Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Ruszył proces o wykorzystanie głosu znanego lektora przy użyciu AI

Przed sądem okręgowym w Warszawie ruszył precedensowy proces. To pierwsze w kraju postępowanie w sprawie wykorzystania głosu przy użyciu sztucznej inteligencji. Spór dotyczy naruszenia dóbr osobistych lektora Jarosława Łukomskiego przez spółkę JFC POLSKA, która w reklamie swoich produktów miała wykorzystać bez wiedzy i zgody znanego lektora cyfrowy model jego głosu.

Ruszył proces o wykorzystanie głosu znanego lektora przy użyciu AI
Źródło: iStock

Firma, zamiast zaangażować do reklamy prawdziwego lektora, wykorzystała imitację jego głosu, wygenerowaną przez AI. O sprawie pisaliśmy już na łamach Prawo.pl w listopadzie. Prawnicy, nie przesądzając wówczas o racji żadnej ze stron, zwracali uwagę na wieloaspektowość problemu: można go rozpatrywać na gruncie prawa autorskiego, cywilnego, a także karnego, danych osobowych, a nawet prawa konkurencji. Czytaj więcej na ten temat: Sztuczna inteligencja ukradła głos lektora? Prawnicy o możliwych konsekwencjach > 

Spór dotyczy naruszenia dóbr osobistych lektora Jarosława Łukomskiego przez spółkę JFC POLSKA, która w reklamie swoich produktów miała wykorzystać bez jego wiedzy i zgody cyfrowy model jego głosu. Lektor współpracuje z prowadzącą internetowy bank głosów firmą Mikrofonika, z którą około dwa lata temu podpisał również wyłączną umowę dotyczącą próby stworzenia cyfrowego modelu jego głosu.

Proces ruszył

Pierwsza rozprawa w tym procesie odbyła się w piątek, 23 stycznia, w Wydziale Własności Intelektualnej warszawskiego sądu okręgowego. 

Jak podała Polska Agencja Prasowa, podczas piątkowego posiedzenia sąd przesłuchał dwóch świadków: prezesa firmy Mikrofonika Tomasza Bartosa oraz jednego z jego współpracowników. Obydwaj zajmowali się śledzeniem w internecie reklam, które stanowią przedmiot niniejszego sporu.

Bartos wyjaśnił, że prowadzony przez Mikrofonikę projekt stworzenia cyfrowego modelu głosu pięciu lektorów, w tym m.in. Jarosława Łukomskiego, ma przede wszystkim cel badawczy. Zaznaczył, że prace nad dotychczasowym modelem zostały zawieszone, jednak sam projekt jest przez firmę kontynuowany. Prezes Mikrofoniki był pytany, czy stworzenie cyfrowego modelu głosu w oparciu o próbki, które nie zostały nagrane w warunkach profesjonalnych, lecz pochodzą np. z programu telewizyjnego byłoby możliwe. Stwierdził, że „jak najbardziej”, przy odpowiedniej obróbce jakość takiego materiału mogłaby być taka sama.

Sędzia SO dr Sylwia Wit vel Wilk zdecydowała także o wysłuchaniu obecnych na posiedzeniu stron: powoda Jarosława Łukomskiego oraz prezesa zarządu pozwanej spółki Mirosława Majewskiego.

Majewski zaznaczył, że gdy dowiedział się o sytuacji, był zaskoczony. Jak mówił, wiedział, że w reklamie użyty został głos wykreowany przez AI, ale nie wiedział, że głos ten należy do „znanego lektora”. Dodał, że pracą nad materiałami reklamowymi zajmował się pracownik, który obecnie zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi i z którym nie ma on z tego powodu kontaktu.

W wygłoszonym przed dziennikarzami oświadczeniu Majewski podkreślił, że spółka „nie miała intencji naruszenia praw jakiejkolwiek osoby”, a w spornych materiałach nie pojawiły się ani dane osobowe lektora, ani jego wizerunek. Jak mówił, materiały te „nie były tworzone w celu identyfikacji konkretnej osoby”, a miały charakter „informacyjno-reklamowy, dotyczyły wyłącznie działalności i produktów spółki”. - Byliśmy przekonani, że postępowaliśmy zgodnie z prawem - stwierdził.

Dodał, że po otrzymaniu wezwania (do zaprzestania naruszenia - PAP) spółka „niezwłocznie wstrzymała” publikację spornych materiałów i kilkukrotnie proponowała polubowne rozwiązanie sporu, w tym mediacji. - Z przykrością muszę stwierdzić, niestety, druga strona nie wyraziła chęci do rozmów - dodał Majewski.

 

Reprezentująca Łukomskiego mec. Wiktoria Stasiewicz w rozmowie z dziennikarzami powiedziała, że po przesłaniu wezwania (do zaprzestania naruszenia - PAP) trwały rozmowy ugodowe, które jednak „nie zakończyły się pozytywnie”, w związku z czym pełnomocnicy Łukomskiego zdecydowali się złożyć pozew. Drugi z pełnomocników lektora mec. Tomasz Ejtminowicz dodał, że jego klient „odbiera postawę strony pozwanej jako bardzo arogancką”. - Na początku byliśmy bardziej spolegliwi, ale postawa arogancka skłoniła nas do tego, żeby roszczenia były bardziej adekwatne - dodał.

Czego domaga się lektor

Mecenas Ejtminowicz przekazał, że od pozwanej spółki oczekują zadośćuczynienia za doznaną przez Łukomskiego krzywdę moralną w kwocie 50 tys. zł, zapłaty 102 tys. zł z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia się przez firmę oraz przeprosin i zaprzestania naruszenia dóbr osobistych lektora. Mec. Stasiewicz powiedziała dziennikarzom, że kampanie reklamowe na Facebooku, w których wykorzystywane były będące przedmiotem sporu reklamy, zakończyły się. Jak dodała, wciąż znajdują się one jednak w bibliotece reklam platformy. - Wiemy, że kampania była jeszcze prowadzona po zakończeniu rozmów ugodowych - dodała radczyni prawna.

Mec. Wiktoria Stasiewicz wyjaśniała, że w doktrynie można spotkać się z dwoma poglądami dotyczącymi traktowania głosu jako dobra osobistego. Według pierwszego z nich głos podlega ochronie jako element wizerunku człowieka i jest on wtedy traktowany jako tzw. dźwięczny wizerunek. Dodała, że niekiedy głos bywa także traktowany jako odrębne dobro osobiste. – Natomiast wnioski ostatecznie są takie same: zarówno głos, jak i wizerunek podlegają ochronie na analogicznych zasadach – podkreśliła.

Czytaj też w LEX: Skomercjalizowane dobra osobiste jako "sprawy własności intelektualnej" >

 

Precedens w Polsce, ale nie na świecie

Przewodnicząca rozprawie sędzia zaznaczyła, że toczący się spór ma na gruncie polskim charakter precedensowy, jednak tego typu sprawy działy się już na świecie. Zwróciła także uwagę, że w przypadku sprawy o naruszenie dóbr osobistych na pozwanym spoczywa obowiązek udowodnienia, że jego działanie było zgodne z prawem.

Wit vel Wilk zdecydowała się przychylić do wniosku stron o powołanie biegłego z dziedziny badań fonoskopijnych, który ma wypowiedzieć się m.in. w kwestii stopnia podobieństwa głosu wykorzystanego w reklamie do głosu Jarosława Łukomskiego. Pełnomocnicy pozwanej spółki wnioskowali także o powołanie biegłego z zakresu marketingu i reklamy, który miałby wypowiedzieć się w kwestii rozpoznawalności głosu lektora w spornych materiałach.

Sędzia poinformowała, że decyzję co do powołania drugiego biegłego podejmie na posiedzeniu niejawnym lub na następnym zaplanowanym posiedzeniu w tej sprawie - 10 kwietnia, po zapoznaniu się z opinią pierwszego biegłego.

Polecamy też poradnik w LEX: Weryfikacja greenwashingu – elementy niezbędne w procesie> 

W listopadzie Natalia Basałaj, radca prawny z Kancelarii Hansberry Tomkiel, komentując sprawę dla naszego portalu, zwracała uwagę, że system ochrony wizerunku różni się w poszczególnych krajach UE i trudno przyrównywać zagraniczne orzeczenia do polskiej sprawy. Przytoczyła jednak wyrok Sądu Regionalnego w Berlinie II z 20 sierpnia 2025 r. (sygn. akt 2 O 202/24), zgodnie z którym wykorzystanie wygenerowanego przez AI głosu znanego aktora dubbingowego i lektora audiobooków Manfreda Lehmanna przez twórcę filmów zamieszczanych na YouTube narusza prawa osobiste tego pierwszego.

- Dodam, że pozwany prowadził także sklep internetowy, a wykorzystanie głosu pozwanego miało charakter komercyjny, ponieważ miało zwiększyć oglądalność filmów i sprzedaż produktów w sklepie pozwanego. Co ciekawe, zdaniem sądu decydujące w tej sprawie jest nie to, czy głos jest technicznie „autentyczny”, lecz to, czy jest on w sposób rozpoznawalny przypisywany danej osobie przez opinię publiczną. Sąd przyznał powodowi odszkodowanie w wysokości „opłaty licencyjnej” - 2 tys. euro za każdy z dwóch filmów – wskazała mec. Basałaj.

Zobacz też w LEX: AI w kancelarii prawnej – jak korzystać bezpiecznie i zgodnie z prawem? >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe