją na pojawiające się zagrożenia ekonomicznych interesów konsumentów, wynikające np. z naruszenia przepisów dotyczących ich informowania o składzie kupowanych produktów spożywczych, jakie mają miejsce obecnie.  Zdaniem resortu rolnictwa IJHARS szybciej zareaguje na podanie nieprawdziwej informacji na etykiecie, że produkt zawiera masło,  choć faktycznie zawiera margarynę. Dzięki temu zostanie też odciążony prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który obecnie nadzoruje IH, i swoje siły będzie mógł skierować na inne pola ważne dla konsumentów.

Droższe kontrole

Nowe przepisy będą dotyczyć ok. 14 tys. producentów żywności. Nowela sprawi, że będą musieli liczyć się z większymi kosztami kontroli, bo będą bowiem musieli ponieść koszty badań laboratoryjnych. Gdy kontrole przeprowadzała IH, nie płacili ani za pobranie próbek, ani za dojazd inspektorów, o ile nie doszło do złamania prawa. Po przejęciu kontroli przez IJHARS to się zmienia. Koszty samych badań przeprowadzanych przez tę inspekcję tez mogą być wyższe.

Zmiany w strukturach

Zgodnie z nowelą około 50 pracowników IH ma  być przesuniętych do IJHARS. Nowela wzmacnia także nadzór Głównego Inspektora Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych nad wojewódzkimi inspektorami. Główny Inspektor może nadzorować ich działalność oraz wydawać im wytyczne i polecenia. Może wystąpić do wojewody o odwołanie wojewódzkiego inspektora IJHARS, jeśli stwierdzi, że jego działanie zagraża prawidłowemu wykonywaniu zadań przez wojewódzki inspektorat.
Marcin Kulasek, poseł Lewicy, podczas prac w Sejmie zauważył, że  nowa inspekcja ma znacznie więcej obowiązków, a niewiele więcej etatów. - Po drugie pracownicy inspekcji zarabiają niewiele ponad płacę minimalną. Dlatego jego zdaniem od lipca inspektorzy będą odchodzić do biznesu, który wcześniej kontrolowali.