Mikro-, małe i średnie firmy są dla banków atrakcyjnym klientem. W najbliższym czasie spodziewany jest dalszy rozwój oferty dla tej grupy klientów. Chodzi nie tylko o nowe produkty, ułatwiające przedsiębiorcom dostęp do finansowania, lecz także nowe działy obsługi, specjalizujące się tylko w tym segmencie. Problemem banków jest jednak odpowiednie ocena ryzyka kredytowego w tej grupie klientów. 
‒ Sektor MŚP to ciągle łakomy kąsek dla banków z uwagi na liczebność tej grupy i stosunkowo wysokie obroty, które banki realizują dla indywidualnych przedsiębiorców i osób fizycznych prowadzących działalność ‒ ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Matuszewski, prezes zarządu Professional Benchmark Consulting, firmy analizującej trendy w sektorze bankowym. ‒ W Polsce mówimy o ok. 1,7 mln podmiotów aktywnie prowadzących działalność. Jest to populacja stosunkowo duża, potrzebująca finansowania i często zwracająca się do banków o kredyt obrotowy albo inwestycyjny po to, żeby rozszerzyć działalność czy wprowadzić nowe produkty i usługi.
Banki są coraz bardziej zainteresowanie rozwijaniem oferty dla tej grupy, głównie ze względu na jej rosnące znaczenie. MŚP odpowiadają za 2/3 polskiego PKB i 70 proc. miejsc pracy w gospodarce. Ekspert ocenia, że sytuacja tego sektora nie jest zła. Przedsiębiorcy przeciętnie generują około 400 tys. zł przychodów rocznie. W przypadku mikrofirm rentowność działalności sięga 13-14 proc. W stosunku do nieco większych firm jest nawet dwu-, trzykrotnie wyższa.
‒ Oferta sektora bankowego to przede wszystkim kredyty obrotowe, kredyty inwestycyjne, kredyty w rachunku kredytowym, w rachunku bieżącym, czyli limit albo karta kredytowa. Banki często akceptują zabezpieczenia i są to zabezpieczenia zwykle wysokokwotowych kredytów inwestycyjnych. Mogą to być pożyczki zabezpieczone hipoteką czy kredyty pod zastaw – wymienia Matuszewski. – Niektóre banki starają się dostosować do specyfiki niektórych grup przedsiębiorców i oferują bardziej dopasowane rozwiązania, na przykład kredyt pod obroty z terminali płatniczych czy karty typu charge. 
Zdaniem eksperta banki wciąż mają problemem z właściwą oceną ryzyka kredytowego i zdolności kredytowej przedsiębiorcy. Choć w miarę rozwoju oferty, i to będzie się poprawiać. Banki uważnie śledzą statystyki dotyczące przeżywalności młodych firm na rynku i różnicują ofertę w zależności od tego, jak długo dany przedsiębiorca działa na rynku.
‒ Badania PARP wskazują, że trzy czwarte przedsiębiorców przeżywa pierwszy rok. Dlatego banki często dzielą ofertę na taką dla firm działających krócej niż 12 miesięcy i na taką dla firm z ponad rocznym stażem. Patrzą też na strukturę wiekową przedsiębiorców – ok. 25 proc. prowadzi działalność od 2 do 4 lat. Największy udział mają spółki 5-letnie i starsze – jest ich około 65 proc. Tych najmłodszych, które prowadzą działalność krócej niż rok, jest około 10 proc. – mówi Matuszewski.
Na ofertę banków wpływa również branża, w jakiej działa firma. Z obserwacji wynika, że dobrze radzą sobie przedsiębiorcy działający m.in. w branży związanej z wolnymi zawodami oraz działających w komunikacji, usługach informatycznych, nieco gorzej idzie podmiotom związanym z gastronomią, kulturą czy rozrywką.
‒ To wszystko determinuje ofertę banków. Profesjonaliści mogą otrzymać kredyty nawet o połowę większe od pozostałych.  – wyjaśnia prezes PBC.
Drugim aspektem jest szybkość uzyskania finansowania i wymagalność zabezpieczeń. Profesjonaliści otrzymują je szybciej i banki mogą złagodzić wymagania co do zabezpieczenia kredytu.
Zainteresowanie instytucji finansowych sektorem MŚP będzie wymuszać również zmiany w modelu obsługi klienta. Jak prognozuje Matuszewski, standardem staną się oddziały i doradcy obsługujący bez problemu zarówno osoby fizyczne jak i mikroprzedsiębiorców.
‒ Doradcy detaliczni dwóch dużych banków zostali już w odpowiedni sposób przeszkoleni, aby obsługiwać również mikroprzedsiębiorców. Pozostałe banki, widząc to i nie chcąc zostać w tyle, też będą musiały w jakiś sposób się do tego przygotować i również przeszkolić swoich pracowników sieci detalicznej ‒prognozuje ekspert. – Trzeba zweryfikować dotychczasowe modele scoringowe, modele oceny zdolności kredytowej, oraz przygotować sieci do szybszej i bardziej kompleksowej obsługi tego klienta.
Matuszewski podkreśla, że w ostatnim czasie poprawiła się dostępność do finansowania dla małych firm, głównie w wyniku obniżek stóp, które zmniejszyły koszty finansowania. W niewielkim stopniu było to spowodowane złagodzeniem kryteriów udzielania kredytów. Zresztą ich ewentualne dalsze luzowanie mogłoby zwiększyć szkodowość portfeli kredytowych, dlatego banki ciągle trzymają w ryzach mikroprzedsiębiorców.
‒ Jeżeli banki podchodziłyby łagodniej do oceny zdolności kredytowej przedsiębiorców i udzielałyby im więcej kredytów, to w przypadku 25 proc. nowych firm, które nie dożywają pierwszego roku, wzrósłby udział kredytów z utratą wartości. Dlatego dobrym czynnikiem, częściowo mitygującym ryzyko kredytowe, są na przykład gwarancje minimis, które w jakiś sposób zabezpieczają banki przed ewentualnymi komplikacjami w spłacaniu tych kredytów ‒podsumowuje Piotr Matuszewski.
Od 15 marca 2013 r., czyli od początku trwania programu gwarancji de minimis, do końca stycznia 2015 r. BGK udzielił firmom gwarancji na 17,34 mld zł. To pozwoliło bankom udzielić 78 tys. przedsiębiorcom kredytów na łączną kwotę 30,88 mld zł.