Pandemia wywołała dyskusję na temat tego, jaki jest zakres działania polis przerw w działalności (z ang. Business Interruption – BI), które pozwalają na pokrycie strat finansowych (utracone planowane zyski oraz ponoszone koszty stałe, które nie są pokryte przychodami, na skutek ograniczenia lub nawet zaprzestania działalności), wywołanych szkodą fizyczną w mieniu. Polisy tej nie można kupić samodzielnie, jest ona ściśle powiązana z polisą mienia i działa tylko wtedy, gdy przerwy w produkcji spowodowane są szkodą fizyczną w mieniu, objętym ochroną w ramach polisy podstawowej. Niedawno pojawiły się  korzystne dla ubezpieczonych w ramach polis BI wyroki brytyjskiego Sądu Najwyższego czy Sądu Najwyższego stanu Karolina Północna, co zrodziło pytanie, na ile da się zastosować je do polskich przedsiębiorców.

Czytaj w LEX: Odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody w trakcie pandemii >

- W sprawach tych sądy szczegółowo analizowały niejasne, jak się okazało w odniesieniu do strat wywołanych lockdownem, postanowienia konkretnych umów ubezpieczenia, dotyczące takich kwestii jak definicja bezpośredniej szkody fizycznej oraz specjalnych klauzul rozszerzających ochronę w polisach BI. Sądy stwierdziły, że to, czy można uzyskać odszkodowanie z polisy BI za straty wywołane lockdownem, zależy m.in. od szczegółowego sformułowania klauzul, w tym od tego, w jaki sposób zostały nałożone restrykcje administracyjne na konkretnego przedsiębiorcę, a także od tego, czy znajdują się w polisie wyłączenia, które są do zastosowania w konkretnej sytuacji (zwłaszcza czy istnieje jakaś forma wyłączenia dotycząca działania wirusów). W analizach kluczowe znaczenie miał używany w umowach język i dopuszczalna w nim rozbieżna interpretacja pewnych sformułowań czy pojedynczych wyrazów – tłumaczy radca prawny Łukasz Górny, dyrektor Departamentu Rozwoju EIB SA.

Czytaj w LEX: „Pozwy zbiorowe” jako odpowiedź na czasy „niedyspozycji” wymiaru sprawiedliwości w czasach epidemii koronawirusa >

 


Brytyjski sąd po stronie poszkodowanych przedsiębiorców

Brytyjski Sąd Najwyższy uznał, że  klauzule, zgodnie z którymi wypłata odszkodowania za utracony zysk jest należna za szkody powstałe wskutek chorób zakaźnych lub aktów władzy państwowej nakazujących zamknięcie lub ograniczenie działalności gospodarczej, są podstawą do wypłaty odszkodowania także w przypadku szkód związanych z Covid-19. 

Jak wskazuje dr Joanna Schubel z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka., dzięki temu orzeczeniu przedsiębiorcy z Wielkiej Brytanii, którzy wykupili polisy BI obejmujące wspomniane klauzule, mogą teraz liczyć na szybką wypłatę odszkodowań przez ubezpieczycieli. - Przedsiębiorcy działający w Polsce powinni sprawdzić, czy posiadają ubezpieczenie BI w ramach tzw. polis master, czyli w ramach międzynarodowego programu ubezpieczeń. Często jest bowiem tak, że przedsiębiorcy świadczący usługi w wielu krajach posiadają międzynarodowe polisy BI, które określają wspólne zasady ubezpieczenia dla całej grupy we wszystkich jurysdykcjach. Na tej podstawie spółki z grupy wykupują w poszczególnych krajach indywidualne polisy, dla których obowiązują jednak co do zasady postanowienia określone w polisach master – mówi Joanna Schubel.

Czytaj w LEX: Wpływ epidemii koronawirusa na toczące się postępowania sądowe >

Łukasz Górny przypomina z kolei, że przykłady z zagranicy nie mogą być wprost przykładane do sytuacji w Polsce. - Nie oznacza to jednak, że firmy z Polski nie podejmują prób otrzymania odszkodowania za szkody wywołane decyzjami administracyjnymi ograniczającymi działalność całych branż. Pod koniec zeszłego roku z roszczeniem do ubezpieczyciela za skutki lockdownu wystąpił jeden z warszawskich hoteli. Według ubezpieczonego umowa nie była ograniczona do utraty zysków w wyniku szkód materialnych. Ubezpieczyciel z kolei twierdzi inaczej, ponadto powołuje się na wyłączenia dotyczące działania organów administracji. Rynek będzie śledził rozstrzygnięcie w tej sprawie. Kluczowe będzie uzasadnienie wyroku i to, czy przywołane w nim konkretne, przeanalizowane postanowienia umowy ubezpieczenia będą „przekładalne” na inne przypadki, na które będzie można się powołać – tłumaczy Łukasz Górny.

 


Amerykańskie rozumienie szkody w mieniu

Zdaniem dr Joanny Schubel, znaczenie z punktu widzenia polskich przedsiębiorców może mieć orzeczenie, jakie wydane zostało jesienią zeszłego roku przez Sąd Okręgowy Karoliny Północnej w sprawie North State Deli, LLC przeciwko The Cincinnati Insurance Co. Ubezpieczyciele odmawiali wypłaty zysków utraconych wskutek Covid-19 argumentując, że zawarty w polisie zwrot „bezpośrednia fizyczna szkoda” wymaga faktycznej „fizycznej zmiany w mieniu”, ale sąd przyznał rację poszkodowanym przedsiębiorcom, uznając, że szkoda w mieniu nie musi oznaczać fizycznego zniszczenia mienia.

Czytaj w LEX: Prawa i obowiązki pełnomocników procesowych w praktyce w związku z koronawirusem >

- Sąd wyjaśnił, że „bezpośrednia fizyczna szkoda” obejmuje „utratę możliwości korzystania lub dostępu do objętego ubezpieczeniem mienia, nawet jeśli struktura mienia nie uległa zmianie”. Sąd uznał, że taką szkodę spowodowały restrykcje administracyjnej nałożone na przedsiębiorców – mówi Joanna Schubel.

Jak wskazują brokerzy, sprawa ta tylko wzmocniła argumenty ubezpieczycieli do stosowania wyłączeń związanych z wirusem. - Jest oczywiste, że ubezpieczyciele będą stosować wyłączenia chorób zakaźnych w umowach i nie spodziewamy się w najbliższym czasie zmiany tego trendu – uważa Agnieszka Michalowska, dyrektor Działu Klienta Strategicznego Marsh Polska.

Zobacz procedurę w LEX: Rozpoznawanie spraw w postępowaniach cywilnych w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19  >

Nie wiadomo, jaka wykładnię przyjmą polskie sądy, ale nasze krajowe prawo nie opiera się o prawo precedensu, jak wygląda to w na Wyspach czy w Ameryce.

- To oznacza, że nie należy spodziewać się ani podobnego rozstrzygnięcia w Polsce, mogącego być obowiązkową wykładnią dla całego rynku, ani też wyroku, który będzie wprost wyznacznikiem postępowania w podobnych sprawach. Raczej będą zdarzać się pojedyncze próby sądowego uzyskania odszkodowania wykorzystujące niejednoznaczne zapisy danych OWU czy samej umowy ubezpieczenia, podejmowane w celu odzyskania chociaż częściowej rekompensaty wielomilionowych strat, jakie ponoszą przedsiębiorcy w związku z zamknięciem działalności, w szczególności branża hotelarska – mówi Ewa Nowosielska, dyrektor Działu Ubezpieczeń Majątkowych w Willis Towers Watson.

Czytaj w LEX: Bieg terminu przedawnienia roszczeń w dobie epidemii >